Share Button

W Wielkiej Brytanii sporo się ostatnio mówiło o bezpieczeństwie. Nie bez powodu. W dwóch zamachach w Londynie i jednym z Manchesterze zginęło łącznie prawie 40 osób. Służby Jej Królewskiej Mości znalazły się pod szkwałem krytyki jako nieudolne i źle zorganizowane. Terroryści zaszkodzili też poważnie premier May, której kampania przed wyborami do Izby Gmin opierała się m.in. na akcentowaniu twardej polityki wobec ekstremistów. Szefowa konserwatywnego rządu straciła na wiarygodności, co przełożyło się na wynik wyborczy.

Dziś rano brytyjskie służby stanęły jednak na wysokości zadania. Na lotnisku Londyn-Luton udało się zatrzymać groźnego religijnego fundamentalistę. Przygoda Jacka Międlara, bo o nim mowa, ze Zjednoczonym Królestwem po raz drugi zakończyła na etapie hali przylotów. Były kapłan, a obecnie synkretyczny kaznodzieja łączący katolicyzm z faszyzmem i kibolstwem został zastopowany przez Brytyjczyków już w lutym ubiegłego roku, gdy zamierzał wygłosić przemówienie na spędzie faszyzującej organizacji Britain First. Służby nie miały wówczas wątpliwości, że siejący nienawiść i ksenofobię działacz do brytyjskiego społeczeństwa niczego wartościowego wniesie. Tym razem Międlar spodziewał się kłopotów i jeszcze przed wejściem na pokład samolotu zastanawiał się na Twitterze, czy po raz kolejny zostanie męczennikiem terroru politycznej poprawności. I to jest dość ciekawa sprawa. Ten facet naprawdę jest przekonany o bliskości swojego kontaktu z panem bogiem; w swoim imaginarium widzi się jako narzędzie w rękach stwórcy. To dość powszechna logika u religijnych fundamentalistów. Secret Service zachowało wystarczający poziom czujności, by stwierdzić, że wpuszczenie Międlara może się przyczynić do wzrostu destrukcyjnych nastrojów i patologicznych zachowań wśród najliczniejszej mniejszości. Polacy w UK sprawiają już teraz sporo problemów. Polaków jest najwięcej w brytyjskich więzieniach ze wszystkich mniejszościowych grup narodowościowych zamieszkujących Wielka Brytanię. Na dodatek są agresywni wobec obcych i mają wyraźny problem z przestrzeganiem podstawowych zasad współżycia społecznego, czego przykładem była ostatnie szokujące zdarzenie w Hull, gdzie grupa Polaków dokonała „honorowego pobicia” 17-letniej polskiej dziewczyny, której jedyną winą było to, że zakochała się w Brytyjczyku.

Międlar nie ukrywa, że na wyspy przybywa z zamiarem krzewienia narodowo-katolickiego radykalizmu. Biorąc pod uwagę, jakim zagrożeniem dla społecznej spójności są obecnie brytyjscy nacjonaliści, rozmaici ksenofobowie i islamscy radykałowie, pojawienie się kolejnej ekstremy, której adresatem byłaby 1,5 milionowa społeczność jest poważnym niebezpieczeństwem, które trzeba zdusić w zarodku. To trochę tak, jakby diasporę irakijską zapragnął odwiedzić Abu Bakr al-Baghdadi. Międlar jest oczywiście na innym etapie realizacji swojego marzenia o państwie wyznaniowym, jednak idee przez niego głoszone nie różnią się szczególnie na poziomie aksjologicznym od głoszonych przez wahhabickich duchownych. Wyzwanie do uśmiercania wrogów ojczyzny/niewiernych, mesjanizm, podporządkowanie kobiet mężczyznom i prawo oparte na zapisach świętej księgi – tak wygląda wymarzony porządek imama Międlara i naprawdę trudno dziwić się brytyjskim władzom, które nie chciały go u siebie gościć. Szczególnie, jeśli spojrzymy na osoby, które towarzyszyły mu na pokładzie samolotu. Na zdjęciu  widzimy Piotra Rybaka, skazanego przez wrocławski sąd za spalenie kukły Żyda na antyimigranckiej demonstracji. W skład ekipy wchodziła także inna kuriozalna postać – Miriam Shaded z Fundacji Estera. Doprawdy, doborowe towarzystwo.

Share Button

Na podobny temat

Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

1 komentarz

  1. Nikt napisał:

    Mułłowie zawsze się ze sobą dogadają. Niezależnie od wyznawanej religii.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*