Mimo znakomitego bilansu finansowego i wysokich zysków słynny koncern nie kwapi się do podwyższenia płac personelowi. Pracownicy protestują i okupują tereny pod siedzibą firmy domagając się 15 dol. za godz. Tymczasem jeden z byłych szefów Mc Donald’s sugeruje, że ludzi mogą zastąpić roboty.

W siedzibie potentata rynku fast food trwa właśnie spotkanie akcjonariuszy. Udziałowcy Mc Donald’s mają powody do zadowolenia. Ostatnie 12 miesięcy było okresem wyraźnego wzrostu sprzedaży, której wartość wyniosła 25,4 mln dol. W górę poszybowały również zyski – koncern 4,5 mld dol. Na wiadomość o dobrych wynikach sieci zareagowała również giełda. Cena akcji Mc Donald’s wzrosła z 95 do 125 dol, co sprawiło, ze udziałowcy zarobili ponad 30 proc.

Znakomitych nastrojów właścicieli nie podzielają jednak pracownicy sieci. Ich sytuacja jest przykładem bezwzględnego wyzysku. Większość personelu zarabia bowiem w okolicach płacy minimalnej, która w stanie Illinois, gdzie zarejestrowana jest firma, wynosi 8,75 dol za godzinę. Efekt jest taki, że znaczna część zatrudnionych zalicza się do tzw. working poor, czyli osób, które mimo posiadania stałej pracy nie są w stanie zaskopokić podstawowych potrzeb życiowych i społecznych. Niektórzy są zmuszeni korzystać z pomocy socjalnej.

Pracownicy Mc Donald’s chcą bardziej sprawiedliwego podziału zysków, dlatego też dołączyli do ogólnokrajowej kampanii Fight for 15$, skupiającej osoby zatrudnione w sektorze usług, które borykają się z problemem strukturalnie niskich płac. Od wczoraj pod siedzibą giganta w Illinois trwają masowe protesty pracownicze.

Ciężko pracuje każdego dnia i mam poczucie, że wegetuje. Zupełnie nic z tego nie mam poza przetrwaniem – mówiła CNN jedna z uczestniczek demonstracji.

15 dolarow to nie jest dużo jak na taką firmę jak Mc Donald – dodaje w rozmowie z AP inna pracownica.


Dyrekcja koncernu nie zgadza się jednak na podwyżkę. Ed Rensi, były dyrektor zarządzający Mc Donald’s w rozmowie z The Guardian stwiedził, że „taniej jest kupić robota za 35 tys. dolarów niż zatrudnić pracownika, który za swoją nieefektywną pracę ma otrzymywać 15 dolarów za godzinę”. Rensi dodał również, że żądania personelu są jego zdaniem „wygórowane”. Niebezpieczeństwo zastąpienia ludzi przez roboty w fast foodach jest jednak realne. Koncerny testują obecnie automatyczne urządzenia, które mogłyby uczynić zbędną m.in. pracę kasjerów.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. „Niebezpieczeństwo zastąpienia ludzi przez roboty w fast foodach jest jednak realne. Koncerny testują obecnie automatyczne urządzenia, które mogłyby uczynić zbędną m.in. pracę kasjerów.”

    I właśnie dlatego jedynym realnym rozwiązaniem na przyszłość jest socjalizm, czyli uspołecznienie zysków. W przeciwnym razie czeka nas barbarzyństwo, czego pierwsze symptomy są już bardzo widoczne.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Migranci: Carola Rackete, kapitan Sea-Watch 3, wzywa Unię Europejską do działania

Sławna już na naszym kontynencie 31-letnia kapitan statku zaaresztowanego przez władze wło…