Share Button

Dziś rano w szyickiej, hazarskiej dzielnicy stolicy Afganistanu talibowie przeprowadzili zamach bombowy na autobus należący do ministerstwa górnictwa. Uderzył weń prowadzony przez samobójcę samochód wypełniony ładunkami wybuchowymi, zabijając – według władz afgańskich – 24 osoby. Wśród 48 rannych wielu jest w stanie krytycznym.

www.flickr.com/photos/knobil/

To głównie studenci  udający się na uniwersytet w okresie egzaminów, pracownicy ministerstwa i ochroniarze domu jednego z liderów społeczności afgańskich Hazarów (ok. 3 milionów osób), parlamentarzysty Muhammada Mohaqeqa.

Do masakry przyznali się talibowie, twierdząc, że zginęło 37 osób – członków afgańskiego wywiadu. Bywało jednak nie raz, że zarówno talibowie, jak i Państwo Islamskie (PI) przyznają się do czegoś bezpodstawnie lub odwrotnie – nie przyznają się, jeśli ofiar cywilnych było zbyt wiele.

Dzielnica mniejszości szyickiej w Kabulu to bardzo żywe miejsce, gdzie mnóstwo jest klubów gimnastycznych, z uniwersytetem i instytutami naukowymi, ulicznym handlem i słynnymi „wedding halls” – bardzo popularnymi domami ślubów. Społeczność afgańskich Hazarów była długo dyskryminowana i marginalizowana w sunnickim kraju. Jest znana ze swej otwartości, szczególnie w kwestii praw kobiet, co budzi sprzeciw PI.

Dzisiejszy zamach przypada w rocznicę pierwszego afgańskiego zamachu PI. Celem wtedy też byli Hazarowie: 84 zabitych i ponad 300 rannych cywilów w sercu miasta. Odtąd PI atakuje szyickie meczety lub wypełnione ludźmi targi, głównie na północy kraju. Kabulscy Hazarowie pragnęli upamiętnić masakrę sprzed roku, jednak w obliczu kolejnej tragedii zrezygnowali z uroczystości.

Wojna partyzancko-terrorystyczna, którą prowadzą talibowie przeciw rządowi „z obcego nadania”, pochłonęła w pierwszym półroczu tego roku rekordową liczbę ofiar cywilnych: ponad 1600 zabitych i ok. 3500 rannych.

Share Button

Na podobny temat

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*