Share Button

Schronisko dla zwierząt w Zawierciu zdecydowało się na nieprzemyślaną akcję, która teoretycznie miała być szczytna. Licytuje „dzień z pumą” należącą do prywatnego właściciela.

fot. flickr.com

Mimo że wylicytowane pieniądze miały zasilić fundusze na remont części, gdzie przebywają najstarsze i najbardziej potrzebujące psy, schronisko ściągnęło na siebie gniew działaczy „Vivy!”, którzy wytknęli, że akcja jest nie do końca etyczna. – Oczywiście, że cel jest szczytny, ale to właśnie schronisko powinno piętnować fakt, że ktoś w domu trzyma pumę i jeszcze będzie ją wypożyczał – powiedziała „Wyborczej” Anna Plaszczyk z krakowskiego oddziału fundacji. – Puma to zwierzę dzikie i nigdy nie można mówić o jej udomowieniu. Jej warunkami naturalnymi nie jest kanapa ani smycz. Zgodnie z przepisami zwierzęta niebezpieczne mogą posiadać placówki naukowo-badawcze, cyrki i ogrody zoologiczne. Pan, który jest właścicielem tego zwierzęcia, nie jest żadną z tych placówek.

Na razie wylicytowano koło 400 zł. Schronisko zapewnia, że sprawę przemyślało. – Różni ludzie się do nas zgłaszają i chcą nam pomóc. Właściciel pumy również się u nas pojawił. Sam zaproponował, że licytacja spędzenia jednego dnia ze zwierzęciem powinna cieszyć się zainteresowaniem i przynieść dochód. Ona urodziła się już w niewoli. Od małego jest przyzwyczajona do ludzi. U swojego właściciela ma bardzo dobre warunki. Nawet z nim śpi – powiedziała Marta Oleksiak ze schroniska.

Nie do końca wiadomo, po co właściwie zwycięzca, który wygra „dzień z pumą” miałby uczyć się, jak się nią opiekować. Założenie jest bowiem takie, że miejsce dzikich zwierząt nie jest w prywatnych domach, nawet tych ze „świetnymi” warunkami.

Share Button

Na podobny temat

Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*