Share Button

Miejski Wydział Zarządzania Kryzysowego powołał na etat miejskiego myśliwego, by „rozwiązywał problem dzikich zwierząt” krążących po mieście. To pierwsze tego typu stanowisko w Polsce.

Dziki są zmorą mieszakańców Gdańska, mieszkańcy domagają się od magistratu stanowczych kroków, fot. wikimedia commons
Dziki są zmorą mieszakańców Gdańska, mieszkańcy domagają się od magistratu stanowczych kroków, fot. Wikimedia Commons

W dzielnicach sąsiadujących z Trójmiejskim Parkiem Krajobrazowym na osiedlach od lat pojawiają się dziki, sarny i lisy. Mieszkańcy skarżą się na spore grupy dzików grasujące po Parku Reagana. Boją się biegacze, wpadają w panikę spacerujące matki z dziećmi. Zwierzęta, zachęcone wyjątkowo ciepłą zimą, wychodzą z kryjówek i wyrządzają szkody w zieleni miejskiej. Miejskie służby chcą zmniejszyć populację dzików w pasie nadmorskim. O bezpieczeństwo gdańszczan w tym zakresie ma dbać myśliwy zatrudniony przez władze magistratu. Ma on uprawnienia do odławiania i wywożenia zwierząt poza miasto, ale również może je usypiać. To coś jak hycel, tylko dla dzikich zwierząt i z rozszerzonymi uprawnieniami. To stanowisko to ewenement na skalę kraju.

– To skutek próśb mieszkańców, którzy w przypadku napotkania na dzikie zwierzę nie wiedzą, do kogo dzwonić: na policję, straż miejska czy straż pożarną. A problem dzików czy lisów jest coraz większy. Oczywiście myśliwy będzie pracował w całym Gdańsku, ale najwięcej pracy zapewne będzie miał na terenie Wrzeszcza czy Niedźwiednika – komentowała radna Emilia Lodzińska w Radiu Gdańsk. Sami mieszkańcy są podzieleni, decyzja o zatrudnieniu myśliwego wywołała spore kontrowersje.

Mimo że cały czas funkcjonuje odłownia na granicy Jelitkowa i Przymorza, miasto planuje również odstrzał części populacji dzików w niedalekiej przyszłości. Tu już potrzebnych będzie dwóch myśliwych z bronią, którzy wykonają zlecenie.

– To bardzo skomplikowana operacja, która musi być przeprowadzona w nocy. Wykonamy ją w miejscu, gdzie jest podwyższenie, wspierać nas będzie straż miejska – powiedział mediom Tadeusz Bukontt, szef Wydziału Zarządzania Kryzysowego w gdańskim magistracie.

W 2015 r. na terenie Gdańska odstrzelono 40 dzików. Drugie tyle odłowiono i wywieziono poza aglomerację. 50 zostało poszkodowanych w wypadkach drogowych i w efekcie uśpionych.

[crp]

Share Button

Na podobny temat

Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

2 komentarze

  1. dovahkiin napisał:

    Łapy precz od dzikich świniów!!! Sami se strzelcie w łeb. Zacznijcie, bydlaki walczyć z kupami na chodnikach i trawnikach obsranych przez pieski.

  2. Nikt napisał:

    A jak to się ma do zakazu strzelania na terenie miast? Tak jest chyba w prawie łowieckim.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*