Share Button

Stanęła komunikacja miejska, w szpitalach działają tylko oddziały ratunkowe, protestują policjanci i straż graniczna. Grecy i Greczynki w całym kraju maszerują przeciwko kolejnym „reformom”, które wpędzą ich w jeszcze większe ubóstwo.

Kolejne podwyżki podatków i obniżki emerytur zamierza zaserwować społeczeństwu witany niegdyś z takimi nadziejami rząd SYRIZY. Głosowanie już dziś około północy. Przeciwko temu w kraju odbywa się dziś strajk generalny. W całym kraju nie działa państwowa służba zdrowia (wyjątkiem są szpitalne oddziały ratunkowe), nie jeżdżą pociągi dalekobieżne, w Atenach stanęła komunikacja miejska, zawieszono rozprawy sądowe. Przez cztery godziny symbolicznie protestowali kontrolerzy lotów na ateńskim lotnisku, zaś przez 48 godzin, od wczoraj, nie działał normalnie port morski w Pireusie.

Ponadto 12 tys. ludzi maszerowało ulicami Aten, protestując przeciwko dalszemu zrzucaniu kosztów kryzysu na społeczeństwo. W odrębnym proteście szło 3 tys. policjanów, funkcjonariuszy straży przybrzeżnej i strażaków. Ci z kolei domagali się, by rząd wyrzucił z planu reform obniżki wynagrodzeń dla ich grup zawodowych. Już po oficjalnym zamknięciu marszy grupa protestujących biorących udział w pierwszym proteście rzuciła race w kierunku specjalnych oddziałów policyjnych, które odpowiedziały gazem łzawiącym.

Część protestujących, pytana przez dziennikarzy o szanse protestu, zaznaczała, że nie ma specjalnych złudzeń co do SYRIZY i generalnie jest na ulicach po to, żeby wykrzyczeć prywatny gniew, a nie dlatego, że spodziewa się sukcesu demonstracji. Inni twierdzili, że gdyby strajków nie było w ogóle, to rząd posunąłby się jeszcze dalej i zredukował pensje i emerytury do śmiesznych rozmiarów.

Share Button

Na podobny temat

1 komentarz

  1. A napisał:

    Mają jeszcze złudzenia co do strefy euro?, a może i całej UE.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*