Share Button

Słowa, które padły podczas sejmowej debaty nad przyjęciem tzw. małej nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, przejdą do historii: „Panie prezesie, ma pan kota. To stwarza wrażenie, że lubi pan zwierzęta. Cały kraj wie, że lubi pan zwierzęta”.

fot. pixabay.com

Tak zaapelował do prezesa PiS Paweł Suski, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt. Jarosław Kaczyński zachował się rzeczywiście, jak na kotoluba i przyjaciela zwierząt przystało – na jego prośbę marszałek Sejmu przerwał trzecie czytanie projektu ustawy, aby można było wprowadzić do niej potrzebną poprawkę.

Wczoraj w Sejmie miało odbyć się trzecie czytanie tzw. małej nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Jej zadaniem było na szybko zaostrzyć kary za znęcanie (z 2 do 3 lat pozbawienia wolności; za szczególne okrucieństwo – nawet 5), jednak dobrze się stało, że Sejm ustawy w obecnym kształcie nie przyjął. Senat oraz Ministerstwo Rolnictwa wprowadziło zmiany do pierwotnych zapisów – nie są one korzystne, zwracały na to uwagę organizacje prozwierzęce już po pierwszym czytaniu.

– Chcieliście tą ustawą wzmocnić ochronę zwierząt i byłoby to możliwe, gdyby nie fakt, że wprowadzono artykuł 38, ustęp szósty, mówiący o tym, że odebrane zwierzę, jeśli żyje, podlega zwrotowi po upływie okresu trwania zakazu – wyjaśnił z mównicy Paweł Suski. – Czyli jeżeli zmaltretowane zwierzę zostanie odebrane oprawcy, sąd skaże go w orzeczeniu na trzyletni zakaz posiadania zwierząt, po upływie tego zakazu to zwierzę musi wrócić z powrotem do oprawcy. Bardzo pana proszę, panie prezesie, zagłosujcie za tą poprawką.

Mała nowelizacja ma zostać jeszcze dopracowana i trafić ponownie pod głosowanie. Był w niej jeszcze jeden szkodliwy zapis, dotyczący warunków przetrzymywania żywych ryb (to „robota” Ministerstwa Rolnictwa”) – nie było w nim mowy o wodzie, co stanowić może pole do nadużyć dla wszystkich handlarzy wręczających klientom ryby w reklamówkach.

Wciąż potrzeba tzw. nowelizacji dużej – zarówno rząd, jak i opozycja miały jeszcze przed wakacjami skierować do Sejmu swoje propozycje, jednak sprawa opóźnia się, m.in. z powodu lobbingu przemysłu futrzarskiego. Wiadomo, że rządowy projekt ma być radykalny – uwalnia psy z łańcuchów i zakazuje występów cyrkom ze zwierzętami.

Share Button

Na podobny temat

Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

9 komentarzy

  1. Hela napisał:

    Zgraja zielonych pseudoekologów manipulatorzy, do tego kot do rządzenia polska gospodarka, na pewno daleko zajdziemy. Zacznijcie myślec sprawdźcie zielonych lobbystów dla kogo pracują ? Kota zostawcie w sokoju. Wiadomo ze każdy normalny człowiek nie pozwala na znęcanie s nad zwierzętami i zwyrodnialcow należy karać ale zeby niszczyć zamykać hodowle zwierząt gospodarskich która zatrudnia tyle ludzi. Sprawdźcie jsk wyglada taka hodowla pofatygujcie sie i pojedzie na taka farmę zobaczyć a nie wierzcie zielonym lobbystom którzy pracuja dla polskiej konkurencji.

  2. Ruda napisał:

    Znęcać się nad zwierzętami nie wolno- to jasne. I jasne jak słońce, ze za to powinny być kary, jeżeli ktoś robi to świadomie, po prostu najwyższe. Jeżeli chodzi o hodowle zwierząt – one po prostu są- krów, drobiu, królików, lam (!), strusi (!) i zwierząt futerkowych także. Ci, którzy się na tych hodowlach znęcają, powinni być karani, jak za każde inne znęcanie się. Cała reszta powinna móc po prostu działać i pracować. A czemu to przemysł futrzarski potrzebuje lobby? Mamy też lobby przemysłu drobiarskiego? Kogoś kolą w oczy pieniądze?

  3. Iva napisał:

    Organizacjom ekologicznym, wszystkim, bez wyjątku, począwszy od Otwartych Klatek, po fundację Viva, i inne ekotwory powinna przyjrzeć się ABW. Szczególnie pod kątem przepływu pieniędzy i kontaktów za granicą.KONIECZNIE!

  4. Logicznie-myślący napisał:

    Dlaczego w artykule nie ma mowy o lobby „ekologów”, które własnie u takich posłów jak Suski czy Czabański, Nykiel, Lieder chcą wylobbować wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt futerkowych czy ponowny zakaz uboju rytualnego, jednym słowem chcą zamknąć te gałęzi gospodarki rolnej, które Polsce przynoszą zysk?

    Teraz kolejne pytanie. Kto opłaca organizacje ekologiczne, które wszelkimi możliwymi sposobami prą do wprowadzenia zakazu i likwidacji dwóch istotnych branż rolnych?

    Przecież to logiczne, że gdy w Polsce zakaże się hodowli zwierząt na futra, rynek przejmie inne państwo, które z zielonymi dziwadłami potrafi sobie poradzić. Polski rolnik znów pójdzie na dziady. A jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

  5. Damian D napisał:

    kto by pomyślał, że kot może mieć wpływ na decyzje, które zapadają w naszym kraju. Mam nadzieję, że o losach zwierząt futerkowych nie zadecyduje….

    • Nikt napisał:

      Ostatnio chyba w Korei pogoniono prezydentkę, bo się radziła wróżki. Pora pogonić prezesa, bo się radzi kota.

  6. Magdalena Wzorkiewicz napisał:

    Kary za znęcanie się nad zwierzętami to rozumiem. Ale nie pojmuje chęci wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Co to za określenie „lobbing przemysłu futrzarskiego”? To bardziej lobby ale organizacji zielonych, które sądzą że zrobią zwierzętom przysługę jeśli w Polsce będzie zakaz. Otóż nie, bo hodowle zostaną przeniesione do innych krajów takich jak Chiny gdzie nie dba się o dobrostan zwierząt. Przedstawiciele pseudoekologów lobbują w sejmie aby zamknąć tą rozwijającą się gałąź rolnictwa i chcą zabrać ludziom pracę.Sandal

    • szczurzec napisał:

      w 1942 roku zapewne była byś za zwiększeniem produkcji cyklonu B przez prywatnych przedsiębiorców, prawda? A ilu ludzi miało przy tej produkcji pracę…

  7. Artur Czerski napisał:

    Jeżeli chodzi o ustawę przewidującą zakazu hodowli zwierząt na futra, to każdy rozsądny człowiek, który ma nieco więcej pojęcia na ten temat, wie że to nie jest dobry pomysł. Polska jest obecnie drugim w Europie, po Danii, producentem naturalnych skór zwierząt futerkowych. Branża futerkowa w Polsce zatrudnia ok. 10 tys. osób w sposób bezpośredni, są to pracownicy ferm. Ok. 40 tys. osób jest zatrudnione w sposób bezpośredni, czyli w firmach i gospodarstwach współpracujących z branżą. Wartość polskiego eksportu wszystkich skór zwierzęcych surowych i wyprawionych w 2016 roku wyniosła blisko 2,4 miliarda zł z czego 1,3 miliarda zł to wartość eksportu. Jeśli zostanie wprowadzony zakaz hodowcy będą musieli otrzymać olbrzymie odszkodowania od Państwa. Czy Polskę na to stać? Dlaczego w naszym kraju zamyka się branże, które przynoszą duże dochody dla gospodarki i rozwijają się?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*