Share Button

Mogłoby się wydawać, że po tym, gdy ostatnie marsze KOD-u, mimo potężnej, zapewnionej m.in. przez „Gazetę Wyborczą” reklamy, okazały się – w porównaniu z demonstracjami z roku ubiegłego – niewypałami, lider Komitetu zdobędzie się na jako taką trzeźwą ocenę sytuacji. Tymczasem we wczorajszych „Faktach po faktach” Mateusz Kijowski po raz kolejny popisał się kombinacją frazesów i zaklinania rzeczywistości.

fot. wikimedia commons

Dziennikarzy TVN-u interesowało, czy Kijowski będzie kandydował na przewodniczącego KOD w wyborach przewidywanych na 27-28 maja. – Będę startował i nie widzę powodów, dla których mam nie startować – oznajmił z rozbrajającą szczerością lider Komitetu. Potem przekonywał jeszcze, że w gruncie rzeczy to, kim będą przywódcy komitetu, nie ma szczególnego znaczenia. Liczy się tylko to, czy KOD w dalszym ciągu będzie bronił demokracji.

Jak Kijowski tłumaczył się w sprawie afery fakturowej? Właściwie nie tłumaczył się wcale, raczej skarżył się na ciężkie życie. – Przez ten czas znacząco zbiedniałem, więc trudno mówić, że się na tym dorobiłem – skomentował. Jego zdaniem zastrzezenia co do jego osoby biorą się z nieznajomości faktów i opierania się tylko na „narracji zbudowanej wokół faktów”. Tymczasem sprawą jego faktur zajmuje się prokuratura.

Równie żenująco brzmiał komentarz lidera KOD dot. frekwencji na ostatnich wydarzeniach firmowanych przez „obrońców demokracji”. Kijowski stwierdził, że każdy ruch społeczny ma pewną dynamikę i chociaż przyznał, że KOD jest „zmęczony”, to jednak najważniejszy jest sam fakt, że ludzie chcą bronić szacunku do konstytucji, prawa, chcą, by politycy słuchali obywateli, itd. itd.

Zaklinanie rzeczywistości niewiele jednak Kijowskiemu pomoże. Cytowani w innym materiale przez TVN czołowi działacze organizacji, w tym wiceprezes Radomir Szumełda, wprost zarzucają mu ściąganie organizacji na dno i obciążanie wizerunku KOD-u. W wyborach na przewodniczącego Komitetu Kijowski będzie miał rywala w osobie Krzysztofa Łozińskiego, alpinisty i antykomunisty. Mówi on wprost, że w anty-PiS-ie trwa wojna na górze. Także fakt publikowana przez jedną z tub liberałów, TVN, materiałów, delikatnie mówiąc, średnio przychylnych pierwszemu demokracie Rzeczypospolitej i krytycznych wobec KOD świadczy o tym, że środowiska promujące komitet trzeźwo oceniły, że ta formuła walki z PiS-em zasadniczo się wyczerpuje.

Share Button

Na podobny temat

Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*