Share Button

Państwo polskie najwyraźniej cierpi na nadmiar funduszy. IPN zamierza utopić nieznaną na razie kwotę w kolejne przedsięwzięcie spod znaku tworzenia kultu „wyklętych”.

Polska Agencja Prasowa podała, że Instytut zamierza sprowadzić do Polski szczątki podpułkownika armii rosyjskiej zmarłego w 1894 r. i pochowanego na katolickim cmentarzu w Ardaganie we wschodniej Turcji. Czym carski żołnierz zasłużył na tyle uznania ze strony funkcjonariuszy policji historycznej, którzy na co dzień wzdrygają się na widok wszystkiego, co rosyjskie/radzieckie? Otóż podpułkownik Karol Rzepecki, oficer korpusu piechoty armii rosyjskiej, to pradziadek jednej z najsłynniejszych „żołnierek wyklętych”, Danuty Siedzikówny ps. „Inka”.

Szczątki podpułkownika odkryli specjaliści rosyjscy, którzy spodziewali się znaleźć w Ardaganie ciało rosyjskiego generała Wasilija Giejmana, zmarłego na tyfus w 1878 r. podczas oblężenia Erzerum w czasie wojny rosyjsko-tureckiej. Tożsamość zmarłego ustalili eksperci z Rosyjskiego Archiwum Wojenno-Historycznego.

Polskie media błyskawicznie podchwyciły temat, przy okazji strofując rosyjskie odpowiedniki za niewspomnienie w swoich informacjach o znakomitej potomkini Rzepeckiego. IPN nie mógł zostać w tyle i dziś poinformował, że do spółki z MSZ skontaktuje się z odpowiednimi organami w Turcji, by sprowadzić szczątki do Polski. Jak powiedział prezes Instytutu, podjął on decyzję „pamiętając o Danucie Siedzikównie „Ince” i o wartościach, którym był wierna, a także o tym, kim „Inka” jest dla polskiej pamięci narodowej”.

Pozostaje mieć nadzieję, że IPN, skoro już wpadł na kolejny pomysł o tematyce pogrzebowej, nie będzie ciągnął wątku, poszukując za granicą wszystkich możliwych przodków i krewnych „żołnierzy wyklętych”.

Share Button

Na podobny temat

Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

7 komentarzy

  1. sru napisał:

    trudno komentować wysiłki chorych psychicznie pisuarów

  2. Nikt napisał:

    PiSdziecka szajba

  3. qaduq napisał:

    Spoko. To tylko mały krok we właściwą stronę. Carski generał nie będzie zawadzać dziś, a jutro sowiecki pułkownik, wujek odwiedzony w 1967 roku w Odessie przez młodych patriotow z Warszawy. I tak powstanie epos o nowych Walenrodach, co rozkładali wschodnie reżimy ku chwale przyszłych, ogłupiałych pokoleń. I na to jest kasa polskiego podatnika. Brawo.
    Przxy okazji warto jednak wspomnieć, że przy końcu XIX wieku w armii carskiej służyło 63 generałów wyznania rzymsko-katolickiego. Ze zrozumialych wzgledów słuzbę pełnili na terenach odleglych od polskich ziem.

    • Kaziu napisał:

      Do szczurca, czy też szczurzeca. Największym masowym ludobójcą jest kościół katolski. JP 2 ma na sumieniu więcej trupów niż tow. Feliks.

  4. Jacej napisał:

    Są pieniądze, trzeba więc zaleźć sposoby ich zużytkowania, zgodne z obowiązującą ideologia. A że ideologia jest obłędna… No cóż, nie podobał się Dzierżyński, nie podobał Koniew – to macie – szacowni Demokratyczni Przedsierpniowi Opozycjoniści oraz Socjaldemokratyczni Poczerwcowi Antytotalitaryści – carskiego sołdata.

    • szczurzec napisał:

      i tak lepszy carski sołdat niż masowi ludobójcy – dzierżyński z koniewem…

  5. internauta napisał:

    Poziom oderwania od rzeczywistości przedstawicieli PiS-owskiego reżymu po prostu ro^&pier^%ala …

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*