Share Button

Izby ograniczają dzieciom kontakt z rodzicami i adwokatami, naruszają swobodę i tajemnicę komunikowania się oraz intymność – w gdańskiej Izbie w drzwiach toalety była np. przezroczysta szyba. Placówki są też w fatalnym stanie technicznym – jedna z nich, w Poznaniu, pod wpływem kontroli została zamknięta, ponieważ stwarzała zagrożenie dla zdrowia pensjonariuszy, a połowa nie spełnia wymagań lokalowych.

Izba Dziecka w Gdańsku, gdzie toalety i łazienki mają szklane, przezroczyste drzwi/google maps
Izba Dziecka w Gdańsku, gdzie toalety i łazienki mają szklane, przezroczyste drzwi/google maps

Policyjne Izby Dziecka to swoisty „areszt” dla nieletnich – trafiają do nich osoby pomiędzy 13 a 17 rokiem życie, które po pierwsze są podejrzane o złamanie prawa, a po drugie istnieje ryzyko ukrycia się nieletniego, zatarcia okoliczności popełnionego przestępstwa i wykroczenia albo kiedy nie da się ustalić jego tożsamości. Rozporządzenie MSW na temat policyjnych izb dziecka obowiązuje od trzech lat, ale przez ten czas nie udało się wdrożyć nowych wymagań – ponad połowa placówek nie odpowiada zawartym w dokumencie standardom. Podstawową przyczyną tego stanu rzeczy, jak twierdzi NIK, jest brak wystarczających środków. W związku z tym dzieciom i młodzieży, kierowanym do Izb, nie udało się zapewnić bezpieczeństwa ani godnych warunków przebywania w placówkach.

Dzieci nie mają możliwości spędzania czasu na świeżym powietrzu – są przez całą dobę zmuszeni do przebywania w czterech ścianach. W większości Izb nie ma zabezpieczonej przestrzeni do kontaktu z rodzicami i prawnikiem. Jak pisze NIK „pobyt w Policyjnej Izbie Dziecka w Poznaniu stanowił wręcz zagrożenie dla zdrowia lub życia przebywających tam nieletnich, ze względu na zły stan techniczny pomieszczeń oraz brak ochrony przeciwpożarowej”.

Szczególną uwagę zwraca jednak NIK na kwestie związane z podstawowymi prawami człowieka. Po pierwsze, wbrew Konwencji Praw Dziecka i Konstytucji spotkania z rodzicami czy opiekunami były możliwe tylko za zgodą sądu, kierownika izby albo policji. W Olsztynie, Gdańsku, Bydgoszczy i Warszawie dzieciom i młodzieży odmawiano spotkań z bliskimi, a w Białymstoku zakazano nawet rozmów telefonicznych. Tylko w co piątej placówce spotkania te odbywały się bez obecności funkcjonariusza. Najbardziej szokujące są dane dotyczące, jak pisze NIK, „poszanowania intymności i godności młodocianych” – w 60 proc. Izb doszło na tym tle do nadużyć. W Gdańsku w drzwiach do łazienki i toalety były przezroczyste szyby – osoby z nich korzystające były widoczne dla osób postronnych. W 13 z 18 placówek dzieci były zmuszane do noszenia ubrań będących na wyposażeniu placówki, mimo że nie ma to żadnego uzasadnienia w regulaminie.

Najwyższa Izba Kontroli zwraca też uwagę na przedłużający się pobyt niektórych nieletnich – do takich nadużyć dochodziło zwłaszcza w Krakowie, gdzie rekordowo jeden z „więźniów” spędził w placówce 18 dni więcej, niż pozwala na to ustawę. Z drugiej strony, często pomiędzy zatrzymaniem, a decyzją o osadzeniu dziecka w ośrodku mija wiele godzin, w skrajnej sytuacji aż 18. Przez ten czas nie dostarcza się im posiłków – jak pisze NIK, zwykle oferują im je pracownicy ośrodków, kupując je za swoje pieniądze.

Share Button

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*