Share Button

Do ataku doszło na Rynku Jeżyckim w środę. Policję wezwali przechodnie, jednak ofierze nie udało się złożyć zeznań, bo funkcjonariusze nie mówili po angielsku. Sprawę szczegółowo opisuje „Gazeta Wyborcza”.

Demonstracja antyrasistowska w Poznaniu/facebook.com/Razem Poznań

Dziennik nie podaje imienia ofiary – student chce pozostać anonimowy. Pochodzi z Indii, studiuje na Łotwie, a do Polski przyjechał w ramach wymiany studenckiej Erasmus. Szedł przez rynek do mieszkania kolegi, Sharona, też Hindusa. Nagle nieznany mu mężczyzna zaszedł go od tyłu i uderzył pięścią w twarz, potem przewrócił go na stragan, rozcinając sobie głowę. Sprawca, wyglądający na ok. 20 lat, uciekł, a pobitemu pomogli przechodnie, wezwano także policję. Niestety, funkcjonariusze nie byli w stanie przyjąć zgłoszenia, ponieważ nie mówili po angielsku. Policjanci tłumaczą, że nie mogli zaprotokołować zeznań bez obecności biegłego tłumacza, a na tego trzeba by długo czekać, ustalili więc, że ofiara sama zgłosi się na posterunek dzień później.

Otwarte pozostaje pytanie, czy napaść zostanie uznana za pobicie na tle rasistowskim. Pobity student nie ma w Polsce żadnych wrogów i nawet nie rozpoznał napastnika, jednak nie jest w stanie udowodnić, że stało się to ze względu na kolor jego skóry. –  Ten mężczyzna krzyczał coś do mnie, ale nie rozumiałem, co. Nie pamiętam jego słów, bo sam wołałem o pomoc. Ale nikt nie przychodził. Potem on uciekł – mówił w rozmowie z „GW”. Na Rynku Jeżyckim jest kamera, dzięki której być może uda się rozpoznać sprawcę.

Liczba ataków na tle rasistowskim, narodowym i religijnym dramatycznie wzrosła w ciągu ostatnich dwóch lat. W 2016 roku w sumie zanotowano 765 przestępstw z nienawiści, w 2015 – 768, zaś jeszcze w 2014 – tylko 262. W samym Poznaniu doszło do trzech nagłośnionych przez prasę sytuacji tego typu – w maju 2015 roku skatowano Syryjczyka, potem miała miejsce napaść na tancerza z Chile, zaś w zeszłym roku czterech nieznanych sprawców pobiło Palestyńczyka.

Share Button
Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*