Share Button

Anders Kompass w kwietniu zeszłego roku poinformował francuskie organy ścigania o przypadkach molestowania seksualnego dzieci w obozie dla uchodźców w Republice Środkowoafrykańskiej. Został zawieszony,a w jego sprawie toczyło się postępowanie dyscyplinarne. Ostatecznie jednak oczyszczono go z zarzutów.

flickr.com/US Mission Geneva'a photostream/ Anders Kompass
flickr.com/US Mission Geneva’a photostream/ Anders Kompass

Kompass jest Szwedem, pracuje dla organizacji humanitarnych od 30 lat. W ONZ pełnił wysoką funkcję dyrektora ds. operacji terenowych. Urzędnik dowiedział się o raporcie na temat molestowania dzieci przez Błękitne Hełmy podczas misji stabilizacyjnej w Republice Środkowoafrykańskiej. Do przemocy seksualnej – gwałtów, wymuszania stosunków w zamian za dostęp do żywności, środków higienicznych czy opieki medycznej – wobec małoletnich ofiar, z których najmłodsza miała 9 lat, dochodzić miało w obozie dla uchodźców, uciekających przed toczącą się od 12 krwawą wojną w sąsiednim Sudanie oraz przed przemocą w samej Republice Środkowoafrykańskiej, wyniszczanej przez konflikt pomiędzy chrześcijanami a muzułmanami. Zadaniem ONZ miało być dbanie o bezpieczeństwo i dobrostan dzieci, z których wiele straciło w wojnie bliskich i cały dobytek.

Dokument, na podstawie którego możliwa była identyfikacja sprawców, trafił do najwyższych władz ONZ na początku 2014 roku, jednak nie zostało podjęte żadne śledztwo. Nikt nie próbował też ochronić dzieci przed dalszym wykorzystywaniem. Kompass dopiero w kwietniu 2015 roku zdecydował się na samowolne poinformowanie o wszystkim francuskiej prokuratury, z raportu wynikało bowiem, że sprawcami są przede wszystkim obywatele tego kraju, stanowiący zresztą większość załogi misji pokojowej. Francja rozpoczęła postępowanie, Szwed jednak – za karę za ujawnienie tajnych dokumentów – został zawieszony w obowiązkach przez komisarza ds. praw człowieka. Kompass odwołał się od tej decyzji. W maju wewnętrzny trybunał odwoławczy ONZ zdecydował, że zawieszenie go w obowiązkach było niezgodne z prawem. Urzędnik wrócił więc na stanowisko, w jego sprawie wciąż jednak toczy się postępowanie dyscyplinarne.

Sprawa trafiła do światowych mediów, jako pierwszy opisał ją brytyjski „The Guardian”. Na jaw wychodzić zaczęło coraz więcej szczegółów molestowania seksualnego; w tej chwili toczy się w sprawach tego typu ponad 20 postępowań. ONZ zmuszone było przyznać się do błędu, sekretarz generalny Ban Ki-Moon zdecydował się na powołanie zespołu, który zbada okoliczności, w których sprawa molestowania została zamieciona pod dywan. Wyniki wewnętrznego śledztwa ujawniono kilka tygodni temu – wynika z niego, że pierwszy raport „przenoszony był z biurka na biurko, od jednego urzędnika do drugiego; żaden z nich nie chciał wziąć odpowiedzialności”. Nie podjęto żadnych kroków, mających na celu ochronę ofiar, mimo że można było podejrzewać, że nadal są molestowane; z pełną świadomością nie powiadomiono francuskich organów ścigania. Ban Ki-Moon oficjalnie przeprosił społeczność międzynarodową za wszystkie popełnione błędy, jednak Anders Kompass został oficjalnie oczyszczony z zarzutów dopiero kilka dni temu.

– Czuję ulgę, ale też smutek – skomentował sprawę Kompass. – Wciąż nie rozumiem, jak wysocy urzędnicy ONZ mogli zdecydować się na to, żeby mnie ukarać, wiedząc bardzo dobrze, jak fatalnie działa system zgłaszania podobnych spraw. Fakt, że zostałem oczyszczony z zarzutów, jest ważny dla innych pracowników. To dlatego zdecydowałem się na odwołanie i na poddanie się całej tej procedurze – żeby dać przykład, zwłaszcza młodym. W przeciwnym wypadku komunikat, jaki płynąłby z całej tej sprawy byłby taki, że jeśli zrobisz coś takiego jak Kompass, poniesiesz bolesne konsekwencje – tłumaczył. Urzędnik nie wie, czy chce łączyć swoją przyszłość zawodową z ONZ.

[crp]

Share Button

Na podobny temat

Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*