Share Button

Dziś o 12.00 sędziowie w całym kraju przerwą pracę na 30 minut, formalnie w celu uczestniczenia w spotkaniach i zebraniach. Praktycznie to protest przeciwko planowanemu zawłaszczeniu Krajowej Rady Sądowniczej przez PiS.

www.flickr.com/photos/crobj/

Jak tłumaczył rzecznik Krajowej rady Sądownictwa Waldemar Żurek, chodzi oto, by zaprotestować przeciwko próbom podporządkowania politycznego władzy sądowniczej. Jednocześnie prosił obywateli o wyrozumiałość, jeżeli na skutek protestu opóźnia się niektóre procesy.

– Jeżeli sądy się upolityczni, jeżeli sędziego się ubezwłasnowolni, to wtedy najbardziej dotknie to obywatela, który przyjdzie po sprawiedliwość. Dlatego prosimy o wyrozumiałość – tłumaczył Żurek.
Nie wszyscy popierają tę formę protestu.

– To, co jest w rocie ślubowania, to jest także służenie społeczeństwu i myślę, że jeżeli sędziowie chcą być aktywni, to niekoniecznie wtedy, kiedy pod drzwiami czekają ludzie na to, żeby załatwić ich istotne życiowe sprawy – mówiła Barbara Piwnik, była minister sprawiedliwości.

Przeciwko występuje też „Solidarność”, która po pierwsze przypomniała środowisku sędziowskiemu, że od 2013 r. zwleka z odpowiedzią związkowi zawodowemu, czy pozbawienie urzędników państwowych prawa do strajku jest zgodne z Konstytucją. Sędziowie protestują dziś właśnie w taki sposób, ponieważ są urzędnikami państwowymi i nie mają prawa do strajku. Po drugie „Solidarność” jest zdania, że działacze związkowi środowiska są od lat dyskryminowani przez sądy w walce o prawa pracownicze. Po trzecie „S” uważa, że dzisiejszy protest przedłuży dzień pracy pozostałych pracowników sądów: protokolantów i personel techniczny, których nikt o zdanie nie pytał, uważa szefowa Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa Edyta Odyjas.

Share Button
Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*