Share Button

43-letniemu czarnoskóremu Terry’emu Edwardsowi podano śmiertelny zastrzyk w czwartek rano, mimo że nigdy nie znaleziono żadnych twardych dowodów na jego winę. Decyzję podejmowała ława przysięgłych, składająca się wyłącznie z białych obywateli; wszyscy czarnoskórzy kandydaci zostali odrzuceni przed procesem.

Flaga Teksasu/flickr.com/M&R Glasgow

Texas jest stanem, gdzie karę śmierci wykonuje się najczęściej w całych Stanach Zjednoczonych, Edwards był drugim człowiekiem zabitym w tym miesiącu.

Edwards pracował w barze kanapkowym Subway, skąd został zwolniony w 2002 roku ze względu na oskarżenia o kradzież. Kilka tygodni później miał wrócić na miejsce wraz z kuzynem, Kirkiem Edwardsem, obrabować kasę i zastrzelić dwóch pracowników fast foodu; obydwaj zostali zatrzymani kilka godzin później. Jego kuzyn przyznał się do rabunku, dzięki czemu otrzymał niższą karę, czyli 25 lat więzienia. Nie znaleziono żadnych dowodów na to, że to Terry Edwards strzelał – na jego ubraniach ani ciele nie było śladów prochu ani krwi, a jedyne obciążające go zeznania to słowa świadka, który miał widzieć, jak mężczyzna porzuca broń nieopodal miejsca napadu. Nie znaleziono na niej odcisków palców Edwardsa. Nie był wcześniej karany, nie miał żadnej historii stosowania przemocy.

Mimo lichych dowodów ława przysięgłych zdecydowała wymierzyć mężczyźnie najwyższy wymiar kary, przychylając się do słów prokuratora, który stwierdził, że Edwards przyszedł do byłego miejsca pracy „z morderstwem w planach, chciwością i złem w sercu”. Największe wątpliwości wzbudził jednak skład ławy – z 3 tys. kandydatów prokuratura wybrała samych białych mężczyzn i kobiety, zaś obrońcy twierdzą, że dotarli do list, na których czarnoskórych kandydatów oznaczono literką „b”, jak black, „czarny”. W maju ubiegłego roku uznano podobną sprawę, która miała miejsce w 1986 roku, za niekonstytucyjną, jednak teraz sąd stwierdził, że nie był w stanie dotrzeć do list kandydatów, ponieważ te „zaginęły”.

Wątpliwości budzą również biegli – jeden z nich stwierdził, że brak prochu na rękach nieżyjącego już Edwardsa nie stanowi dowodu na jego niewinność, ponieważ mogły zostać zmyte lub zatarte. Jednak ekspertyza zlecona przez obrońców wykazała, że taki scenariusz nie był możliwy, a jego przedstawienie podważa rzetelność biegłego.

Podobnych wątpliwości nie ma jednak prokurator, Thomas D’Amore. – Nie było żadnych wątpliwości, a dowody były niepodważalne – stwierdził już po śmierci Edwardsa. Co ciekawe, w 2010 roku lokalna prasa pisała o innej sprawie, w której D’Amore był głównym oskarżycielem, a która miała miejsce w 1995 roku. Głównym świadkiem w sprawie był wówczas policjant, Marcus Thruman, który po 15 latach od zakończenia procesu wyznał, że wbrew złożonym zeznaniom nie widział sprawcy, a w sądzie powtórzył jedynie to, czego nauczył do D’Amore; poza zeznaniami nie było żadnych innych dowodów. Richard Miles – również Afroamerykanin – został skazany za zabójstwo. Niewinność udało mu się udowodnić dopiero w 2009 roku, po 22 latach bezsensownej odsiadki. Sprawa nie przeszkodziła Thomasowi D’Amore w dalszym sprawowaniu funkcji.

Share Button

Na podobny temat

Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

3 komentarze

  1. Teksas to nie kraj dla afroamerykanów! Niektórzy politycy w Polsce mają ochotę na powrót kary śmierci i lincz.
    Pamiętam! Był już przypadek w Polsce, ułaskawienie kilku wieśniaków linczerów, którzy zabili sąsiada pijaka. Mieliśmy już katownie CIA/USA w Polsce. Obecnie mamy pięść pancerną USArmy.
    Ku przestrodze!

  2. sru napisał:

    co autor chce uzyskać pisząc ten artykuł ? Polacy nie byli świadkami zdarzenia więc nie mogą jednoznacznie określić czy czarny był czy nie był winien, jedynie można wierzyć autorowi który też nie był świadkiem

    • Damian Czuszke napisał:

      Nie było śwoadków ani dowodów, a zabito podejrzanego.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*