Share Button

„Poprzedni rząd usiłował autorytarnie dzielić ich na lepszych i gorszych, zaś obecne władze całkowicie zerwały dialog z przedstawicielami tego środowiska. Wymagająca, społecznie niezwykle istotna i bardzo obciążająca praca opiekuńcza jest traktowana z lekceważeniem” – czytamy w dokumencie Partii Razem w sprawie sytuacji opiekunów osób niepełnosprawnych w Polsce. Ignorowanie tych ludzi powinno być dla arcykatolickiego rządu Polski niekończącym się wyrzutem sumienia. Nie jest.

Październik 2014 r. Trybunał Konstytucyjny wydaje orzeczenie w sprawie artykułów 16 i 17 ustawy o świadczeniach rodzinnych. Na wniosek grupy posłów Prawa i Sprawiedliwości odpowiada na dwa pytania: czy zgodne z konstytucją jest uzależnianie przyznania specjalnego zasiłku opiekuńczego od kryterium dochodowego? Czy ustawa zasadnicza pozwala, by przyznanie świadczenia pielęgnacyjnego opiekunowi zależało od tego, w jakim wieku powstała niepełnosprawność jego podopiecznego? Odpowiedź na pierwsze pytanie jest twierdząca. Na drugie – nie. Wyrok jest ostateczny, prawodawca winien jak najszybciej się do niego zastosować. Nie zrobił tego ani rząd PO, ani dobra zmiana PiS.

Dwa lata po wyroku w dalszym ciągu obowiązują zakwestionowane przepisy. Sztucznie skomplikowane, nieracjonalne, niesprawiedliwe. Jeśli niepełnosprawność powstała przed 18. rokiem życia (najpóźniej 25., w sytuacji, gdy dana osoba się uczy), rodzic/opiekun(ka) dziecka otrzymuje 1300 zł netto świadczenia pielęgnacyjnego, która to suma ma być waloryzowana w miarę wzrostu płacy minimalnej. Jeśli jednak niepełnosprawność zaistnieje później, poświęcenie opiekunki/opiekuna państwo „wynagrodzi” już tylko kwotą 520 zł. Pod warunkiem, że opiekun jest odpowiednio ubogi – przy dochodzie na osobę w rodzinie powyżej 764 zł świadczenie już się nie należy. No i oczywiście, że pozostaje w odpowiedniej relacji z podopiecznym: jest dzieckiem, rodzicem, dziadkiem, małżonkiem, siostrą lub bratem. Krewny w bocznej linii czy partner, ale nie ślubny może być najsilniej związany z niepełnosprawną osobą, wykazywać się największym poświęceniem. Przepisy i tak nie wezmą tego pod uwagę.

– System publiczny nie widzi środowiska w całej jego różnorodności – komentuje Rafał Bakalarczyk, doktorant z Instytutu Polityki Społecznej UW, zajmujący się polityką społeczną. Wymienia kolejne absurdy. Przykładowo, system ignoruje problem matek-emerytek lub rencistek, w tym tych, które swojego czasu odeszły na wcześniejszą emeryturę w związku z wychowywaniem niepełnosprawnego dziecka. Teraz ich własne świadczenie jest niższe nawet niż świadczenie pielęgnacyjne, a przecież wykonują tę samą pracę, tak samo się poświęcają. System wymusza rezygnację z życia zawodowego, choćby na część etatu, choćby na umowę śmieciową, choćby dorywczego. Opiekun(ka) staje przed wyborem: albo zatrudnienie, albo państwowe wsparcie. W bynajmniej nie odosobnionych przypadkach: albo zatrudnienie, a po godzinach pracy nieodpłatny „drugi etat” przy niepełnosprawnym bliskim, albo życie za 520 zł świadczenia. Przecież to niewykonalne, można by zawołać po zastanowieniu się, ile kosztuje jedzenie, mieszkanie, leki… Państwo tego nie rozumie, albo rozumieć nie chce.

Znów oddajmy głos dokumentowi Partii Razem:

[blocktext align=”center”]Odsetek osób w gospodarstwach domowych z co najmniej jedną osobą z niepełnosprawnością znajdujących się poniżej minimum egzystencji w 2014 roku wyniósł 10,8 proc., poniżej ustawowej granicy ubóstwa znalazło się 16,7 proc.. Wyjątkowo trudna jest sytuacja gospodarstw z przynajmniej jednym dzieckiem do lat 16 posiadającym orzeczenie o niepełnosprawności – aż 14,6 proc. osób z tych gospodarstw znajdowało się w 2014 roku poniżej minimum egzystencji, a poniżej ustawowej granicy ubóstwa – 26,6 proc.[/blocktext]

A przecież na wykluczeniu ekonomicznym się nie kończy. Państwo nie daje opiekunowi (częściej opiekunce) osoby niepełnosprawnej prawa do urlopu. Chwilę wytchnienia gwarantuje tylko opłacenie zastępstwa… jeśli oczywiście jest z czego. Jeśli na zastępstwo nie ma szans, opiekunkę nieuchronnie czeka izolacja, wykluczenie z życia towarzyskiego, nierzadko nawet w kręgu rodziny, nie ma szans na rozwijanie własnych zainteresowań czy działalność społeczną choćby w najbardziej elementarnym wymiarze. To oznacza, że opiekunowie nie są w stanie zorganizować się nawet w obronie interesów własnych i podopiecznych. A kiedy nie ma nacisku na polskich decydentów – ci sprawę ignorują. Nieważne, czy nazywają się partią „obywatelską” (można pomyśleć, że taka uszanuje wyrok TK), czy kładą nacisk na swoje „prospołeczne oblicze”.

– Żenujące jest to, że rząd zabiera się za to dopiero teraz i zapewne by tego nie zrobił, gdyby nie chęć przekierowania emocji z protestów wokół projektu zaostrzenia prawa aborcyjnego. Tak, jakby zapewnienie godnego życia niepełnosprawnym i ich bliskim nie było samo w sobie wartością i celem, do realizacji którego nie potrzeba dodatkowych ” pretekstów” – trafnie podsumowuje ową „prospołeczność” Bakalarczyk.

W budżecie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej na przyszły rok nie ma odłożonej ani złotówki na wprowadzenie w życie opisywanego zalecenia TK.

***

52-letnia Agnieszka najpierw opiekowała się piątką dzieci, teraz, gdy trójka już się usamodzielniła, a dwie najmłodsze córki kończą gimnazjum, opiekuje się 78-letnią matką, cierpiącą na demencję. Nigdy nie pracowała na etacie, zaledwie przez kilka lat dawała radę łączyć obowiązki rodzinne z pracą dorywczą. Też jako opiekunka osoby niepełnosprawnej – co z tego, że ma wykształcenie średnie ekonomiczne, za długo nie było jej na rynku pracy. Szczęście ma o tyle, że nie odwróciła się od niej rodzina, jest z nią mąż, chociaż nawet jego rodzice namawiali go, by znalazł lepszą partnerkę, założył lepszą rodzinę.

– Najbardziej boli mnie to, że opieki nad niepełnosprawnym członkiem rodziny nikt w tym kraju nie szanuje, nie docenia – mówi. – Komuś, kto się tym nie zajmował, trudno sobie wyobrazić, jaka to odpowiedzialność, jaka to ciężka praca. Przecież byłoby sprawiedliwie traktować opiekę właśnie jako pracę – z wyznaczoną pensją przynajmniej na poziomie płacy minimalnej, którą będzie się potem uwzględniać przy wyliczaniu emerytury. Niestety, politycy tego nie rozumieją. I nie tylko politycy: nie raz słyszałam, także od wykształconych ludzi, że moja rodzina to patologia, a ja, rezygnując z zatrudnienia, by zostać z mamą w domu, po prostu uchylam się od prawdziwej pracy.

Agnieszka z przekonaniem głosowała na PiS. Z najstarszymi dziećmi, które mają bardziej lewicowe poglądy, czasem się spiera o to, co się aktualnie dzieje w kraju. To, że rząd Beaty Szydło niewiele zrobił dla takich jak ona, dotyka ją niemal osobiście. Tyle przecież mówili o wspieraniu rodzin, smuci się. A ona chciałaby właśnie, żeby jej najbliższa osoba mogła normalnie żyć z rodziną. Wszyscy opiekunowie niepełnosprawnych bliskich tego chcą, przekonuje. Przecież to zawsze lepsze, niż dom opieki.

Przyznaje, prawie ze wstydem, że przez chwilę rozważała taki dom; wydawało jej się, że nie da już dłużej rady. Oddanie mamy do placówki prywatnej odrzuciła od razu. Nie chodziło o pieniądze, bo dzięki pensji męża może jakoś dałaby radę pokryć koszty. Za dużo czytała o nadużyciach, poniżaniu i zaniedbywaniu podopiecznych. Sama zna historię z takiego domu: personel najpierw ostentacyjnie ignorował samobójcze zamiary starszej mieszkanki, zapowiedzi targnięcia się na życie. W końcu pani, podczas spaceru, uciekła opiekunce i na jej oczach rzuciła się pod pociąg.

Z placówki państwowej Agnieszka w końcu też zrezygnowała. Doszła do wniosku, że i tam nie mogłaby spokojnie mamy zostawić. Wie, że trudno byłoby o dom specjalizujący się w opiece nad takimi jak ona. Trudno byłoby nawet o dom, w którym personel nie jest zbyt nieliczny i zbyt słabo opłacany. Poza tym i tak nie mogła się doczekać na miejsce.

Czy ma jeszcze nadzieję na pomoc państwa?

– Chciałabym mieć – mówi. – Choćby na jakieś symboliczne gesty. Zniesienie zakazu pracy przy pobieraniu świadczenia? Tak byłoby sprawiedliwie, chociaż mnie już i tak nikt nie zatrudni. Rząd nie musi robić wiele. Mnie wystarczyłoby, gdybym miała łatwiejszy dostęp do dziennej opieki, gdybym mogła liczyć na dodatkową osobę, która regularnie przyjdzie chociaż na parę godzin, pomoże, poradzi, raz na jakiś czas zastąpi mnie przez kilka dni. Wiele więcej nie potrzebuję…

Share Button

Na podobny temat

Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

4 komentarze

  1. Anna lat 63 opiekunka corki lat 39 niepoelnosprawnej od urodzenia. Obecnie na emeryturze w kwocie 680zl. napisał:

    Nie wierzylam, ze to mozliwe ale wyglada, ze tak, ze bedzie koplejny podział : ze względu na symbol emerytury. prawa jest tym bardziej dzowna , bo emerytury EWK przyznawane byly popnad 30 lat temu.na dzieci w stopniu znacznym ale tez i umiarkowanym. Wieksosc tych dzieci ze stopniem umiarkowanym rozwinela sie prawidlowo, zalozyla rodziny , ma swoje dzieci a matki ktyore od wielu lat nie pelnoia zadnej opieki nadal pobieraja emeryture ewk. I O to wiesc niesie , ze maja od nowego roku miec podwyzszona emeryture do 100 minimalnej/ obecnie maja 85%/ oraz maja dostac dodatek do wysokosci swiadczenia pielegnacyjnego.! Bez weryfikacji!! Za sam symbol emerytury! Natomiast matki opiekujace sie swoimi dziecmi na emeryturach innych niz ewk oraz na rentach pomimo, ze sa swiadczenia groszowe, nie otrzymaja ani zlotowki . Nie otrzymaja tez wsparcia opiekunowie z grupy tzw wykluczonych.ani matki dzieci u ktorych niepelnosprawnosc powstala po 18 r zycia. Zachodze w głowe jak to jest mozliwe w panstwie ponoc prawa? ,, ze rząd moze sobie dowolnie wybrac jakąs grupe , wg absurdalnych kryteriow i ja faworyzowac?

  2. ewa napisał:

    Nie wiem nczy dosiegnie. taki kraj taka mentalnosc. Podla wobec blizniego. Od 33 lat opiekuje sie synem całkowice od urodzenia niezdolnym do samodzielnej egzystencji., lezacym. Jestem na emeryturze co opznacza ze nie otrzymuje zadnej pomocy. ., Najnizszej emeryturze bo wiecej wypracowac sie nie dalo.,, zachorowalam ja. Mam emeryture ale nie EWK., Ewentualna pomoc ma byc skierowana ponoc wylacznie do matek na emeryturach EWK. Czyli znow dzielenie. Brak slow.

  3. qaduq napisał:

    To tylko ilustruje obłudę kolejnych ekip sprawujących władzę. Opiekunowie osób niepełnosprawnych nawet nie próbują się skarżyć i szukać współczucia, a wchodzące z butami w rodzinę państwo, akurat w sprawach pomocy finansowej dystansuje się coraz bardziej. Powszechna znieczulica i zgoda na brak opieki społecznej i zdrowotnej nadrabiana jest w zamian jątrzenie ludzi i podsycaniem zawiści. Ciekawe, kiedy powracająca fala odbije się od brzegu i dosięgnie sprawców tych nieszczęść.

    • Czytelnik napisał:

      Niezupełnie – opiekunowie osób niepełnosprawnych protestowali pod sejmem, dokładnie w tedy, kiedy Donald Tusk rozmawiał z opiekunami niepełnosprawnych dzieci. Tyle tylko, że praktycznie żadna telewizja (chyba poza dwiema stacjami) w ogóle o tych protestach nie wspominały. Widać mało medialne były.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*