Share Button

Od dziś miało obowiązywać uderzające w imigrantów rozporządzenie podpisane przez prezydenta USA 25 września – tak się jednak nie stanie, ponieważ zawetował je sędzia federalny z Hawajów.

Donald Trump/flickr.com/Gage Skidmore

Ministerstwo sprawiedliwości zapowiedziało apelację. Teraz sąd wyższej instancji musi wziąć pod lupę sprzeciw hawajskiego sędziego – ale do tego czasu dekret zakazujący wjazdu do USA obywatelom ośmiu państw, nie będzie obowiązującym prawem. Według najnowszego, trzeciego już rozporządzenia, na czarnej liście mieli być obywatele Jemenu, Syrii, Libii, Czadu, Iranu i Somalia, a także Korei Północnej i częściowo Wenezueli.

Sędzia Derrick K. Watson zalazł już Trumpowi za skórę nie raz. Poprzednie dekrety też podważał – ostatni raz w marcu. Zwracał uwagę, że łamią konstytucyjne zapisy o równości wszystkich wyznań, ponieważ zakazy dotyczyły w przeważającej części państw muzułmańskich całkowicie bądź z muzułmańską większością. Przy trzecim podejściu może jednak nie być już tak prosto – Trump poszerzył zakres “czarnej listy”, dodał warunki, a dekret obowiązuje bezterminowo, w dodatku zostawia sobie możliwość modyfikacji listy. Jej przegląd ma być dokonywany raz na 100 dni przez resort bezpieczeństwa. Sędzia Watson tym razem również zagrał kartą dyskryminacji muzułmanów, jednak to może już nie wystarczyć – Trump specjalnie poszerzył listę o Koreańczyków i Wenezuelczyków, aby móc odepchnąć argumenty hawajskiego sędziego.

Dzięki mobilizacji sędziów federalnych większość klauzul z pierwszego i drugiego dekretu antyimigracyjnego udało się szybko unieważnić, teraz jednak Trump bardziej się do sprawy “przyłożył”. Na razie jednak nowe prawo na pewno nie wejdzie w życie do czasu zbadania przez sąd apelacyjny.

Share Button

Na podobny temat

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*