Share Button

Turecka policja zatrzymała dwoje nauczycieli, którzy poprzez strajk głodowy domagali się przywrócenia do pracy. Obaj stracili zatrudnienie za rzekome poparcie dla próby zamachu stanu.

Nuriye Gulmen / fot. Twitter

Nuriye Gülmen i Semih Özakça zostali uznani za potencjalnych wywrotowców i zwolnieni z pracy, chociaż żaden sąd nie orzekł, że faktycznie sprzyjali siłowej próbie obalenia rządów Recepa Tayyipa Erdogana. Równocześnie odebrano im paszporty i uprawnienia emerytalne. W takiej samej sytuacji znalazło się ok. 100 tys. wyrzuconych z dnia na dzień urzędników, nauczycieli, żołnierzy i policjantów. Nie mają szans na nową pracę – pozostaje im szara strefa, pomoc związków zawodowych lub wsparcie rodziny.

Dwójka nauczycieli ogłosiła strajk głodowy do momentu przywrócenia do pracy. Od 75 dni przyjmują tylko cytrynę, słoną wodę i cukier. Lekarze oceniają, że ich stan zdrowia co najmniej od miesiąca uległ poważnemu pogorszeniu. Turecka policja uznała, iż śmierć strajkujących wywołałaby zbędny rozgłos i ze szkodą dla rządu zwróciłaby uwagę dla ludzi, którzy padli ofiarą represji politycznych. A może nawet, o zgrozo, skłoniłaby większą liczbę Turków do protestów ulicznych. Z głodującymi już utożsamiała się grupa kilkuset zwolenników, którzy koczują przed domami, gdzie znajduje się każde z nich.

Chwilę przed wkroczeniem do budynku policji Nuriye Gülmen zdążyła napisać na Twitterze, że funkcjonariusze wyłamują drzwi do domu i zapowiedziała, że protestujący się nie poddadzą. Prawnik dwójki protestujących poinformował następnie, że oboje zostali siłą doprowadzeni na posterunek i przy tym „nieznacznie pobici”.

W poniedziałek rozpoczął się proces 220 wojskowych, który według całkowicie uległej względem Erdogana prokuratury stali na czele nieudanego zamachu stanu.

Share Button

Na podobny temat

Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*