Share Button

Nadal jest szansa, że rozrywający Kolumbię od 52 lat konflikt między rządem i lewicową partyzantką FARC skończy się porozumieniem. Dalsze wysiłki w tym zakresie zadeklarował prezydent Juan Manuel Santos, który właśnie za negocjacje z FARC otrzymał tegorocznego pokojowego Nobla. Mobilizują się obywatele, którzy także chcą końca wojny.

Juan Manuel Santos / fot. Wikimedia Commons
Juan Manuel Santos w swoich wysiłkach na rzecz pokoju w Kolumbii ma za sobą tysiące obywateli / fot. Wikimedia Commons

W referendum w tej sprawie minimalną przewagą zwyciężyli przeciwnicy porozumienia, ci, którzy dali się przekonać byłemu prezydentowi Alvaro Uribe, że FARC trzeba bezlitośnie rozliczyć, a dopuszczenie nawet części jego dowódców do polityki parlamentarnej jest niedopuszczalne. Przede wszystkim jednak o wyniku głosowania przesądziła niska frekwencja, znamionująca brak wiary w to, że wojnę domową można w ogóle zakończyć na drodze porozumienia. Wczoraj, po raz drugi w tym tygodniu, w stolicy Kolumbii manifestowali natomiast ci, dla których zakończenie wyniszczającego konfliktu jest najważniejsze – i jak najbardziej możliwe.

W wielotysięcznym tłumie manifestantów szczególnie wyróżniali się przedstawiciele rdzennej ludności Kolumbii, a także studenci i młodzież. Największe jednak wrażenie robili ludzie, którzy stracili podczas wojny najbliższych, do dziś nie zawsze znają okoliczności ich śmierci, ale zdają sobie sprawę z tego, że żądza odwetu to droga donikąd. Wojna domowa w ciągu 52 lat pochłonęła 220 tys. ofiar.

Prezydent Kolumbii i przedstawiciele FARC zadeklarowali, że są gotowi zmodyfikować projekt porozumienia pokojowego, skoro kolumbijska prawica się na niego nie godzi. Aby jednak przekonać drugą stronę, prezydent i dowódcy partyzantki musieliby zrezygnować z podstawowych punktów traktatu: zgody na to, by FARC, jako partia polityczna, uzyskała w najbliższych wyborach 10 gwarantowanych miejsc w parlamencie, a także, by dowódcy, którzy przyznają się do popełnienia zbrodni wojennych, nie poszli do więzienia, ale przez okres wyroku pracowali nieodpłatnie na rzecz lokalnych społeczności, które skrzywdzili.

Share Button

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*