Share Button

Najnowsze dane mówią o 59 zabitych i 527 rannych w Las Vegas. Tymczasem w domu Stephena Paddocka znaleziono cały arsenał broni i materiałów wybuchowych.

Pistolet i naboje kal. 45 mm
fot. Wikimedia Commons

Okazuje się, że w domu zamachowca w Mesquite, 120 km od Las Vegas, policja znalazła 18 sztuk broni palnej, materiały wybuchowe oraz cały arsenał amunicji. Skonfiskowano również jego sprzęty elektroniczne. W samym pokoju hotelowym, w którym wczoraj zadekował się Paddock, znaleziono 17 sztuk broni, zaś w jego samochodzie – liczne ślady azotanu amonu, który może być wykorzystany do budowy ładunków wybuchowych. Paddock popełnił samobójstwo. Do tej pory nie są znane motywy jego działania. Wiadomo jedynie, że do masakry przygotowywał się długo, gromadził broń i gniew.

Szeryf Joseph Lombardo podał do wiadomości zaktualizowaną liczbę ofiar:obecnie jest to 59 zabitych i 527 rannych. Na festiwal country przyjechały w sumie 22 tysiące ludzi. Do ataku przyznało się Państwo Islamskie, ale FBI nie potwierdziło, jakoby znalazło jakiekolwiek powiazania pomiędzy muzułmańskimi radykałami a sprawcą.

Wczorajszy zamach uznany został za najkrwawsza masakrę w dziejach USA. Znów rozgorzała dyskusja o ograniczeniu dostępu do broni pomiędzy Demokratami a Republikanami. Hillary Clinton napisała wczoraj na Twitterze: „Tłum uciekał, słysząc odgłos strzałów. Wyobraźcie sobie liczbę ofiar, gdyby strzelający miał tłumik, do którego łatwiejszej dostępności dąży NRA” (Krajowe Stowarzyszenie Strzeleckie). Senator z ramienia PD Chuck Schumer zaapelował wczoraj w Senacie: – To, co Kongres może, a wręcz musi zrobić, to przegłosować prawa, które sprawią, że obywatele będą bezpieczni (…). A to zaczyna się od regulacji, które sprawią, że taka broń, a szczególnie ta najbardziej niebezpieczna, nie będzie wpadać w niepowołane ręce. Nawet dziennikarze CNN zauważyli, że „mimo sensownych obaw przed terroryzmem z Bliskiego Wschodu przypadkowy Amerykanin ma o 2 tys. razy większą szansę zostać zabity przez innego Amerykanina niż przez dżihadystę”.

Natomiast „New York Times” zwrócił uwagę, że Donald Trump nie podjął w ogóle tematu ograniczenia dostępu do broni i jego milczenie nie jest przypadkowe. Po podobnych incydentach Barack Obama zawsze podkreślał, że wzorem dla Stanów powinna być np. Australia, posiadająca bardzo rygorystyczne zapisy o dostępie do broni. Tymczasem Trump znany jest z bezkrytycznego wspierania NRA.

Share Button

Na podobny temat

Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*