Share Button

Minister spraw zagranicznych Polski udał się z wizytą do USA, gdzie spotkał się ze swoim odpowiednikiem z amerykańskiej strony. Podzielił się z nim polskimi fobiami.

Nie mamy pojęcia, czy Rex Tillerson rozmawiał z Waszczykowskim o czymś naprawdę ważnym dla Polski. Wiadomo natomiast, że minister spraw zagranicznych Polski zawracał głowę szefowi amerykańskiej dyplomacji kwestią katastrofy smoleńskiej. Przyznał z rozbrajającą szczerością, że od 7 lat Polska nie jest w stanie „opisać, wykryć, zweryfikować jednoznacznie przyczyn tej katastrofy”. Brak jest informacji, czy opowiedział swojemu amerykańskiemu koledze o osiągnięciach podkomisji Macierewicza i jego kolejnych enuncjacjach o przyczynach katastrofy, które Macierewicz lub jego ludzie rozpowszechniają publicznie, nie bacząc na fakty. Z pewnością jednak, bo sam o tym Macierewicz opowiedział, zwrócił się o pomoc do USA.

„Interesuje nas wszelka pomoc, zarówno techniczna, polityczna w postaci wywierania presji na Rosję, jak i pomoc prawna, ponieważ jeśli nie będzie współpracy ze strony rosyjskiej, w dalszym ciągu zamierzamy złożyć skargę do Trybunału Międzynarodowego”.

Nikt zapewne Macierewiczowi nie powiedział, że USA już raz dość jasno zadeklarowały, że nie są w stanie niczym pomóc Polakom w wyjaśnianiu przyczyn tragedii, ale widać to nie przeszkodziło Waszczykowskiemu ponowić egzotyczne prośby.

Kolejnym problemem, o którym, jak donoszą polskie media, Witold Waszczykowski rozmawiał z Tillersonem była sprawa wiz, której rozwiązanie jest poza zasięgiem kompetencji sekretarza stanu USA, ale to nie ma specjalnego znaczenia dla polskiego szefa dyplomacji.

Czekamy na oficjalny komunikat, czy podczas wizyty polskiego ministra spraw zagranicznych w USA poruszono jeszcze jakieś, dla odmiany istotne problemy.

Share Button

Na podobny temat

2 komentarze

  1. qaduq napisał:

    A niby jakie to światowe sprawy można omówic z pozycji naszego mocarstwa z zaoceanicznymi nuworyszami? Natomiast, wbrew pozorom, jako pierwszy minister zwrócił i słusznie uwagę, że problem wiz leży w ambasadzie przy ulicy Pieknej, a nie w Waszyngtonie. A na tą placówke rozmówca ma jak najbardziej wpływ. To liczba odrzucanych wniosków o wizy sprawia, że nie osiągamy właściwych parametrów. Temat rzeka i każdy to widzi inaczej, ale fakt pozostaje faktem. Komuna padła, a czolowy sojusznik traktowany gorzej, niż …
    .

    • Skorpion13 napisał:

      Jaki ,,czołowy sojusznik” takie i traktowanie.
      Ament.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*