Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nałożyła najwyższą w swojej historii karę na nadawcę – prawie 1,5 mln zł. Według jej członków złamano prawo, relacjonując ubiegłoroczny kryzys parlamentarny i okupację Sejmu. Komentatorzy są pewni, że nałożenie kary odbyło się na polityczne zamówienie.

youtube.com

Relacja sprzed roku ma „naruszać artykuł 18 ust. 1 i 3 ustawy o radiofonii i telewizji poprzez propagowanie działań sprzecznych z prawem i sprzyjanie zachowaniom zagrażającym bezpieczeństwu”. W uzasadnieniu jednak nie wskazano, które dokładnie momenty miały zagrażać bezpieczeństwu państwa (relacja była szeroka, głos mieli w niej zarówno członkowie rządu, jak i opozycji).

Kara, którą dosolono TVN24 jest najwyższa w historii KRRiT jako instytucji. Może być to aż 10 procent rocznych przychodów stacji. Krzysztof Luft, członek poprzedniego składu KRRiT stwierdził w rozmowie z Oko.press, że kara jest tak wysoka w porównaniu do poprzednio przyznawanych, bo teraz PiS ma również kontrolę nad sądami i nie musi się obawiać, że któremuś sędziemu przyjdzie do głowy zmienić tę absurdalną decyzję.

TVN24 ma do wyboru: zapłacić od razu albo odwołać się w pierwszej i drugiej instancji do sądów, w których prezeskami zostały sędzie z nadania Zbigniewa Ziobry, a potem do Sądu Najwyższego, który właśnie jest przejmowany.

– Normalnie byłbym spokojny, że ta decyzja nie utrzyma się w sądzie, bo trudno byłoby ją uzasadnić, ale dziś wiemy, że ten spór skończy się w nowej Izbie Kontroli i Spraw Publicznych SN, którą niedługo powoła PiS – powiedział Luft.

W dodatku wykorzystano ostatni moment na ukaranie stacji (minął już prawie rok), a co najciekawsze – decyzja KRRiT została wydana na podstawie ekspertyzy Hanny Karp, wykładowczyni Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, uczelni ojca Rydzyka. Opinii tendencyjnej i wycinkowej.

„Przedstawianie faktów – zgodnych lub niezgodnych z prawem – nie może być traktowane jako namawianie do jakichkolwiek działań, tak jak pokazywanie przebiegu i skutków wypadku drogowego nie jest propagowaniem naruszania zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym” – napisał w oświadczeniu Adam Pieczyński, odpowiedzialny za pion informacji w TVN. Zapowiedział, że stacja zaryzykuje pójście do sądu.

Ukarania TVN24 wielokrotnie domagała się posłanka Krystyna Pawłowicz. Występowała w tej sprawie do KRRiT – ostatni raz skarżyła się 30 października: „Rada nie reaguje na najbardziej skrajne, kłamliwe, antypolskie wystąpienia, chociaż dysponuje środkami prawnymi, włącznie z karami finansowymi”. Domagała się też cofnięcia stacji koncesji. Nie wszystko stracone.

Jak mawiał klasyk „najpierw sądy, potem media”.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. nie lubię tvn-u yankeskiej tuby propagandowej i gdyby znikneła z naszych tv to bym nie szlochał , jednak zastanawia fakt braku wolności słowa

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Do Sejmu wraca normalność? Opłatek z księdzem już nie taki jak kiedyś

Lewica wreszcie wyłamuje się, zgodnie ze swoimi przekonaniami, z dominującej do tej pory a…