Postawione zarzuty to efekt śledztwa na temat nadużyć, do których dochodziło w obozach dla uchodźców w Republice Środkowoafrykańskiej, gdzie tzw. „Błękitne Hełmy” regularnie gwałciły i zmuszały do prostytucji obecne tam kobiety i dzieci.

Molestowanie seksualne dzieci i kobiet podczas misji w RŚA to kolejna w ciągu ostatnich lat kompromitacja ONZ/wikimedia commons
Molestowanie seksualne dzieci i kobiet podczas misji w RŚA to kolejna w ciągu ostatnich lat kompromitacja ONZ/wikimedia commons

Jak dotąd w sprawie przesłuchano 139 pokrzywdzonych kobiet i dzieci, które padły ofiarami przemocy seksualnej w latach 2014-2015 w regionie Kemo w Republice Środkowoafrykańskiej, gdzie ONZ prowadził misję pokojową w związku zamieszkami na tle religijnym, jakie wybuchły tam w roku 2013. Większość nie była w stanie zidentyfikować nazwisk sprawców, jednak 45 z nich (w tym 25 dzieci) na podstawie zdjęć funkcjonariuszy potwierdziło tożsamość 41 z nich – 16 obywateli Gabonu i 25 Burundi. ONZ przekazał dalsze postępowanie w sprawie domniemanych gwałcicieli odpowiednim organom w państwach pochodzenia swoich pracowników.

– Całe śledztwo opiera się na zeznaniach, nie ma bowiem możliwości, żeby po takim czasie zgromadzić dowodów medycznych, laboratoryjnych czy rzeczowych – poinformował na konferencji prasowej Stéphane Dujarric, rzecznik ONZ. Stwierdził, że wszystkie zgłaszające się ofiary zostały wysłuchane. – ONZ z całą mocą potępia wszystkie przypadki nadużyć seksualnych, gwałtów i zmuszania do prostytucji, których dopuścili się funkcjonariusze misji pokojowej czy jacykolwiek inni pracownicy Organizacji i zrobi wszystko, żeby osoby odpowiedzialne za te odrażające przestępstwa zostały ukarane – mówił.

Te słowa niestety nie brzmią zbyt wiarygodnie. Pierwsze informacje na temat molestowania seksualnego dzieci w obozach w Kemo dotarły do wysokich władz Organizacji jeszcze w roku 2014 – zanim doszło do większości przypadków, które dzisiaj są rozliczane. Raport na ten temat wędrował z biurka na biurko i nie było podawany do publicznej wiadomości. Dopiero Anders Kompass, szwedzki pracownik Organizacji, wbrew woli przełożonych przedstawił je francuskiej prokuraturze – okazało się bowiem, że na podstawie dokumentów dało się zidentyfikować niektórych sprawców, obywateli francuskich. Wytoczono im śledztwo, a Kompass początkowo został zawieszony w swoich obowiązkach. Dopiero medialny rozgłos i oburzenie międzynarodowe doprowadziły do przywrócenia Szweda na stanowisko.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. ONZ m.in. dała ciała w Ruandzie i byłej Jugosławii. Zadajmy sobie pytanie czy ONZ jest nam potrzebne? Zapewne ciasnoty umysłowe zapytają, to kto?
    Do refleksji!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Warszawska dzielnica obojętna wobec udręki lokatorów

10 stopni w mieszkaniu – ile można wytrzymać w takiej temperaturze bez utraty zdrowia? Lud…