Minister Elżbieta Rafalska nie zreformuje największego polskiego programu socjalnego na konserwatywną modłę. Pieniądze z Rodzina 500+ będą nadal przyznawane wszystkim obywatelom, którzy mają dwójkę lub więcej dzieci. Szefowa resortu zdementowała też plotki o zwiększeniu świadczenia. 

Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej/flickr.com/Kancelaria Premiera

– Nie ma mowy o wprowadzeniu kryterium dochodowego, które uprawniałoby lub uniemożliwiało otrzymywanie świadczeń z programu Rodzina 500+.  Nigdy i nigdzie takie określenia nie padły. Mówiąc o weryfikacji dochodów nie odnosiłam się do wprowadzenia dodatkowego kryterium dochodowego. Stanowczo to dementuję. „Rodzina 500” to program o charakterze powszechnym, bez kryterium dochodowego od drugiego dziecka. Takie rozwiązania są w większości państw UE. Rząd Prawa i Sprawiedliwości oderwał jako pierwszy politykę rodzinną od polityki socjalnej – powiedziała minister.

Co ciekawe, nieco inaczej sprawę widzi wiceszef resortu Bartosz Marczuk. – W ministerstwie nie trwają żadne prace nad zmianami kryterium dochodowego, ale pewne analizy i obliczenia cały czas prowadzimy. To są proste wyliczenia, na zasadzie, co by było gdyby- mówił Marczuk dla money.pl. – Ja się zgadam ze słowami pani minister, że taki moment przyjdzie, patrząc chociażby na wskaźniki inflacji, ale to na pewno nie będzie najbliższy okres rozliczeniowy – uspokajał polityk PiS.

O tym, że Prawo i Sprawiedliwość rozważa odebranie 500 plus rodzinom, w których dochód na jedno dziecko przekracza 3000 zł mówiło się od kwietnia. Koronnym argumentem była sprawiedlwość społeczna, z której pełniejszą formą mielibyśmy do czynienia wtedy, gdy beneficjentami świadczenia byliby tylko obywatele o niższych dochodach. Przeciwnicy takiego rozwiązania wskazywali na to, że okrojenie grupy odbiorców zmniejszy poparcie społeczne dla programu i będzie sprzeczne z ideą sprawiedliwości, której filarem jest założenie powszechnego charakteru świadczeń.

Rafalska zaprzeczyła również jakoby rząd przymierzał się do zwiększenia świadczenia do kwoty 1000 zł. Takie informacje podał na początku sierpnia poseł PiS Janusz Szewczak, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Szefowa resortu dwukrotnie zaprzeczyła takim rewelacjom. Członkini rządu wskazała, że już obecnie program obciąża budżet na 21 mld zł, a po ewentualnym podwojeniu świadczenia należałoby zabezpieczyć około 40 mld rocznie. – A to zupełnie inna sytuacja – podkreśliła.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Mobilizacja kobiet w całym kraju trwa. Historyczna frekwencja na marszu w Białymstoku

W niedzielę 26 października ulicami wielu polskich miast przeszły demonstracje, jakich nie…