Pierwszy raz w historii urządzono dziś licytację pozwoleń na odstrzał afrykańskich słoni. Botswana, gdzie żyje najwięcej tych zwierząt, poprzez dekret prezydencki uchyliła zakaz polowań, który miał je ochronić przed wyginięciem. W tym roku zostanie zastrzelonych co najmniej 400 słoni i podobna liczba w latach następnych. Pozwolenia sprzedały się w godzinę, kupcami byli głównie bogacze z Europy i Stanów Zjednoczonych.

Botswana, kraj na południu kontynentu, niespodziewanie odwołała zakaz polowań na słonie wprowadzony pięć lat temu przez prezydenta Iana Khamę, wobec alarmów obrońców zwierząt. Nowy prezydent Mokgweetsi Masisi podał dwa powody: z jednej strony słonie miały zacząć wchodzić w szkodę rolnikom, a z drugiej sprzedaż pozwoleń na licytacji przyniesie spory dochód. Ponadto według władz i tak dużo więcej słoni ginie z rąk kłusowników, którzy za nic nie płacą.

W Botswanie żyje jeszcze trochę ponad 100 tys. słoni, tj. ponad jedna trzecia ogółu słoni afrykańskich, co jest już bardzo małą liczbą, w porównaniu do powierzchni kontynentu. Licytacja odbyła się w stolicy kraju Gaborone, w ministerstwie środowiska. Kupcy musieli wnieść wadium blisko 17 tys. euro na słonia, ale po ile poszły pozwolenia nie ujawniono. Władze zagwarantowały pełną anonimowość myśliwym, zważywszy na wrogość jaką budzą.

Powrót pozwoleń na zabijanie słoni wywołał żywe protesty miejscowych i zagranicznych organizacji ochrony środowiska, które po latach starań uzyskały powszechny zakaz handlu kością słoniową. Jest on ciągle łamany, lecz przyczynił się do ograniczenia strat w słoniej populacji. W Botswanie powstał też konflikt polityczny, gdyż b. prezydent ostro skrytykował posunięcie nowych władz kraju, utrzymując, że oficjalne pozwolenia zdemotywują wszystkich, którzy walczą przeciw kłusownictwu regularnie dziesiątkującemu słonie. W środowiskach myśliwych zabicie słonia, choć jest łatwe, uchodzi za niezwykły wyczyn, więc b. bogaci są gotowi wydać wielkie sumy, by móc zastrzelić takie zwierzę.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. A może by tak obaj krytykanci sprzed kompów PRZEPROWADZILI SIĘ DO ALGIERII?
    Pomieszkali sobie w jakiejś wiosce i uprawiali sobie pólka manioku które pustoszą słonie sprowadzając głód (do tyczy to i innych upraw, figowców bananowców, palm etc… Wielkie korporacje rolnicze sobie z tym radzą – zwykli mieszkańcy – już niekoniecznie (mając włócznie jako główną broń – też wolałbym wkurzonej słonicy na swej drodze nie spotkać).
    A dzieje się w tej chwili z populacją słoni to co obserwujemy z populacją waleni – niemalże wybitych w drugiej połowie lat 80. Dziś pogłowie wielorybów atlantyckich przekracza już 90% tego z końca XIX wieku.

    A dzięki odpłatnym polowaniom, płatnym pozwoleniom na wywóz trofeów, opłacaniu zgrai obsługi myśliwych będzie grosz na poprawę ochrony słoni co zaowocuje szybkim wzrostem populacji.
    Państwo zacznie mieć w tym interes, a nie jedynie koszty z ochrony parków narodowych.

    Zacznijcie myśleć panowie! GŁOWĄ! A nie serduchem.

    1. No i chochlik mnie dopadł…. POMYLIŁEM PAŃSTWA. Botswanę z Algierią. Wstyd.

  2. A kiedy licytacja na odstrzał myśliwych? Myślę, że chętnych z pewnością by nie zabrakło, a budżet Botswany wzbogaciłby się o pokaźną sumkę :)

    1. A kiedy licytacja na odstrzał Fauxpasa?? Daję dychę i wyciągam „gwintówkę”

  3. Zawsze twierdziłem panie Jerzy, że myśliwi to zboki wymagające leczenia, dość, że odczuwają rozkosz z samego faktu zabijania to jeszcze płacą za to horrendalne pieniądze, bydlaki do kwadratu!!!!!
    Pozdrawiam.

Pozostaw odpowiedź Nikt Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Związkowcy z Boryszew SA walczą o swoje prawa w czasach epidemii

Związkowcy z polskiego oddziału światowego koncerny Maflow, działającego w Tychach, walczą…