Minął termin, wraz z którym zgodnie z nakazem Departamentu Stanu USA administracja Nicolasa Maduro miała opuścić ostatecznie budynki dyplomatyczne w Waszyngtonie. Tak się nie stało – w obiektach przebywają amerykańscy działacze antywojenni, zdeterminowani strzec budynku, by nie został przejęty przez ludzi uzurpatora Juana Guaido. Ryzykują starcie z amerykańskimi służbami.

Od połowy marca grupa amerykańskich aktywistów lewicowych i antywojennych okupuje ambasadę Wenezueli w Waszyngtonie w trosce o to, by nie przeszła ona w ręce ekipy Juana Guaido, którego USA uznają za prezydenta tego kraju. Okupacja nie jest tu jednak najwłaściwszym terminem, bo działacze przebywają na jej terenie za zgodą dotychczasowego oficjalnego przedstawiciela Caracas.

W marcu prezydent Wenezueli Nicolas Maduro w wyniku eskalacji napięć dyplomatycznych między jego rządem a Stanami Zjednoczonymi, które popierają uzurpatora, zdecydował się wycofać z USA prawie cały korpus dyplomatyczny. Zwolnione budynki w Waszyngtonie i Nowym Jorku zostały wtedy w asyście Amerykanów zajęte przez ludzi Juana Guaido, który na szefa swojej “dyplomacji” mianował Carlosa Vecchio.

To wtedy działacze tworzący dziś Cywilny Kolektyw Obrony Ambasady postanowili “wprowadzić się” tam w celu zabezpieczenia jej, zachęceni przez wenezuelskiego ambasadora. Obecnie strzegą budynku przedstawicielstwa w trybie 24/7. Kolektyw wywiesił na zewnątrz banery z hasłami antyimperialistycznymi, by zwrócić uwagę waszyngtońskiej ulicy na groźbę wojny, jaka zawisła nad Wenezuelą na skutek amerykańskiej interwencji w tym kraju, od kiedy 23 stycznia prezydent Trump ogłosił światu, że za przywódcę kraju uważa nie Maduro, a Guaido.

Medea Benjamin z antywojennej organizacji kobiecej Code Pink, jedna z okupujących ambasadę, obawia się, że jeżeli siły państwa amerykańskiego wprowadzą ludzi Guiado do budynku, doprowadzi to do katastrofalnej eskalacji napięcia politycznego.

– Boję się, że będzie to kolejny krok w stronę wojny domowej w Wenezueli – mówi Benjamin,

Departament Stanu USA wyznaczył Nicolasowi Maduro dzień 24 kwietnia jako ostateczną datę opuszczenia budynków dyplomatycznych przez jego przedstawicieli. Ponieważ termin właśnie minął, aktywiści z Kolektywu obawiają się, że służby specjalne USA postarają się ich usunąć z terenu ambasady siłą. Od środy siły służb gromadzą się przed budynkiem, więc wspomniana wersja wydarzeń wydaje się prawdopodobna.

Kevin Zeese, założyciel antyimperialistycznego portalu PopularResistance.org, który również osobiście broni ambasady, podkreśla, że eksmitowanie ich siłą byłoby aktem łamiącym zarówno prawo międzynarodowe, jak i amerykańskie. Po pierwsze, zgodnie z prawem międzynarodowym tytuł do dysponowaniem budynkiem ma ciągle administracja prezydenta Maduro, a funkcjonariusze państwa amerykańskiego nie mają tam wstępu. Po drugie, usunięcie osób, które zajęły ambasadę będzie niezgodne z obowiązującym w USA prawem lokalowym. Zeese skierował w tej sprawie pismo do Departamentu Stanu.

– Każda próba aresztowania kogoś z nas będzie bezprawna – ostrzega działacz – Cokolwiek zrobią, będzie bezprawne. Im chodzi o show i pokaz siły (…) żeby ten ich fejkowy rząd wyglądał na prawdziwy.

paypal
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Francuzi nie chcą tyrać do starości. Strajk generalny przeciwko reformie emerytalnej

Nad Sekwaną rozpoczął się strajk generalny. Solidarnie pracy odmówili pracownicy sektora t…