Aktywiście LGBT, założycielowi Homokomando, Linusowi Lewandowskiemu prokuratura w Warszawie postawiła zarzuty karne. Śledczy zarzucają mu zniszczenie mienia i chuligański występek podczas zeszłorocznych wydarzeń protestów przeciwko zatrzymaniu Margot, aktywistki Stop Bzdurom.

Zarzuty dotyczą udziału w zbiegowisku i zniszczenia mienia policyjnego. Prokuratura zarzuca mu również działanie chuligańskie i działanie bez wyraźnego powodu.

– Część z zarzutów jest wyssana z palca, bo nie uderzałem w samochód ani nie kopałem. Nie miałem zamiaru zniszczenia czegokolwiek. Antenę w policyjnym radiowozie musiałem zniszczyć niechcący, kiedy policja ściągała mnie z dachu samochodu- mówi Linus Lewandowski w rozmowie z Portalem Strajk. Zapewnia, że jego działanie było wyłącznie wyrazem społecznego sprzeciwu wobec nagonki na osoby LGBT i aresztowanie Margot.

– Mieliśmy dobry powód żeby blokować radiowóz. Wsadzili na dwa miesiące do więzienia osobę, która walczyła o swoją godność. To nie jest chuligaństwo. Jeśli coś zniszczyłem, zapłacę za straty, ale to powinno być sądzone według prawa cywilnego, a nie karnego.

Lewandowski zamierza się bronić. Oprócz niego zarzuty zostały jeszcze postawione kilku osobom biorącym udział w blokadzie radiowozu i demonstracji solidarnościowej na ul. Wilczej w Warszawie, gdzie przewieziono Margot. Zarzuty postawione pozostałym osobom nie są znane, prawdopodobnie mogą dotyczyć udziału w nielegalnym zbiegowisku, napaści na policjanta lub zniszczenia mienia. Jak dotąd sądy oddalały tego typu sprawy, uznając, że szkodliwość społeczna czynu była niska. Były też przypadki, gdy sąd nie dał wiary policyjnej wersji.

– Liczę na szybkie i sprawiedliwe rozpatrzenie sprawy przez sąd. Mam też nadzieję, że prokuratura wystosuje w najbliższym czasie akt oskarżenia wobec wszystkich funkcjonariuszy dokonujących bezprawnych, nieprawidłowych i/lub nielegalnych zatrzymań, zgodnie z postanowieniami sądów rozpatrujących zażalenia na zatrzymania. Bo nie śmiałbym przecież przypuszczać, że oskarżenia otrzyma tylko jedna strona, prawda? – napisał Linus Lewandowski w mediach społecznościowych.

Co dokładnie wydarzyło się rok temu? Państwowa nagonka na osoby LGBT przybrała absurdalne rozmiary, co wzbudziło duży sprzeciw społeczny i falę solidarności. Aktywistów zatrzymywano za wieszanie tęczowych flag na pomnikach i murach, za graffiti z imionami młodzieży LGBT+, która popełniła samobójstwo z powodu nagonki.

W centrum tych wydarzeń było zatrzymanie aktywistki Margot. Dziesiątki ludzi wyszły spontanicznie na ulicę, by wyrazić solidarność ze społecznością LGBT+. Podczas zatrzymania Margot na Krakowskim Przedmieściu tłum postanowił zablokować radiowóz, w którym była aktywistka. Jedną z osób obecnych był Linus Lewandowski, który wszedł na dach samochodu, żeby uniemożliwić dalszą jazdę. Za ten czyn prokuratura postawiła zarzuty karne z art. 254 kk i 288 kk. Grozi ma za to od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Związkowiec Piotr Moniuszko wygrał w sądzie z Pocztą Polską. Przywrócony do pracy, zapowiada dalszą walkę

Piotr Moniuszko, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Poczty, został przy…