Wczorajszego wieczora światowe media obiegła wieść o ładunkach wybuchowych, które miały być umieszczone w dwóch samolotach zmierzających do stolicy Belgii. Obydwie maszyny bezpiecznie wylądowały.

Informację jako pierwszy podał dziennik „Le Soir” na swojej stronie internetowej. Według dziennikarzy chodziło o loty linii SAS ze Sztokholmu i Oslo. Jeden z samolotów, po ogłoszeniu alarmu bombowego wylądował nie w docelowym porcie lotniczym, lecz w Tuluzie we Francji.

Gdy jednak informację podjęły media belgijskie, w tym flamandzka rozgłośnia radiowa VRT, sprawa zaczęła nieco blaknąć.

– Obecnie nie ma żadnego konkretnego zagrożenia – powiedział rzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych, odnosząc się do tych doniesień. Cytuje go Polskie Radio na swoich stronach internetowych.

– Żadne nowe, szczególne środki bezpieczeństwa nie zostały wprowadzone, nie zarządzono spotkania rządowego ośrodka kryzysowego – dodał. Poza tym apelował, by nie ulegać panice i nie potwierdził faktycznego wystąpienia, ani rzeczonych alarmów bombowych, ani w ogóle żadnych szczególnych okoliczności.

Jedynym, raczej miernym potwierdzeniem faktycznego wystąpienia jakichś zagrożeń, mogą być słowa rzecznika prokuratury federalnej w Brukseli. Miał on informować media, iż na lotnisku w tym mieście „wprowadzono pewne środki”, które były proporcjonalne do ewentualnego zagrożenia, ono samo zaś władzom „wydało się wystarczająco poważne”. Nieco później jednak służby prasowe tej samej prokuratury zapewniały największego francuskojęzycznego nadawcę publicznego w Blegii — RTBF, iż „zagrożenie nie było poważne”. Te sformułowania i cytaty również przywołują dziennikarze Polskiego Radia.

Zamglonego obrazka dopełnia osobliwa wiadomość o Tweetcie nadanym ponoć z pokładu samolotu lecącego z Oslo. Flamandzki dziennikarz Bart Raes napisał, iż na 20 min. przed planowaną godziną lądowania kapitan lotu powiadomił pasażerów o alarmie bombowym. Na ogół piloci starają się ostrożnie dysponować takimi informacjami w obawie przed wszczęciem paniki wśród pasażerów, niezwykle rzadko też na trasach wewnątrzeuropejskich linie lotnicze dają pasażerom dostęp do internetu na pokładzie samolotu.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Sąd Najwyższy: można mówić, że ONR i Młodzież Wszechpolska „odwołują się do faszyzmu”. Działacz Razem nie złamał prawa

Wreszcie można nazywać rzeczy po imieniu – cieszył się po ogłoszeniu wyroku Sądu Naj…