Minister kultury Piotr Gliński postawił pod ścianą organizatorów poznańskiego Malta Festival. Jeśli nie zrezygnują z pomysłu, by reżyser Oliver Frljić był jednym z kuratorów imprezy, stracą obiecaną wcześniej dotację na jej przeprowadzenie.

Wicepremier Piotr Gliński, fot. wikimedia comons

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznało Fundacji Malta dotację na trzy edycje Malta Festival – pierwsza odbyła się rok temu, planowane są jeszcze dwie. Każda miała być dofinansowana kwotą 300 tys. złotych, z tym jednak zastrzeżeniem, że przed wypłaceniem pieniędzy ministerstwo zastrzegło sobie prawo do zapoznania się ze szczegółowym planem wydarzenia, a każda edycja miała być objęta odrębną umową.

Piotr Gliński już zapowiedział w rozmowie z prawicowym miesięcznikiem „Wpis”, że nie podpisze umowy dotyczącej edycji 2017, jeśli kuratorem poznańskiego wydarzenia kulturalnego będzie Oliver Frljić. Przypomnijmy – to reżyser „Klątwy”, spektaklu na motywach sztuki Stanisława Wyspiańskiego, który doprowadził do furii Prawo i Sprawiedliwość oraz środowiska katolickie. W Poznaniu miał być jednym z dwóch kuratorów festiwalu, obok Gorana Injaca, dyrektora artystycznego Słoweńskiego Teatru Młodych. Bałkany, z których pochodzą obaj twórcy, wybrano jako temat przewodni całego festiwalu. „Podróż po skomplikowanym obszarze znaczeń społeczno-kulturowych, w całej swojej złożoności etnicznej i politycznej, daleka będzie od stereotypów krajów byłej Jugosławii. (…) Artyści poruszą w swoim kuratorskim programie pamięć komunizmu, sięgną do romansu z popkulturą, w którym zmierzą się z narastającym neofaszyzmem europejskim” – tak tematykę imprezy zdefiniowali organizatorzy. Wicepremier twierdzi, że bałkański temat nawet mu się spodobał, ale udział Frljicia już absolutnie nie.

Minister zapewnił prawicowych czytelników, że będzie niezłomny i rytualnie pożalił się na ciężki los obrońcy prawicowych wartości w Polsce. – Może się oczywiście podnieść krzyk – w naszych warunkach niestety każdą interwencję w obronie uczuć patriotycznych i religijnych, tradycji i szacunku dla wartości ważnych dla milionów ludzi czy w obronie podstawowych zasad współżycia społecznego ogłosić można jako zamach na wolność artysty, jako ingerencję cenzury, stalinizm, faszyzm – powiedział „Wpisowi”.

Organizatorzy festiwalu dotąd nie skomentowali ministerialnego szantażu. W końcu lutego, w porze największego wzmożenia „prawdziwych Polaków-katolików” przeciwko „Klątwie”, solidaryzowali się z Frljiciem. „Teatr jest miejscem tworzenia nowych rzeczywistości, pluralistycznego dialogu i szczerej konfrontacji ze światem. Artyści mają prawo do otwartego i bezkompromisowego mówienia o problemach społecznych, krytycznej interpretacji kultury i sięgania w tym celu po własne środki ekspresji. Jest to szczególnie istotna misja w czasach kryzysu demokracji i odradzania się postaw szowinistycznych i ksenofobicznych” – pisali wówczas.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Myślę, że „drugi sort” bez problemy zrzucić się na brakujące fundusze. Po pierwsze aby stanąć w obronie wolności wypowiedzi artystycznej. Po drugie aby doprowadzić do furii po raz wtóry.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Szwajcaria: płaca minimalna receptą na kryzys. Na razie w Genewie

Za płacą minimalną w wysokości 23 franków szwajcarskich za godzinę opowiedziało się w refe…