Site icon Portal informacyjny STRAJK

Amazonia płonie, Brazylia twierdzi, że nad wszystkim panuje. Oferta pomocy odrzucona

youtube.com

Rząd Brazylii oświadczył, że nie jest zainteresowany wartą 22 mln dolarów oferta pomocy, złożoną przez kraje G7. Pieniądze miałyby  pomóc w zwalczaniu szalejących pożarów w dżungli amazońskiej. Władze z Brasilii oświadczyły, że służby panują nad ogniem. Ekolodzy twierdzą, że to bujda.

Oferta złożona przez grupę zrzeszającą światowe potęgi miała oczywiście wymiar dość karykaturalny. Organizacja szczytu G7, na którym przywódcy ustami prezydenta Francji Emmanuela Macrona zakomunikowali światu, że mają środki na uratowanie Amazonii, kosztowała 40 mln dolarów, co pokazuje poziom powagi, z jakim możni tego świata traktują pożogę trawiącą „płuca świata”.

Niezależnie od ustaleń szczytu,  Wielka Brytania i Kanada zobowiązały się  pomocy w wysokości odpowiednio: 12 i 11 mln USD, co oczywiście jest gestem potrzebnym, jednak i w tym przypadku wątpliwości może budzić skala hojności Londynu i Ottawy.

Dlaczego strona brazylijska odrzuciła ofertę? Przypuszczalnie skrajnie prawicowy rząd chce wykorzystać sytuacje do intensyfikacji propagandy wewnętrznej – budowania zagrożenia ze strony społeczności międzynarodowej i organizacji klimatycznych, które zdaniem Bolsonaro i spółki chcą zabrać narodowi brazylijskiemu Amazonie i nie pozwolić na wykorzystywanie jej zasobów do narodowego rozwoju.

– Macron nie może nawet uniknąć przewidywalnego pożaru w kościele, który jest częścią światowego dziedzictwa, a on chce dać nam lekcje dla naszego kraju? – powiedział Onyx Lorenzoni, szef sztabu Bolsonaro, odnosząc się do pożaru,  który w kwietniu zniszczył paryską katedrę Notre-Dame.

Brazylijski minister środowiska Ricardo Salles powiedział wcześniej reporterom, że z zadowoleniem przyjął informacje o funduszach G7 na walkę z pożarami i ma nadzieje, że do walki z ogniem zostaną skierowane oddziały wojska, ale szybko został wezwany na dywanik przez prezydenta Bolsonaro i był zmuszony zmienić stanowisko.

Minister obrony  Fernando Azevedo e Silva stwierdził w poniedziałek, że pożary w Amazonii były pod kontrolą i jego kraj nie potrzebuje żadnej pomocy organizacji ani państw, bo swoimi środkami jest w stanie zapanować nad sytuacją.

Co innego twierdzi brazylijski Narodowy Instytut Badań Kosmicznych (INPE), który monitoruje wylesianie. Według tej instytucji około 1113 nowych pożarów zostało zapalonych w sobotę i niedzielę.

INPE zaobserwował ponad 77 000 pożarów w Brazylii od początku stycznia. To rekord od czasu, gdy instytucja zaczęła działać  w 2013 r., I ponad 80-procentowy wzrost liczby w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku.

Pożary nie ograniczają się do Brazylii, co najmniej 10 000 kilometrów kwadratowych płonie w Boliwii w pobliżu jej granicy z Paragwajem i Brazylią.

Ekolodzy i organizacje pozarządowe przypisują gwałtowny wzrost liczby ognisk brazylijskim rolnikom podpalającym las, aby wyczyścić ziemię pod pastwiska, a także drwalom niszczącym las za jego drewno. Sam INPE wyklucza zresztą czynniki naturalne jako odpowiedzialne za pożary.

Krytycy twierdzą, że osłabienie brazylijskiej agencji ochrony środowiska IBAMA przez Bolsonaro i dążenie do otwarcia regionu Amazonii na dalszą działalność komercyjną ośmieliło rolników do egoistycznych zachowań i stworzyło klimat bezkarności dla osób, które nielegalnie wycinają las.

Ostatnie dowody wydają się potwierdzać to dzięki wstępnym danym opublikowanym przez INPE, pokazującym, że wylesianie w brazylijskiej Amazonii gwałtownie wzrosło w czerwcu i lipcu, a więc za rządów  Bolsonaro.

Brazylia znajduje się na szczycie listy krajów o najwyższym wskaźniku wylesiania.

Exit mobile version