Bicie pałkami, stosowanie paralizatora i rażenie prądem, również w miejsca intymne – tak, według jednej z największych organizacji broniącej praw człowieka, traktuje się we Włoszech niezarejestrowanych przybyszy z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Odpowiedzialność spada na całą Unię Europejską.

wikimedia commons
wikimedia commons

Odkąd Unia Europejska podpisała umowę z Turcją, to właśnie do Włoch przybywa większość osób, uciekających przed wojną, terroryzmem i nędzą. Jak podaje ONZ, skończyła się największa fala uchodźców z Syrii; większość przybywających do Europy to obywatele państw Afryki Środkowej takich jak Gambia, Nigeria, Sudan czy Erytrea – biednych, wyniszczonych wojnami domowymi i terroryzmem. Wiele jest także osób, które wcześniej, jeszcze przed obaleniem Mu’ammara Kaddafiego i wojną, która zdestabilizowała kraj, przyjechały do Libii do pracy, a  teraz muszą znaleźć inne miejsce do życia. Droga morska z Libii do Włoch jest skrajnie niebezpieczna – umiera jedna na 88 osób, które próbują w ten sposób dostać się do kraju, gdzie będą mogły prowadzić normalne życie. 2016 rok jest jak dotąd najbardziej tragiczny, jeśli chodzi o liczbę ofiar, mimo że w sumie w podróż wyruszyło trzykrotnie mniej ludzi, niż w 2015 – wszystko przez zamknięcie bezpieczniejszej trasy Turcja-Grecja. Tylko w ciągu ostatnich dwóch dni w Morzu Śródziemnym utonęło 240 osób z dwóch łodzi; udało się uratować tylko 31 ludzi.

Teoretycznie w oparciu o konwencję genewską z 1951 r. zarówno Włochy, jak i każde inne państwo (również Grecja – umowa z Turcją jest jawnym pogwałceniem prawa międzynarodowego) ma obowiązek umożliwić każdej osobie, przekraczającej granicę, staranie się o nadanie statusu uchodźcy. Jak jednak wynika z raportu Amnesty International, tak się nie dzieje. Zawodzi system tzw. hotspotów – punktów, znajdujących się w kraju przyjmującym, w których każdemu przybyszowi zdejmuje się odciski palców, ustala jego obywatelstwo i rejestruje w systemie. Teoretycznie potem zarejestrowane osoby miały być relokowane po innych krajach unijnych, tak się jednak nie działo – m.in. ze względu na opór szczególnie ksenofobicznych państw takich jak Polska czy Węgry. Jak tłumaczy Amnesty, przyjęta polityka doprowadziła do zwiększenia, a nie zmniejszenia obciążeń dla Włoch, a wcześniej Grecji.

Jak przyznaje organizacja, ogromna większość strażników granicznych wykonuje swoją pracę prawidłowo – organizacja zaznacza, że to jej funkcjonariusze, wraz z pomocą marynarki wojennej, uratowali tysiące ludzi, płynących dziurawymi, przepełnionymi łodziami. Jednak w raporcie pojawiają się też szokujące informacje o stosowaniu przemocy i tortur – rażenia prądem, również po genitaliach, czy bicia bezbronnych, często znajdujących się na skraju fizycznej wytrzymałości uchodźców. Okazuje się, że regularnie dochodzi także do nielegalnych deportacji osób, które nie mają szansy starać się o azyl. W ten sposób zawrócono m.in. grupę 40 Sudańczyków, którzy uciekli przed toczącą się od 13 lat krwawą wojną na tle etnicznym w Darfurze i którym w kraju grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Jeden z deportowanych został dodatkowo dotkliwie pobity. – Bezpośrednią odpowiedzialność za pogwałcenia praw człowieka ponosi rząd włoski, jednak odpowiedzialność polityczną władze Unii Europejskiej – stwierdził Matteo De Bellis, główny autor raportu AI.

Ministerstwo spraw wewnętrznych Włoch nie chciało odnieść się do raportu. Premier kraju od miesięcy podkreśla, że jego państwo nie jest w stanie poradzić sobie z falą przybyszów bez wsparcia pozostałych krajów wspólnoty, zagroził nawet zawetowaniem przekazywania jakichkolwiek środków unijnych do szczególnie samolubnych krajów, takich jak Polska.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Amnesty International przeciw szerokim represjom politycznym we Francji: kompromitacja Macrona

„We Francji istnieje wola polityczna przykładowego, bezpodstawnego karania, by nie dopuszc…