Site icon Portal informacyjny STRAJK

Antyfaszyzm w każdym domu

fot. Zuzanna Kochel

Kiedy latem tego roku w całym kraju trwały protesty przeciwko pisowskiej napaści na niezależność systemu sądowniczego, spotkałem się z moim bliskim kolegą, działaczem organizacji pozarządowej, zaangażowanej w demonstracje. Rozmawialiśmy o tej wielości, która wyszła na ulice polskich miast i miasteczek, o ludziach, którzy po raz pierwszy w życiu albo od lat osiemdziesiątych zdecydowali się zaangażować w sprawę publiczną. Razem zastanawialiśmy się nad tym, w jaki sposób utrzymać mobilizację społeczną, kiedy fala najwyższego oburzenia opadnie. Jak przekuć spontaniczny zryw w stworzenie zrębów organizacji, zdolnej do skoordynowanego działania przy okazji kolejnych zagrożeń. Wiele z tych osób przejawiało ogromną chęć działania, lecz po wetach Dudy, nie bardzo wiedziało czym ma się zająć.

Zaproponowałem wówczas stworzenie czegoś na kształt hiszpańskich circulos, czyli jednostek oddolnej organizacji powstałych na bazie energii społecznej po masowych protestach przeciw polityce cięć i oszczędności organizowanych w latach 2011-12 przez ruch Oburzonych. Circulos były zarówno strukturami lokalnymi, np. dzielnicowymi, jak i grupami tematycznymi, skupiającymi ludzi zajmującymi się konkretnymi sprawami jak np. ekonomia czy spółdzielczość. Obywatele uczyli się dyskutować, pracować wspólnie nad rzecz określonych celów i nabierali kultury organizacyjnej opartej na demokratycznych wartościach.

W Polsce stworzenie takich struktur byłoby jednak trudniejsze. Nie tylko dlatego, że społeczeństwo hiszpańskie jest po prostu bardziej otwarte, krytyczne wobec konserwatyzmu i zdolne do kooperacji. Przede wszystkim dlatego, że jeszcze do niedawna, po nieszczęsnych wetach prezydenta, które spacyfikowały wściekłość tłumów, nie było żadnego wspólnego celu, który mógłby twórcze emocje podtrzymać w ramach autonomicznie działających grup.  Teraz pojawił się jednak wspólny mianownik, a na imię mu antyfaszyzm.

Tegoroczny Marsz Niepodległości nie był straszniejszy od poprzednich, zwłaszcza tych za rządów Platformy Obywatelskiej, kiedy hordy nacjobandytów metodycznie demolowały Warszawę, paliły instalacje artystyczne i próbowały zabić mieszkańców skłotów. Oczywiście hasła i transparenty na tym pochodzie były odrażające i prosiły się o interwencje organów ścigania oraz oburzenie opinii publicznej. Powiedzmy sobie jednak szczerze – nie było to nic nowego. Zmienił się jednak klimat. Teraz opozycyjne media i politycy, celebryci pokroju Lisa, a także Bruksela, czekają tylko na możliwość dorobienia czarnej mordy Kaczyńskiemu. Powiązanie faszystów z Marszu Niepodległości z obecną władzą nie było szczególnie trudne, bo istnieją na tej linii realne koneksje, z której obie strony czerpią korzyści. Wystarczyło to zaakcentować i społeczny bunt przeciwko nacjonalizmowi stał się faktem.

Z tweeterowych pomysłów Tomasza Lisa nie wykiełkował oczywiście żaden protest. Bo do tego trzeba kumatych ludzi, posiadających doświadczenie w wymierzaniu ciosów prawicowej ekstremie i ogólne wyczucie organizatorskie. Wczoraj w Poznaniu neofaszyści ponieśli sromotną klęskę, kiedy ich główny działacz Winnicki napotkał na ulicy ponad tysięczny tłum krzyczący „Nacjonalizm won”. Polityk musiał przerwał spotkanie, jego słowa zostały kompletnie zagłuszone. Antyfaszystów było więcej niż zwolenników skrajnej prawicy i byli głośniejsi. Mobilizacja została przeprowadzona w ciągu kilku dni. Organizacją protestu zajęła się koalicja Poznań Przeciwko Nacjonalizmowi, złożona z KODu, lewicowych partii politycznych, organizacji anarchistycznych, feministycznych, ruchów miejskich i LGBT. Na miejscu większość stanowili jednak zwykli obywatele. I wielkim zadaniem organizatorów jest wdrożenie tych ludzi do codziennej działalności antyfaszystowskiej.  Podobne struktury, działające chociażby w oparciu o model hiszpański powinny powstać jak najszybciej w innych ośrodkach. Nie powinniśmy się wzbraniać przed współpracą z KODem, Obywatelami RP i każdą inną organizacją, która dostrzega zagrożenie w nacjonalizmie. Kolejny protest już najbliższą sobotę we Wrocławiu. Miejmy nadzieję, że nie koniec.

Działalność antyfaszystowska to nie tylko protesty i blokady. To również zmiana, która musi zajść w powszechnej świadomości. Kluczową sprawą jest sprzeciw wobec skrajnej prawicy z pozycji obywatelskiego zdrowego rozsądku. Każda osoba zaangażowania społecznie, celebryci, blogerzy, aktywiści powinni czuć się zobligowani do złożenia deklaracji „jestem przeciwko faszyzmowi”. Żaden obywatel nie powinien tolerować osób popierających lub tolerujących nacjonalizm. Czas na akcję „Wyrzuć nacjonalistę ze swojego Facebooka”. Prawicowi ekstremiści muszą czuć się niechciani na każdym obszarze życia społecznego. Tylko w tej sposób możemy odciąć tlen skrajnej prawicy. Nas, normalnych ludzi jest więcej, nasze zwycięstwo jest nieuniknione.

 

Exit mobile version