Mauricio Macri, fot. Flickr

Mauricio Macri, były prezydent Argentyny, stanie przed sądem za zorganizowanie przemytu broni do Boliwii. Prawicowy, proamerykański przywódca miał w ten sposób wesprzeć „rząd tymczasowy” Jeanine Anez – też proamerykański i prawicowy.

W listopadzie 2019 r. boliwijska prawica z amerykańskim wsparciem przeprowadziła zamach stanu – oskarżyła lewicowego prezydenta Evo Moralesa o sfałszowanie wyborów prezydenckich i zmusiła go do opuszczenia kraju. Protesty zwolenników Moralesa, związków zawodowych i organizacji ludności rdzennej zostały krwawo stłumione. Ostatecznie jednak prawica nie utrzymała się w Boliwii u władzy. Skłócona wewnętrznie prawica zgodziła się ostatecznie przeprowadzić wybory prezydenckie, a te wygrał Luis Arce, jeden z najbliższych współpracowników Moralesa. Część puczystów z 2019 r. została aresztowana (w tym Jeanine Anez), niektórzy zdołali zbiec do USA.

Zamach stanu miał wsparcie nie tylko z Waszyngtonu, ale też z tych państw Ameryki Łacińskiej, w których rządziła proamerykańska, probiznesowa i antyspołeczna prawica. Jesienią 2019 r. jednym z takich krajów była Argentyna. Jej prezydent, bankier i milioner Mauricio Macri bez wahania stanął po stronie prawicowych puczystów na arenie międzynarodowej.

Podejrzani: prezydent i ministrowie

I nie tylko na oświadczeniach się skończyło. Strona boliwijska przekazała Argentynie dokumenty śledztwa dowodzące, że w listopadzie 2019 r. z Buenos Aires do Boliwii trafił niezarejestrowany transport broni. Faktyczny przemyt sprzętu dla puczystów musiał zostać autoryzowany na najwyższym poziomie władz. W piątek 16 lipca prokurator Claudio Navas Rial zapowiedział, że w sprawie zostanie przeprowadzone śledztwo, które najprawdopodobniej zakończy się złożeniem w sądzie aktu oskarżenia. Na razie status podejrzanych mają były prezydent Mauricio Macri oraz ministrowie jego rządu: Patricia Bullrich, kierująca resortem bezpieczeństwa, i Oscar Aguad, były minister obrony.

Lista podejrzanych zapewne się wydłuży: mogą na nią trafić także ówczesny komendant Gwardii Cywilnej Jose Otero, były dyrektor operacyjny tej formacji Carlos Miguel Recade oraz Ruben Carlos Yavorski, były dyrektor pionu logistycznego Gwardii. To jej jednostki, jak twierdzi Boliwia, wykonały rozkazy w sprawie przemytu.

Kadencja Mauricio Macriego skończyła się w grudniu 2019 r. Argentyńczycy nie chcieli więcej neoliberalnej prawicy i zagłosowali na centrolewicowego Alberto Hernandeza. Ten nie tylko przestał wspierać boliwijskich puczystów, ale też udzielił azylu Evo Moralesowi.

Z tej broni strzelano do ludzi

Argentyńska broń i amunicja, jak ustalili śledczy boliwijscy, natychmiast po dotarciu do celu znalazła zastosowanie. Znalazła się na wyposażeniu jednostek, które pacyfikowały protesty zwolenników Evo Moralesa. Strzelano z niej do demonstracji lewicowych w miastach Senkata i Sacaba. Mauricio Macri odrzuca jednak zgromadzone przez Boliwię dowody. Twierdzi, że do rządu Jeanine Anez wysłał… pomoc humanitarną.

Gdy tylko informacje w tej sprawie zostały oficjalnie przekazane Argentynie, co miało miejsce w lipcu tego roku, centrolewicowy prezydent Alberto Hernandez wystosował przeprosiny na ręce swojego boliwijskiego odpowiednika. Rząd Argentyny sugerował również, że Mauricio Macri mógłby zostać postawiony przed sądem za sprzeniewierzenie państwowych pieniędzy, przekroczenie uprawnień i popełnienie przestępstwa, które zagraża pokojowi i godności narodu argentyńskiego. Prokuratura na razie prowadzi jednak śledztwo głównie w kierunku pogwałcenia przepisów celnych.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Afgański ruch oporu u bram największych miast, gwałtowne walki

Wojska afgańskich kolaborantów okupacji USA-NATO przeżywają ciężkie chwile. Narodowa koali…