W atmosferze przemocy Argentyna uchwaliła wczoraj budżet na 2019 r. Spełnia on oczekiwania neoliberalnej większości parlamentarnej i jej przywódcy, prezydenta Mauricio Macriego. Obywatelki i obywatele, którym nie podobał się np. pomysł obcięcia o prawie jedną czwartą wydatków na edukację, zostali rozpędzeni przez policję.

Argentyński parlament dyskutował nad projektem budżetu, pełnym cięć wydatków publicznych i oszczędności uderzających w całe społeczeństwo, przez osiemnaście godzin. Ostatecznie Mauricio Macri i jego zwolennicy przeforsowali swoje stosunkiem 138 głosów do 103, przy 8 wstrzymujących się. W 2019 r. Argentyna „zaoszczędzi” na służbie zdrowia – wydatki obcięto o 8 proc. oraz na oświacie, na którą pójdzie aż o 23 proc. mniej pieniędzy, niż w kończącym się 2018 r. Cięcia będą obejmowały także naukę, transport, szkolnictwo wyższe i kulturę.

Przed parlamentem zgromadziły się tysiące protestujących, wykrzykujących hasła przeciwko Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu, z którym były uzgadniane zapisy ustawy budżetowej, oraz przeciwko skompromitowanej polityce austerity w ogóle. Pokojowa atmosfera na wiecu nie potrwała długo. Policja użyła gazu łzawiącego i gumowych kul, by rozpędzić zgromadzenie.

Na miejscu zatrzymano ponad trzydzieści osób – głównie działaczy związków zawodowych oraz dziennikarzy lewicowych mediów. Przynajmniej część z nich została przy okazji pobita. Policjanci polowali na krytyków rządu Macriego także poza obszarem samej demonstracji. Co najmniej 18 dziennikarzy i związkowców zostało zatrzymanych kilkanaście ulic od gmachu argentyńskiego Kongresu. Gazem pieprzowym prosto w twarz pryśnięto również Andresowi Larroque, parlamentarzyście opozycyjnego, centrolewicowego Frontu Zwycięstwa, gdy wychodził z budynku parlamentu.

Internet obiegły m.in. nagrania, na których policjanci zatrzymują – a właściwie przyciskają do chodnika – Nacho Levy’ego, redaktora naczelnego lewicowego magazynu La Garganta Poderosa.

Po zakończeniu demonstracji zatrzymanych zwolniono do domu. Sygnał był jednak jasny: policja nie ma zamiaru pozwolić, by o reformach Macriego swobodnie dyskutowano i by relacjonowano związkowy opór przeciwko neoliberalizmowi. Wczorajsza pacyfikacja nie była pierwsza: podobnie mundurowi zachowali się w grudniu ubiegłego roku, kiedy w centrum Buenos Aires miała miejsce wielotysięczna demonstracja przeciwko cięciom emerytur.

Argentyńscy neoliberałowie są przy tym niezmiennie pewni swego. Przewodnicząca prezydenckiej partii Zmieniajmy (Cambiemos), komentując zachowanie policji stwierdziła, że było ono całkowicie legalne i zasadne. Stwierdziła, że protestujący niszczyli własność publiczną, a opozycja „atakuje demokrację, paraliżując prace Kongresu”.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

PiS podkulił ogon. Projekt o 30-krotności wycofany. Ale Lewica przedstawiła swój, a w nim m.in. podwyżka emerytur

Nie będzie głosowania nad projektem ustawy o zniesieniu limitu 30-krotności składki ZUS. P…