Organizacje ClientEarth – Prawnicy dla Ziemi, Fundacja Dzika Polska, Fundacja Greenmind, Greenpeace Polska, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot i WWF Polska alarmują: Lasy Państwowe szykują się do kolejnej wycinki i przygotowują już dokumenty, które to umożliwią.

„Intensywne wycinki w 2017 roku, na które zielone światło dał ówczesny minister środowiska Jan Szyszko, spowodowały, że leśnicy wykorzystali już limit cięć, który obowiązywał do 2021 r. Dlatego, by móc kontynuować komercyjną eksploatację Puszczy, Lasy Państwowe rozpoczęły prace nad nowymi aneksami do Planów Urządzania Lasu dla nadleśnictw Białowieża, Browsk, Hajnówka. Aneksy te są formalnie niezbędne do kontynuowania wyrębów. Tymczasem rekomendacje Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN) i decyzje UNESCO mówią wyraźnie, że należy wstrzymać opracowanie aneksów do czasu przygotowania Zintegrowanego Planu Zarządzania dla Puszczy. Bez tego dokumentu nie ma gwarancji, że wymogi Konwencji w sprawie Ochrony Światowego Dziedzictwa będą respektowane przez Lasy Państwowe. Ignorowanie tych zaleceń przez Lasy Państwowe może w konsekwencji doprowadzić do skreślenia jedynego polskiego przyrodniczego obszaru z Listy UNESCO” – apeluje koalicja Kocham Puszczę.

Okazuje się, że trzy nadleśnictwa przygotowują aneksy obowiązujących do 2021 roku Planów Urządzenia Lasu. Bez nich nie wolno nawet usuwać starych, martwych drzew, które grożą zwaleniem się na drogi i szlaki. Lasy Państwowe według przygotowywanych dokumentów mają pozyskać 170,8 m3 drewna i jako powód zajęcia się dokumentami podają właśnie bezpieczeństwo, ale ekolodzy w to nie wierzą. Uważają, że to tylko pretekst do podjęcia kolejnej komercyjnej wycinki.
Robert Jurszo z Oko.press wysłał pytanie o dokumenty do Regionalnej Dyrekcji LP w Białymstoku. Odpisano mu, że „nie ma innej możliwości pozyskiwania drewna niż odpowiednie zapisy w planie urządzenia lasu, który musi posiadać każde nadleśnictwo. Bez tego nie ma możliwości zapewnienia bezpieczeństwa w lesie”. W odpowiedzi znalazła się także sugestia, że jedyną alternatywą dla braku aneksów jest zakaz wstępu do lasu.

Aneksy, z tego co do wiedzieli się dziennikarze, zakładają wycinkę w najcenniejszym obszarze Puszczy czyli w Nadleśnictwie Białowieża. Ekolodzy są pełni obaw. Przyznają, że owszem, w PUL należy uwzględnić usunięcie niektórych drzew i wyznaczyć limity pozyskiwania drzew, bo tak mówi Plan Zadań Ochronnych Natura 2000 (który na terenie Puszczy obowiązuje). Przyznają również, że limity w porównaniu z tymi „za Jana Szyszki” są o wiele niższe, ale mimo to się boją: „Nie możemy mieć pewności, czy zabiegi zaplanowano prawidłowo – czy zaplanowane działania nie będą zbyt intensywne. Oraz czy faktycznie dotyczą wydzieleń wskazanych w PZO. Na obecnym etapie nie ma dowodów, że zaplanowany limit pozyskania odpowiada rzeczywistym potrzebom wynikającym z konieczności czynnej ochrony najcenniejszych siedlisk Puszczy”.

Co więcej, prawnicy z Client Earth twierdzą, że „produkcję dokumentów” Lasy Państwowe zaczęły nie z tej strony, co trzeba: najpierw (około 5 lat temu) powinien zostać przygotowany Zintegrowany Plan Zarządzania, a dopiero potem inne dokumenty, plany, aneksy. Ponadto boją się, że konsultacje społeczne, którym nowe aneksy mają być poddane, znów nie uwzględnią głosu ekologów.

patronite

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Ekoterroryści – niech spadają na przysłowiowe drzewo.
    Teren Puszczy Białowieskiej, to poza rezerwatem ścisłym tereny upraw leśnych – tak upraw, bowiem w wieku XIX i pierwszej połowie XX wycięto tam kompletnie starodrzew zastępując go sztucznymi nasadzeniami. Szczególnie do tego procederu przyczyniły się dwie wojny światowe, kiedy to na potrzeby frontu cięto wszystko aż tylko trzeszczało.
    Dziś (jezeli chcemy to nazywać ,,puszczą”) należy przywrócić PIERWOTNY STAN ZADRZEWIENIA! A to wiąże się niestety z koniecznością systematycznej ścinki nasadzeń sprzed stu laty i zastąpienie monokultury świerkowej lasem mieszanym.
    Samo wpisywanie do różnych planów rezerwatów, natur 2000 i innych bzdetnych urzędniczych regulacji nie naprawi błędów poprzednich lat.

  2. „170,8 m3 drewna” to o taki detal się sprawa rozchodzi?? O 10 ciężarówek drewna? To jest – dla porównania – ilość opału jaka idzie przez zimę w 10-20 gospodarstwach. To ma być ta wielka afera?

    Proponuję myśleć logicznie, a nie dawać się nabierać na „wielkie ulewy, podczas których na każdy metr kwadratowy spadło aż 5 litrów wody”.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Światowe media tego nie widzą: Chile ma dość neoliberalnych rządów

Dziesiątki tysięcy osób wzięło udział w manifestacji w stolicy Chile, Santiago w rocznicę …