Bernie Sanders oficjalnie wezwał swoich zwolenników do głosowania na Joe Bidena. Deklaracja padła w poniedziałek podczas pokazywanej na żywo rozmowy obydwu kandydatów.

Senator z Vermont ogłosił zakończenie wewnątrzpartyjnej kampanii wyborczej w środę. W tej sytuacji nic już nie stanie Joe Bidenowi na przeszkodzie, by zgodnie z oczekiwaniami przywództwa Partii Demokratycznej zostać jej kandydatem na prezydenta Stanów Zjednoczonych w listopadowych wyborach. W poniedziałek 13 kwietnia Sanders postawił kropkę nad i: oficjalnie wezwał swoich sympatyków, by zagłosowali na byłego wiceprezydenta. W pokazywanej na żywo rozmowie przez internet zwrócił się do Bidena słowami: potrzebujemy Cię w Białym Domu!

– Proszę każdego Demokratę, proszę każdego niezależnego, proszę wielu Republikanów, by zebrali się razem w tej kampanii, aby wspierać twoją kandydaturę, którą wspieram – powiedział dalej senator z Vermont. Zaznaczył, że on i Biden w wielu sprawach się różnią, ale zastrzegł, że to nie czas i miejsce, by te różnice wyliczać. Zamiast tego obaj politycy w swoich wypowiedziach podczas rozmowy wzajemnie się dopełniali. Obaj wyrażali przekonanie, że Donald Trump jest najbardziej niebezpiecznym ze wszystkich lokatorów Białego Domu w historii i nie można dopuścić, by został wybrany powtórnie.

Biden odwdzięczył się zapewnieniami, że potrzebuje Sandersa nie tylko do tego, by z powodzeniem zakończyć kampanię, ale także później, jeśli zostanie prezydentem. Mówił też, że jego i Sandersa łączy przekonanie, że „tego kraju nie zbudowało Wall Street”. Senator z Vermont dodał jeszcze, że ludzie z jego sztabu i otoczenia łączą siły z ludźmi Bidena w zespołach pracujących nad propozycjami programowymi w różnych obszarach: gospodarki, oświaty, kwestii związanych z migracją, służby zdrowia, klimatu. Kto jednak dokładnie miałby do nich dołączyć – tego jeszcze nie wiadomo.

Różnice programowe między dwoma politykami były w kampanii ogromne. W dobie pandemii koronawirusa Sanders najgłośniej mówił o konieczności wprowadzenia w USA powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. W jego programie była również likwidacja kredytów studenckich i bardziej egalitarna, darmowa edukacja na każdym poziomie. Sanders sugerował ponadto wprowadzenie progresji podatkowej o najwyższym progu 52 procent dla osób zarabiających rocznie ponad 10 milionów dolarów, załatanie istniejących dziur w prawie podatkowym oraz wprowadzenie 8-procentowego podatku od majątku dla najbogatszych.

Te socjaldemokratyczne postulaty to stanowczo za dużo dla Bidena. Chociaż i on przedstawił pomysły na rozszerzenie dostępu do służby zdrowia, to było im daleko do objęcia całej populacji obowiązkowym ubezpieczeniem. Zapytany przez dziennikarzy, czy koronawirus nie przekonał go do idei powszechnego ubezpieczenia, Biden zaprzeczył.

Bernie Sanders uznał mimo wszystko, że priorytetem dla Demokratów jest pokonanie Donalda Trumpa. Wyraził nadzieję, że wspólne grupy robocze zdołają stworzyć dla Bidena taką platformę programową, która przyciągnie jak najwięcej wyborców.

– Prezydent, który najwyraźniej nigdy nie przeczytał konstytucji Stanów Zjednoczonych, który wierzy, że jest ponad prawem, prezydent, który cały czas kłamie, który dowiódł, że jest rasistą, seksistą, homofobem, ksenofobem i religijnym bigotem – z tych i wielu innych powodów musi stać się prezydentem jednej kadencji – powiedział Sanders podczas poniedziałkowej rozmowy.

Na dziś część sympatyków Sandersa jest rozczarowana jego decyzjami i nie jest wcale przekonana, czy poprzeć byłego wiceprezydenta; część w mediach społecznościowych daje do zrozumienia, że nie zagłosuje na żadnego kandydata (tak samo, jak w poprzednich wyborach, gdy oficjalne poparcie Sandersa dla Clinton nie przekonało części jego elektoratu). Jedna z twarzy lewicowego skrzydła Demokratów, Alexandria Ocasio-Cortez, stwierdziła, że Biden musi się jeszcze bardzo postarać i w wielu punktach ustąpić, jeśli chce, by zwolennicy Sandersa naprawdę stanęli po jego stronie. Tymczasem demokratyczny establishment oczekuje od Bidena czegoś dokładnie odwrotnego: ma pokonać Trumpa, a potem zachować amerykański sposób działania państwa w niezmienionej postaci.

patronite

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Czego innego można się było spodziewać po kimś, kto popierał interwencję w Afganistanie i nawoływał do głosowania na Klinton. Żałosne było to, jak niektórzy lewicowcy naiwnie liczyli na Sandersa.

  2. Joe „demencja” Biden nadzieją Muryki na uratowanie kraju od tego „okrutnego” Trumpa.
    Hehe, czegoś takiego to nawet by wróżbita nie wymyślił.

    1. „Demokraci” w jankesowie mają równie ambitny program jak nasze platfusy z platformy — u nich jedynym punktem programu jest „TRUMP PRECZ” a u naszych wiadomo „PRECZ Z KACZOREM DYKTATOREM”, tak samo onegdaj wybrali żabojady — każdy śmieć byle nie Le Pen……………
      Chcieliśta światowe „demokraty” to macie………………..

  3. To się nazywa pragmatyzm polityczny a wśród normalnych ludzi adekwatną nazwą jest skundlenie bądż sqrwienie……………….

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Czy Ordo Iuris rządzi państwem? Lewica ostro o wpływach katolickich fundamentalistów

Członkowie katolickiego tarana propagandowego Ordo Iuris wraz z policjantami biorą udział …