Site icon Portal informacyjny STRAJK

Biedroń antykomunista – koniunkturalizm czy niewiedza?

fot. wikimedia commons

– Wstydzę się, że w moim kraju żyją ludzie, którzy są gorsi od komunistów, bo zniszczyli mój kraj bardziej, niż komuniści – takie słowa padły podczas debaty o praworządności w Polsce PiS-u z ust lewicowego kandydata na prezydenta, Roberta Biedronia, jednego z „trzech tenorów” polskiej socjaldemokracji.

Te słowa skłoniły dwóch moich znajomych z Dolnego Śląska, by oficjalnie zrezygnować ze zbierania podpisów poparcia dla tego kandydata lewicy na Prezydenta RP. Są to ludzie autentycznie zaangażowani i przywiązani do lewicowej tradycji. Dla mnie Biedroń był do niedawna jedyną opcją ewentualnie do rozważenia. Teraz i mnie zwolnił z obowiązku popierania takiego kandydata – 10 maja skreślę wszystkich albo nie zagłosuję wcale.

Nie wiem tylko, czy ten kandydat – już nie mój – jest niedouczony, czy też mówi to, co mu się wydaje, że wie, bo tego wymaga polityczna poprawność. W tym drugim wypadku mamy laboratoryjny przypadek koniunkturalizmu. Nie żadnej zmiany dyskursu czy wprowadzania nowych narracji, czego, zdaje się, wielu lewicowców od Biedronia oczekiwało.

To, co powiedział Robert Biedroń, to dowód pogardy dla ludzi, którzy przez dwa pokolenia najpierw odbudowywali kraj z niebywałych zniszczeń wojennych, a potem doprowadzili do tego, iż III RP przez niemal trzy dekady prywatyzując – a w zasadzie: sprzedając aktywa pozostawione w 1989 roku przez tych niedobrych „komunistów” – zasilała budżet miliardami złotych. Wszyscy ludzie zaangażowani w budowę, funkcjonowanie, administrowanie Polską – nieważne, jaki miała przyrostek czy kolejny numer według „polityki historycznej” – żyli, pracowali, tworzyli coś trwałego, z czym po dziś dzień się identyfikują. Mają prawo być dumni z bilansu odbudowy i modernizacji Polski, niezależnie od tego, jaki był wtedy i jest teraz ich stosunek do idei socjalizmu. Biedroń zarzucił im właśnie, że Polskę zniszczyli.

III RP jest historyczną kontynuatorką PRL, podobnie jak Polska Ludowa była kontynuacją II RP. Tak mówi historia, niezależnie od tego, jak by jej nie przekręcać na nice. Dotąd w tym przekręcaniu celował IPN, który lewicowa koalicja podobno chce zlikwidować. Teraz zastanawiam się, czy to takie pewne, skoro „prawda o Polsce Ludowej” wygłoszona przez Biedronia jest niesłychanie bliska narracji prowadzonej przez tę instytucję. Ale nie tylko jej – przypomina mi również myślenie, jakie w początkach tzw. transformacji ustrojowej prezentował też m.in. minister przemysłu w rządzie Mazowieckiego i Balcerowicza, Tadeusz Syryjczyk. Uważał on, że wszystko, co pochodzi z materialnej bazy PRL należy zdematerializować, bo nie niesie sobą jakiejkolwiek wartości. Czym wreszcie różni się bon mot Biedronia od pogardliwych i ignoranckich wypowiedzi neoliberałów, którzy zarządzali naszym krajem przez bez mała 30 lat, i rządzą nadal, bo na czele ponoć socjalnego rządu stoi klasyczny „bankster” , przedstawiciel sfer najbardziej pazernego biznesu w dzisiejszym świecie?

Zastanawia mnie jeszcze jedno. Dlaczego Robert Biedroń, skoro już brał udział w debacie o praworządności w Polsce, znalazł czas na piętnowanie komunizmu i porównywanie czasów Polski Ludowej z rządami PiS-u, za to ani słowem nie wspomniał o represyjnej ustawie z dn. 16.12.2016 roku, która odbierając świadczenia emerytalne funkcjonariuszom mundurowym (poświadczone wcześniej wielokrotnie przez to państwo podczas ostatnich 30 lat) stali się pierwszymi ofiarami prowadzonego w sposób zorganizowany i przy aprobacie władzy, demolowania państwa prawa?

Na koniec rzecz podstawowa. W PRL komunizmu nie było. Jego elementy (i tylko elementy!) można znaleźć w latach 1948-1956. Potem, jak piszą znawcy tematu (m.in.Andrzej Walicki, Bronisław Łagowski, Ludwik Stomma) Polska Ludowa przechodziła swoistą… dekomunizację. W określonych ramach zmieniały się praktyki polityczne, warunki życia, przede wszystkim zaś malała opresja państwa i aparatu przymusu. Zaś dziedzictwo PRL w postaci budownictwa mieszkaniowego, rozbudowy szkolnictwa, walki z analfabetyzmem, industrializacji czy upowszechnienia służby zdrowia dla wszystkich pozostaje żywe, chociaż III RP bardzo stara się je ostatecznie zrównać z ziemią. To jednak zbyt skomplikowane dla prawicowych propagandystów, dla których komunizmem jest wszystko na lewo od Balcerowicza. Szkoda, że Robert Biedroń poszedł w tę retorykę. Śmiem twierdzić, że stracił więcej, niż jednego wyborcę.

Exit mobile version