Wczoraj trumny zastrzelonych w policyjnej masakrze znalazły się na bruku La Paz, bo użyto tyle gazów łzawiących, że wielotysięczny kondukt na kilka minut całkiem się rozpadł. Grzebano pięciu z ośmiu Indian z El Alto zastrzelonych we wtorek przez policję, gdy manifestowali przeciw skrajnie prawicowej „prezydent” Jeanine Añez, zainstalowanej u władzy przez wojsko. Po zamachu całe dowództwo armii uciekło do Stanów Zjednoczonych.

Na wysokości ponad 3 tys. metrów wdychanie gazów łzawiących działa mocniej. twitter

Nowa „prezydent” musiała mianować nowe dowództwo, bo opłaceni generałowie-puczyści zostali przez Amerykanów szybko ewakuowani do USA. Williams Kaliman, dowódca naczelny armii boliwijskiej, który zmusił prezydenta Evo Moralesa do dymisji, przeniósł się z rodziną do Waszyngtonu, podobnie jak kilku innych generałów wojska i zwierzchników policji. Añez mianowała nowego dowódcę naczelnego (gen. Pablo Arturo Guerra Camacho) oraz dowódców wojsk lądowych, lotniczych i marynarki (choć Boliwia nie ma dostępu do morza) oraz szefów policji.

„Sprawiedliwości! Sprawiedliwości!” – skandował tłum niosący trumny zabitych, przykryte indiańskimi flagami wiphalas. Na Placu św. Franciszka pojawiły się jednak wozy bojowe, które zaczęły wystrzeliwać granaty z gazem. „Zwracamy się o sprawiedliwość, nie chcemy, by ta pani była prezydentem” – mówiła zagranicznym dziennikarzom Indianka z ośmiomiesięcznym dzieckiem na plecach, prosząc o anonimowość z obawy przed represjami. Policja aresztowała kilkadziesiąt osób, nie wiadomo gdzie są.

Manifestacje przeciw puczystom, jak i pogrzeby ofiar, odbywają się teraz codziennie w wielu miastach i nawet na głębokiej prowincji. Añez – znana rasistka – jest dla demonstrantów zapowiedzią powrotu do czasów panowania białej oligarchii, czyli nędzy. Amerykanie tymczasem wyrazili życzenie, by obalony Evo Morales nie mógł brać udziału w zapowiadanych wyborach. Ministerstwo spraw zagranicznych puczystów zwróciło się natychmiast do rządu meksykańskiego, który udzielił azylu Moralesowi, by wyrazić swe „głębokie niezadowolenie” z aktywności b. prezydenta, niezgodnej według niego ze statusem uchodźcy.

Jeanine Anez, flickr

Morales alarmuje, że zamach stanu wprowadził w Boliwii dyktaturę, która nie zawaha się doprowadzić do ludobójstwa, by utrzymać władzę. Natomiast Añez mówi o „zwycięstwie krzyża” i liczy na poparcie Kościoła, nie tylko na armię, której dała gwarancję niekaralności w razie zbrodni przy tłumieniu protestów. Samozwańcza „prezydent” krytykowała „indiańskie gadanie o Matce Ziemi”, które miało zagrażać wierze katolickiej.

 

 

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Ma być Pax Americana – to będzie!
    Winna temu jest społeczność międzynarodowa, która oślepła i ogłuchła, a na dodatek zaniemówiła wobec amerykańskich wyczynów, choć strasznie ochoczo poucza Polskę, Węgry, Serbię, Czarnogórę i inne mniejsze państwa nt tego jak mają sobie życie układać.
    W Grecji nawet sami ,,poukładali” tak pięknie że Grecy za 30 lat tego nie odrobią.
    Zakłamanie i serwilizm wobec silniejszego podniesione do nieskończoności.

    1. Najskuteczniejsi w pouczaniu Polski są akurat amerykanie do czego walnie przyczynia się prezydent
      D. z głupią miną stojący przy biurku Trumpa czy premier M. wycofujący się z opodatkowania ich korporacji.
      W nagrodę za posłuszeństwo może pozwolą Polsce zorganizować jeszcze kiedyś jakąś konferencję.Nasi rządzący zaspokoją wszystkie zachcianki wielkiemu bratu zza oceanu.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Dlaczego PiS dojechał Międlara? Analityk skrajnej prawicy tłumaczy

Można powiedzieć – wreszcie. Państwo PiS w końcu wzięło się na poważnie za jednego z…