Po tym jak najpopularniejszy na świecie portal społecznościowy usunął konta Marszu Niepodległości, Ruchu Narodowego, Młodzieży Wszechpolskiej i ONR, część liderów drze szaty nad upadkiem wolności słowa w Polsce. Krzysztof Bosak chce jednak udowodnić, że publiczne profile na Facebooku i „legalne zrzeszanie” to zajęcie co najwyżej dla „umiarkowanych nacjonalistów”.

Krzysztof Bosak tłumaczy, że "radykalni narodowcy" nie używają Facebooka z obawy przed policją/facebook.com
Krzysztof Bosak tłumaczy, że „radykalni narodowcy” nie używają Facebooka z obawy przed policją/facebook.com

– Zabawa z FB powoli się kończy, w dniu 5 listopada Stowarzyszenie Marsz Niepodległości organizuje manifestację pod biurami administracji FB w Warszawie – napisał Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia MN. Dla przeciętnego czytelnika może to zabrzmieć dość radykalnie, można nawet powiedzieć – groźnie, jednak jak przekonuje nas Krzysztof Bosak, członek rady decyzyjnej Ruchu Narodowego, tylko „ta umiarkowana część narodowców” bawi się w „legalne zrzeszanie”. Radykalizm, jak wynika ze słów byłego posła, wymaga bowiem działań, przy których swobodne korzystanie z mediów społecznościowych mogłoby przynieść problemy natury karnej.

Jakiego informacje portale społecznościowe miałyby przekazywać policji? Można się tylko domyślać, jakiego typu kryminalne działania swoich „radykalnych” kolegów ma na myśli Krzysztof Bosak. Co bardziej niepokojące, z kolejnych tweetów polityka wynika jednoznacznie, że „umiarkowana” strategia, polegająca na „zabawie w legalizm” i – jak można zrozumieć – nieumieszczaniu w internecie treści ani dowodów na działania, którymi mogłyby się interesować organy ścigania, jest obecnie „słusznie wyśmiewana”. Trzeba przyznać, że tak otwarta deklaracja brzmi ze strony Bosaka, uchodzącego za kulturalną twarz skrajnej prawicy, wyjątkowo niepokojąco.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Źle robi establishment wyganiając skrajnych/umiarkowanych prawaków z portali społecznościowych. Dając im oficjalny i kontrolowany kanał dystrybucji ich poglądów można ich łatwo kontrolować a nawet kontrować przekaz. Kanały nieoficjalne będzie władzy trudniej spenetrować i skontrować. Po za tym tworzy się wokół nich famę organizacji prześladowanej. Prześladowany zawsze wzbudza jakąś tam sympatię. Na pewno wykorzystają to propagandowo.

  2. Bosak napisał:
    „Ci naprawdę radykalni mają to wszystko gdzieś. Swoje profile sami kasują co kilka tygodni żeby facebook nie miał czego przysłać policji w PL”

    W necie nic nie ginie a napewno w takiej firmie jak Fejsbuk, której załozyciel pija kawę z najważniejszymi politykami na świecie.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

W ochronie Dworca Centralnego w Warszawie pracują rasiści

W sieci pojawiło się wstrząsające nagranie, dokumentujące prawdopodobnie popełnienie przes…