To może być początek końca konfliktu w Polskich Liniach Lotniczych LOT. Prezes Rafał Milczarski nie uczestniczy już w negocjacjach. Sprawa jego dymisji jest podnoszona przez związkowców. Jednak pracownicy nadal są poddawani szykanom – dziś doświadczali nieprzyjemności na spotkaniach z działem HR.

Przywrócenie do pracy przewodniczącej Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego Moniki Żelazik, przewodniczącego Związku Zawodowego Pilotów Komunikacyjnych PLL LOT Adama Rzeszota, oraz pozostałych 66 pracowników spółki zwolnionych z powodu udziału w strajku – ta propozycja zarządu LOT, złożona w piątek miała być gestem dobrej woli, który umożliwi powrót do negocjacyjnego stołu i spokojne uzgodnienie warunków porozumienia. Związkowcy ostrzegali, że zarząd może coś kombinować, zwłaszcza, że na dokumencie brakowało podpisu prezesa Rafała Milczarskiego. – Oni działają w złej wierze – mówiła Monika Żelazik, która złożyła przeciwko Milczarskiemu pozew o mobbing, brak szacunku do załóg, nakłanianie do łamania procedur bezpieczeństwa, bezprawne kontrole osobiste i narażenie spółki na szkody finansowe.

Uczestniczki i uczestnicy strajku / fot. Małgorzata Kulbaczewska-Figat

Dziś rozpoczęły się pertraktacje w sprawie sformalizowania przywrócenia do pracy zwolnionych. Strona związkowa była zadowolona z przebiegu rozmów. – Pozostała część zarządu, bez prezesa Milczarskiego zdaje się nieco inaczej spoglądać na pracowników – mówi dla Strajk.eu jeden z związkowćów

Nie obyło się jednak bez zgrzytów. Okazało się, że gdy obie strony negocjowały warunki porozumienia, dział HR spółki wzywał konkretnych pracownikow na przesłuchania. Z relacji opublikowanej na fejsbukowej stronie Dramat w LOT wynika, że sadzani naprzeciwko dwóch pań z „ha-erów” pracownicy musieli odpowiadać na pytanie: „Czy zdawał sobie pan/pani sprawę, że strajk, którym pan uczestniczy jest nielegalny”. Przesłuchania były prowadzone bez obecności prawników strony związowej, a także, co najbardziej szokujące – bez wiedzy negocjatorów, którzy w odrębnym pokoju obradują z zarządem spółki.

Co kombinuje kierownictwo LOT? Nasze źródła mówią o chaosie i rozszczepieniu władzy na poziomie wierchuszki LOT, w ramach czego jedna z frakcji próbuje zbierać kompromitujący materiał na pracowników i ich reprezentantów. Inne przypuszczenie jest takie, że to panie z „ha-erów” na własną rękę kompletują materiały, które potem mogą się okazać przydatne w przewodzie sądowym. Po co? Aby zasłużyć na premie. Na stronie „Dramat w LOT” znajdujemy również sugestie, że być może jest to ostatnia szarża prezesa Milczarskiego, który ponoć znajduje sie „na wylocie”.

Jaka będzie reakcja związkowców? Jednym z wariantów jest powrót do strajku, jednak bardziej prawdopodobne, w sytuacji marginalizacji Milczarskiego, wydaje się być kontynuacja rozmów, zaplanowanych na wtorek, które mają dotyczyć przywrócenia regulaminu wynagradzania.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Walka z biedą w Rosji ledwie pełznie

Oficjalnie jest dobrze. Rosyjski Urząd Statystyczny zakomunikował z dumą, że liczba biedny…