Trwające już trzeci tydzień społeczne protesty w Chile przebiegają pod znakiem masowych mobilizacji obywateli, przemocy policyjnej wymierzonej w dzieci, zamieszek i niezmiennych postulatów: “Piñera do dymisji!” oraz “Nowa konstytucja!”.

W ostatnich dniach uczniowie i studenci, którzy zapoczątkowali trwający bunt ogólnospołeczny przeciwstawiając się podwyżkom cen biletów, ponownie zaznaczyli swoją obecność – w całym kraju odbyły się okupacje liceów i uniwersytetów. Nastolatkowie opuszczali również szkolne mury i tworzyli spontaniczne marsze. Gdy uczennice jednego z liceów w Santiago zorganizowały wiec na podwórku placówki, przybyli na wezwanie dyrektorki policjanci wystrzelili w ich kierunku ładunki z gazem łzawiącym, a następnie oddali strzały śrutem. Dwie uczennice zostały ranne i odwiezione do szpitala. W odpowiedzi uczennice podjęły okupację szkoły. To zdarzenie oraz pozostałe akty policyjnej przemocy, której ofiarami wielokrotnie już padli uczniowie, jednoznacznie potępił UNICEF. Dowódca policjantów, którzy oddali strzały do uczennic, został zatrzymany na zlecenie prokuratury.

Również wczoraj ogłoszono rozpoczęcie procesu czternastu policjantów podejrzanych o poddanie torturom dwóch manifestantów, w tym jednej osoby nieletniej.

Fakt, że sprawa tej grupy policjantów trafiła do sądu, nie zniechęca ich kolegów po fachu. Policja nie ustaje w brutalnym traktowaniu demonstrantów, a w ostatnich dniach wielokrotnie dokonywała łapanek na ulicach. Mundurowi po cywilnemu (i w nieoznakowanych samochodach) przemieszczają się po ulicach, wciągając do aut namierzone osoby i odjeżdżają w nieznanym kierunku.

Społeczne organizacje broniące praw człowieka złożyły do sądu skargę przeciwko prezydentowi za łamanie praw człowieka. Działania, za które odpowiedzialny jest Sebastián Piñera nazywają wprost zbrodnią przeciwko ludzkości.

W całym kraju ludzie nieprzerwanie masowo wychodzą na ulice, stawiają barykady, ścierają się z policją. Sformułowany już został dość precyzyjny zestaw postulatów: demonstranci i demonstrantki chcą odejścia prezydenta, nowej konstytucji, bezpłatnej edukacji, publicznego systemu emerytalnego, reformy systemu opieki zdrowotnej, nacjonalizacji zasobów naturalnych, takich jak woda (Chile to jedyny kraj na świecie, gdzie jest sprywatyzowana). Wszystko razem tworzy jasny przekaz: ludzie nie chcą ultraneoliberalnego systemu społecznego, którego budowę w Chile przedstawiano niegdyś jako „cud”. Już widać, że cud okazał się oszustwem, a Chilijczycy żądają bardziej sprawiedliwego i prospołecznego państwa.

patronite

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Mam nieodparte przeświadczenie, że w Chile – tak jak i w Polsce – konieczne jest zezwolenie władz na manifestację czy przemarsz, a nielegalne zgromadzenia mogą być rozpędzane przez policję za pomocą środków przewidzianych w ustawach.
    Czyżbym się mylił i dowolne zbiegowisko obywateli ma być ochraniane przez policję???
    Jeżeli tak to proszę autora o wskazanie konkretnych zapisów w chilijskim prawie o zgromadzeniach publicznych (czy jak to tam nazywają).

    1. Spodziewałem się, że Pan Skorpion stanie po stronie tamtejszego ZOMO ;)

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Wrocław: nacjonaliści nie przeszli. Seans nienawiści Międlara rozwiązany po dziesięciu minutach

Władze Wrocławia zapowiadały, że nie pozwolą, by święto niepodległości w wykonaniu skrajny…