Ministerstwo Sprawiedliwości w Warszawie, źródło: Wikimedia Commons.

Onet przywalił PiS-owi z grubej rury i jest to bodaj pierwszy strzał opozycyjnego działa, który wywoływać może autentyczną uciechę. Nie dlatego, że pokazał jaki to PiS jest straszny, bo to każdy przytomny człowiek wie. Ba, założę się, że nawet spora część tych, którzy na partię Kaczyńskiego głosowali w 2015 r., jak i ci, którzy postąpią tak 13 października, skłonna byłaby przyznać temu twierdzeniu rację. Ale to, co ekipa Ziobry nawyczyniała w Ministerstwie Sprawiedliwości jest serią działań, które wydają się być z jednej strony wręcz karykaturą PiS-oidyzacji Poski, ale też kasandryczną zapowiedzą tego, co będzie się działo podczas drugiej i ewentualnie następnych kadencji tej partii. Wygląda na to, że zanim partia ta zapląta się we własne nogi i łupnie  czołem o krawężnik, dojść może do niemal zupełnej dewastacji wszystkich najważniejszych instytucji w państwie.

PiS ma w tym względzie ogromne osiągnięcia. Nawet u mnie, człowieka, dla którego państwo jest tylko instrumentem do załatwiania klasowych spraw, akolici Kaczyńskiego zdołali wywołać odruch obrony państwa przed nimi. Nie dlatego, że je jakoś szczególnie umiłowałem, ale ze względu na ludzi, którzy w nim mieszkają. To państwo jest ich i oni mają tu żyć godnie. Tymczasem z jednej strony rzuca się im 500 plus, a z drugiej dokonuje jakiejś kompromitującej demolki nie tylko instytucji, ale i przestrzeni publicznej, co nie tylko wystawia nas wszystkich na pośmiewisko, ale też odbiera nam elementarną funkcjonalność obywatelską.

To jest państwo, w którym żyje blisko 40 mln ludzi. I ono jest po to, żeby jego mieszkańcy mieli z tego jakieś korzyści. Bo jeśli nie mają, to można to państwo swobodnie rozwiązać i tylko Niesiołowski z Braunem po nim zapłaczą. Ale fakt, iż takowe się pojawiły w postaci choćby świadczeń „na dzieci”, nie oznacza, że można je przepoczwarzać w piaskownicę, do której wygania się najbardziej prymitywne, przemocowe i denerwujące dzieci na podwórku. To jest, do cholery, państwo! A to czemu szefuje Ziobro, to jest ministerstwo, poważna instytucja, która ma się zajmować poważnymi sprawami i przychylić nieba obywatelom i obywatelkom, których dotknęła niesprawiedliwość. A nie jakiś barak, żeby grupa frustratów się tam warcholiła!

Tymczasem MS przepoczwarzono w jakąś bazę dla wygłupów pod kierunkiem sędziego Piebiaka. Jest w tym coś wstrząsającego. Kim są ci ludzie? Kto wpuścił tę łobuzerską grupę do ministerstw? Jak w ogóle można być tak infantylnym, żeby z instytucji, która ma stwarzać ramy wykonawcze do prawidłowego funkcjonowania sądownictwa i w ogóle całego systemu sprawiedliwości, zrobić bazę dla internetowego kibolstwa?

Można? Można. Chciałoby się odpowiedzieć polskim porzekadłem i zakończyć temat.

Ale warto zadać sobie pytanie, kim jest Łukasz Piebiak poza tym, że człowiekiem bez żenady wysługującym się obecnej władzy?  Otóż jest to, po pierwsze i najważniejsze, sędzia! I był nim na długo przedtem, zanim PiS-owska nawała spłynęła na ten nieszczęśliwy kraj.  Warto przytoczyć, że ów sędzia w latach 2009-2010 (pamiętacie, która partia wtedy rządziła?) zasiadał w gronie specjalistów ds. reformy wymiaru sprawiedliwości powołanego przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Mało tego, do lipca 2017 r. Piebiak był także członkiem Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. Nie jest to więc jakiś wystrugany z banana pajac, tylko człowiek z dorobkiem.

Jego niski upadek każe postawić pytanie, czy nie jest to czasem zjawisko, które plasuje się w długim szeregu patologii z udziałem polskich sędziów. Oczywiście, istnieją zapewne sędziowie uczciwi i wielkoduszni; tak jak istnieją tacy lekarze, tacy ratownicy medyczni i tacy nauczyciele. Niestety, nie oni zdają się decydować o jakości moralnej w tym zawodzie. Wciąż bowiem najmocniej świadczą o niej np. wypowiedzi Zolla o aborcji, Gersdorf o pieniądzach i nierzadkie wyroki chroniące sprawców przemocy wobec kobiet i dzieci oraz obcokrajowców, jak również orzecznictwo sprzyjające faszystom. Nawiasem mówiąc Piebiak zapisał kartę i w tym względzie. To właśnie on w styczniu 2017 r., odpowiadając na interpelację poselską w sprawie wprowadzenia zakazu symboli krzyża celtyckiego oraz hasła „White Pride”, argumentował, że slogany te są niejednoznaczne i że mogą być też wyrazem „symboliki religijnej” lub nazwą „ruchu społecznego sprzeciwiającego się biologicznemu mieszaniu ras ludzkich”. To argumentacja z tej grupy, która udowadniała, że swastyka to nic innego jak hinduski symbol szczęścia.

Owszem, to PiS robi ten potworny syf w sądownictwie i w ogóle w państwie, ale zważmy, że robi to rękoma sędziów i prokuratorów. Gdyby wszyscy oni byli tak czyści i wyjątkowi, jak zapewnia opozycja, nie dałoby się tego zrobić. Niestety, stawiam tezę, że było to możliwe tylko z ich pomocą.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. 25.05.2017 do ministra sprawiedliwości wpłynęła petycja mieszkańców Elbląga o odwołanie prokuratora rejonowego jarosława żelazka. Dlaczego Ziobro boi się opublikować jej na stronie ministerstwa zgodnie z ustawą o petycjach z dn.11.07.2014 (Dz. U. z 2014 r. Poz. 1195 art. 8 §1 )? Dlaczego do dnia dzisiejszego nie udzielił odpowiedzi autorom petycji.

  2. Drogi Bojanku! odsyłam do tekstu A. Wołk-Łaniewskiej opublikowanego na sputniku.
    https://pl.sputniknews.com/opinie/2019082210942045-dialog-polityka-z-oszolomem-a-takze-prawo-i-sprawiedliwosc-sputnik/
    Gdzie opisano w bardzo przekonujący sposób mechanizm tego kretyńskiego zagrania.
    Mało było w tym Ziobry&kolesi a wiele pewnej niezrównoważonej pani i spolegliwych panów którzy ie potrafili oszołomki odesłać ,,na szczaw i mirabelki”.
    Ot proza życia. Zero spisków, tylko prywatna krucjata wariata.

  3. PiS demontuje demokrację liberalną. I bardzo dobrze! W końcu nam też chodzi o jej zniesienie. A że robi to powoli – to szkoda. Kim więc są rzekomi lewicowcy, którzy bronią liberalizmu?

  4. Wszyscy już zapomnieli o Falandyszu i jego twórczych interpretacji Prawa? A, no tak, to był prawnik niepokalanego OTUA, któren sam jeden przeskoczył przez płot i obalił…jemu było wolno. I tak się to zaczęło.
    A teraz, po hipotetycznej wygranej tak zwanej „opozycji”, wszystko się zmieni, na pewno. Uczciwość i sumienność zapanuje w Wymiarze Sprawiedliwości. Tylko się odpisi i odziobrzy , zapeowi i zagiertysi. I będzie gites majonez. I prasa zachodnia przyklaśnie i Komisja Europejska pochwali. A niech no któryś spróbuje tylko się zająknąć o zmianach i reformach-zaraz dostanie, demokratycznie w ryj tekstem: ON CHCE ZNISZCZYĆ PRAWORZĄDNOŚĆ, TAK JAK PIS!!!
    A sędzia Plebiak wróci do „Iustitii”…po cichu, bez rozgłosu. Przecież, mimo że to kanalia, to swoja kanalia. Chwała nam i naszym kolegom. Ch…e precz!

  5. „Gdyby wszyscy oni byli tak czyści i wyjątkowi, jak zapewnia opozycja, nie dałoby się tego zrobić.”

    Trafne spostrzeżenie!

  6. To rządzący ustalają zasady tego, co wolno i tego, co jest zabronione. Wsiowy adolfik wzorem swego idola wprowadza też zasady jakie mu są wygodne, a że jest tylko głupim wsiowym adolfikiem, więc i te zasady są aż takie głupie. Ale bagna robią wystarczająco.

Pozostaw odpowiedź greg Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Po pierwsze, nie dzielić się. Dziesięć rad dla parlamentarnej lewicy

Wynik Lewicy po czteroletniej nieobecności to świetny start dla ruchu, którego celem powin…