Site icon Portal informacyjny STRAJK

Czy Ordo Iuris rządzi państwem? Lewica ostro o wpływach katolickich fundamentalistów

lewica2019

Członkowie katolickiego tarana propagandowego Ordo Iuris wraz z policjantami biorą udział w przesłuchaniach. Dyktują też ustawy, które następnie są posłusznie uchwalane przez większość sejmową. Również decyzję prokuratury i sądów skłaniają do postawienia pytanie: czy żyjemy już w państwie wyznaniowym? Na konferencji prasowej o niepokojącym zbliżeniu władzy i fundamentalizmu religijnego mówili przedstawiciele klubu Lewicy.

Przypomnijmy wydarzenia w ostatnich dni. Przez Sejm przeszły zmiany w ustawie o zawodzie lekarza, posłowie PiS usunęli zapis, który zobowiązywał podmiot leczniczy do udzielenia kobiecie informacji o tym, gdzie może uzyskać pomoc, w przypadku, kiedy placówka medyczna bądź lekarz, odmawiali jej prawa do legalnego przerwania ciąży, zasłaniając się klauzulą sumienia. Wpływ na nowe przepisy oraz język w nich użyty wskazuje na działania organizacji Ordo Iuris. Wczoraj Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga przez rok prowadziła śledztwo w sprawie zwolnienia pracownika sklepu IKEA za krytykujący środowisko LGBT wpis na forum wewnętrznym. Wczoraj kadrowej – odpowiedzialnej za zwolnienie – postawiono zarzut karny. Także wczoraj sąd umorzył sprawę Kai Godek, którą grupa osób pozwała za stwierdzenie, że „geje chcą adoptować dzieci, bo chcą je gwałcić”. Uzasadnienie? Oskarżyciele nie mogą udowodnić, że są gejami.

Grozą powiało też w Katowicach, gdzie policja zaprowadziła do pokojów przesłuchań studentów, którzy złożyli skargę na profesor socjologii, której wytknęli „narzucanie poglądów homofobicznych, antysemityzmu, dyskryminacji wyznaniowej, informacji niezgodnych ze współczesną wiedzą naukową oraz promowanie poglądów radykalno-katolickich”. W przesłuchaniach – bez podstawy prawnej – udział biorą przedstawiciele Ordo Iuris.

Lewica stara się reagować na tak ewidentną ideologizację państw i decyzji jego organów.

„Składamy do komisarz ds. równości Heleny Dalii skargę na nasze państwo, za to, że walczy z tym co w 2004 r. polski Sejm przyjął – zakazem dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej. Mam nadzieję, że ta skarga otrzeźwi wszystkich tych, którzy zaczynają się czuć jako funkcjonariusze fundamentalistów, a nie czują się funkcjonariuszami broniącymi praw mniejszości” – czytamy w oświadczeniu Lewicy.

Anna Maria-Żukowska skomentowała umorzenie sprawy Kai Godek.

– Lewica zwracała uwagę na tę kwestię i jest zwolenniczką i inicjatorką zmian w Kodeksie Karnym oraz poszerzenia katalogu tych przestępstw, które są ze względu na płeć czy na tożsamość narodową, etniczną, religijną, psychoseksualną, czy orientację seksualną. Nie może być tak, że osoby hetero nienormatywne są pozbawione ochrony prawnej w Polsce i można mówić o nich takie rzeczy jak Pani Kaja Godek i uchodzi im to płazem – zauważyła polityczka.

Krzysztof Śmiszek z kolei skomentował sprawę homofobicznego przemocowca z IKEI.

– Wczorajsze doniesienia PAP-u, o postawieniu przez Prokuraturę Warszawską zarzutów karnych kierowniczce kadr sieci IKEA, za zwolnienie pracownika, który niestosował się do wymogów wewnętrznych firmy oraz do przepisów Kodeksu Pracy, wydaje się być czymś skandalicznym. Jest to kolejny znak, iż służby podległe rządowi PiS-u – Policja czy prokuratura – zaczynają działać w interesie jednej partii politycznej i stają się funkcjonariuszami i zakładnikami fundamentalistów. Decyzja prokuratury jest jawnym złamaniem przepisów prawa europejskiego, od 2004 r., mamy bardzo jasne przepisy w Kodeksie Pracy, istnieje jasny zakaz dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej. To co zrobiła Ikea i jej kadrowa, nie było niczym więcej jak wypełnianiem przepisów prawa, które zakazują tego typu działań w miejscu pracy. Fakt, iż prokuratura staje po stronie prześladowcy, a nie ofiary, pokazuje w jakim kierunku dąży nasze państwo i do czego wykorzystywana jest prokuratura- stwierdził poseł, który jest również prawnikiem.

Sprawę represji wobec studentów UŚ skomentowała śląska posłanka Lewicy, Wanda Nowicka.

– Mamy do czynienia z próbą złamania autonomii uczelni oraz wpływania na program studiów. W tej sprawie widzimy naciski na kadrę naukową oraz na studentów, żeby w milczeniu przyjmowali wszystko co uczelnia im oferuje. Pamiętajmy, iż studia polegają również na krytycznym spojrzeniu na program nauczania. Nie może być tak, że w sprawie studentów – niezadowolonych z fundamentalistycznego przekazu jednej z wykładowczyń – państwo PiS angażuje aparat ścigania i przesłuchiwało ich godzinami i to w obecność przedstawicieli Ordo Iuris, którzy znaleźli się tam bezprawnie. Sprawa toczy się w świetle artykułu 235 Kodeksu karnego, który nie przewiduje statusu osoby pokrzywdzonej, ponieważ odnosi się do fałszowania dokumentów. Zatem pokrzywdzonym w tej sprawie jest dokument, a nie osoba. W tej sytuacji złamano prawo, ponieważ w przesłuchaniach wzięli udział przedstawiciele „osoby pokrzywdzonej” i zadawali o wiele więcej pytań od funkcjonariuszy Policji. Cała sprawa miała na celu zastraszyć młodych ludzi i pokazać im kto tu rządzi oraz odebrać im prawo do krytyki rzeczy, które im się nie podobają. W tej sprawie zwracam się do Prokuratora Generalnego z pytaniem: jaki interes publiczny stoi za rozpoczęciem tej sprawy, na jakich zasadach w przesłuchaniach, które angażowały Policję na wiele tygodni, brali udział przedstawiciele Ordo Iuris? – pytała była wicemarszałkini Sejmu.

Przedstawiciele Lewicy zapowiedzieli, że ich obecność w Sejmie jest gwarantem tego, że obywatele, którym bliska takie wartości jak: świeckie państwo, prawo do decydowania o własnym ciele czy obrony przed nienawiścią będą mieli swoich przedstawicieli gotowych się o takie wartości upomnieć.

 

Exit mobile version