Szef brytyjskiego rządu chce, aby Royal Air Force przeprowadzał uderzenia w cele Państwa Islamskiego już nie tylko w Iraku, ale również w Syrii. Nie wiadomo jednak, czy jego pomysł uzyska większość w parlamencie. Wszystko zależy od deputowanych Partii Pracy.

Myśliwce RAF podczas ćwiczeń / wikipedia commons
Myśliwce RAF podczas ćwiczeń / wikipedia commons

Podczas czwartkowego posiedzenia Izby Gmin Cameron przekonywał, że racją stanu państwa brytyjskiego jest rozszerzenie zaangażowania militarnego na kolejne bliskowschodnie państwo. Jego gabinet próbował już nakłonić  parlamentarzystów do poparcia takiego pomysłu w 2013 roku. Wtedy jednak nie otrzymał zgody.  Teraz podjął kolejną próbę. – Musimy zajmować się IS w Syrii, tak jak robimy to w sąsiednim Iraku, by stawić czoło zagrożeniu ze strony IS w regionie i dla naszego własnego bezpieczeństwa. Musimy ich pozbawić schronienia w Syrii – mówił dzisiaj Cameron.

Przywódca Torysów chce wykorzystać sytuacje ogólnego poruszenia po zamachach terrorystycznych w Paryżu do zrealizowania od dawna planowanego scenariusza, który zakłada powrót Wielkiej Brytanii do roli światowego żandarma u boku Stanów Zjednoczonych. Jeszcze w listopadzie Cameron otrzymał szereg zastrzeżeń od parlamentarnej komisji spraw zagranicznych, która wyraziła obawy co do rozpoczęcia nalotów w Syrii bez holistycznego planu wyzwolenia i odbudowy tego kraju.

Przeciwko pomysłowi Camerona zamierza również zagłosować przewodniczący Labour, Jeremy Cobryn, który uważa, że uderzenie militarne bez planu politycznej stabilizacji i demokratyzacji  państwa zniszczonego trwającą od 2011 roku wojną, pogłębi tylko koszmar milionów syryjskich obywateli. Cześć deputowanych obawia się również odwetu ze strony dżihadystów, którzy grożą przeprowadzeniem zamachów każdemu państwu, które odważy się podnieść na nich rękę. Laburzyści nie zamierzają jednak wprowadzać dyscypliny partyjnej podczas głosowania. Każdy z deputowanych będzie mógł zagłosować zgodnie ze swoim sumieniem. Cameron nie może być jednak pewny poparcia nawet wśród swoich ludzi. W 2013 roku przeciwko inwazji powietrznej na Syrię zagłosowało 30 deputowanych Partii Konserwatywnej.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

,,Nasi byli koalicjanci powinni pakować biurka” – czy to koniec Zjednoczonej Prawicy?

Wczoraj szef klubu Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Terlecki poinformował o zawieszeniu neg…