Site icon Portal informacyjny STRAJK

Dawny ministrant molestowany przez księdza walczy o odszkodowanie. Diecezja bielsko-żywiecka: to była dobrowolna relacja

Kościół w Międzybrodziu Bialskim, gdzie Jan W. przez wiele lat był proboszczem

Janusz Szymik przed laty padł ofiarą przemocy seksualnej ze strony katolickiego duchownego. Winę księdza Jana W. uznał Watykan, biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel przepraszał poszkodowanego.  Teraz, gdy Szymik walczy przed sądem o odszkodowanie, diecezja chce jednak, by sąd upewnił się, czy jako nastolatek jednak nie „odnosił korzyści” ze spotkań z księdzem.

49-letni dziś Janusz Szymik domaga się od diecezji bielsko-żywieckiej odszkodowania w wysokości 3 mln zł. Jan W. molestował go seksualnie przez kilka lat, od 1984 do 1989 r. Zaczął, kiedy chłopak, ministrant w parafii w Międzybrodziu Bialskim, miał 12 lat.

Janusz Szymik dwukrotnie składał w sprawie Jana W. skargę u ówczesnego biskupa bielsko-żywieckiego Tadeusza Rakoczego. Zwracał się do niego w 1993 r., potem w 2007 r. Usłyszał, że biskup będzie się za niego modlił, a także, że podejmie interwencję. Ta jednak nie nastąpiła. W 2012 r. zwracał się do kardynała Stanisława Dziwisza, dwa lata później alarmował nowego biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla. Ten podjął kroki przewidziane przez prawo kościelne. Odsunął Jana W. od pełnionych dotąd funkcji i rozpoczął postępowanie wstępne. Potem publicznie, w imieniu Kościoła przeprosił Janusza Szymika.

Jan W. przyznał się do winy

Ksiądz, który molestował ministrantów (Janusz Szymik nie był jedyny), podczas postępowania kanonicznego przyznał się do „kilku kontaktów” z chłopcem. Watykan uznał go za winnego. W 2019 r. ukarano również biskupa Tadeusza Rakoczego za niepodjęcie działań w sprawie zgłoszenia dotyczącego molestowania. Biskup został obłożony zakazem udziału w publicznych celebracjach, spotkaniach Konferencji Episkopatu Polski, a ponadto miał wpłacić określoną sumę na Fundację św. Józefa, działającą na rzecz ofiar księży-pedofilów.

W czerwcu 2021 r. Janusz Szymik złożył pozew cywilny o odszkodowanie za poniesioną krzywdę. – Krzywda powoda trwa od kilkudziesięciu lat. Kościół nie stworzył warunków by pokrzywdzeni ujawniali nadużycia na tle seksualnym, których dopuszczali się duchowni. Bardzo istotnym ograniczeniem zgłaszania tego typu nadużyć była presja środowiska. Sprawca był górą przez wiele lat. Lokalny biskup nie wyciągnął wobec niego konsekwencji. Awansował go wręcz. Na wysokość zadośćuczynienia pieniężnego w niniejszej sprawie wpływ musi mieć więc postawa pozwanego, który ignorował nadużycia, nieodwracalność następstw szkody – patologiczna inicjacja seksualna oraz gehenna traumy – pisali jego prawnicy w uzasadnieniu pozwu. Liczyli na to, że diecezja nie będzie przedłużać sprawy. Stało się inaczej.

Powołać biegłego seksuologa

Diecezja bielsko-żywiecka odpowiedziała na pozew, domagając się zbadania dodatkowych okoliczności. Kuria domaga się w szczególności sprawdzenia, czy Janusz Szymik nie jest homoseksualistą. Pełnomocniczka diecezji domaga się również przesłuchania powoda na okoliczność relacji, jakie łączyły go z Janem W. Twierdzi, że trzeba dopiero ustalić „charakter relacji” między duchownym a molestowanym ministrantem. Kuria sugeruje również, że powód okazywał zadowolenie z powodu kontaktów intymnych z księdzem. „Relacja ta była oparta na dobrowolności i wzajemnych korzyściach” – napisano wreszcie w odpowiedzi na pozew.

Znaczenie dla oceny molestowania nastoletniego wówczas chłopaka ma też według pełnomocniczki kurii fakt, że do zakazanych prawem kontaktów nie dochodziło bezpośrednio podczas wykonywania obowiązków ministranta. Działo się to tylko „przy okazji”.

Byle nie stracić pieniędzy

W rozmowie z portalem Beskidzka24.pl Janusz Szymik stwierdził, że „brak mu słów”, by odnieść się do argumentów diecezji.

– Okazuje się, że dla kościoła najważniejsza jest kwestia pieniędzy. Żeby ich przypadkiem nie stracić Kuria chce teraz ze mnie zrobić homoseksualistę. To się w głowie nie mieści! Według tej odpowiedzi miałem nawet, jako nastoletni chłopak, czerpać przyjemność z obcowaniem z pedofilem! Czuję się dzisiaj tak, jakby przejechał po mnie walec – powiedział mężczyzna.

Pierwsze posiedzenie sądu w sprawie ma odbyć się w lutym 2021 r.

Exit mobile version