Miasteczko namiotowe przed rozpędzeniem / fot. Unicorn Riot

Amerykańska policja jak zwykle stanęła na wysokości zadania. Tym razem rozpędziła obozowisko bezdomnych w środku burzy śnieżnej.

Miasteczko namiotowe przed rozpędzeniem / fot. Unicorn Riot
Miasteczko namiotowe przed rozpędzeniem / fot. Unicorn Riot

Wczesnym rankiem 15 grudnia policjanci z Denver, stolicy stanu Kolorado, wkroczyli do namiotowego miasteczka bezdomnych, nazywanego przez mieszkańców Wioską Zmartwychwstania (Resurrection Village). Arcychrześcijańska nazwa nie skłoniła jednak policjantów do zalecanego przez tę religię miłosierdzia. Mundurowi zażądali od bezdomnych, by zwinęli swoje namioty i rozeszli się. Szalała burza, padał gęsty śnieg. Bezdomni zostali brutalnie obudzeni, wyciągnięci z prowizorycznych „łóżek” i wyrzuceni na mróz.

Policjanci z Denver napisali potem na Twitterze, że swoim działaniem chcieli … walczyć z bezdomnością. Więcej o ich motywacji mówi jednak rzucona przez jednego ze „stróżów prawa” sugestia, iż namiotowe miasteczko stałoby nadal, gdyby mniej rzucało się w oczy. W Denver spanie na ulicy lub rozstawianie prowizorycznych kryjówek jest, niezależnie od okoliczności, karalne. Walcząca z bezdomnością Metro Denver Homeless Initiative szacuje, że w nadchodzącą zimę bez domu pozostaje 6130 mieszkańców obszaru metropolitalnego.

Ot, American Dream.

[crp]
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Co słychać u „obrońców normalności”. Prawicowy kibol zgwałcił wibratorem mężczyznę

Bartosz N., członek chuligańskiej grupy „Young Freaks”, skupiającej pseudokibi…