Sąd karny w Paryżu orzekł, iż trzy osoby z zarządu Orange (do 2013 r. France Télécom) dopuściły się – jak określa to francuski Kodeks pracy – „nękania morlanego”.


Wyrok zapadł w piątek, 20 grudnia. Sąd skazał trzech mężczyzn za sposób prowadzenia przedsiębiorstwa i politykę firmy, która doprowadziła do makabrycznych zdarzeń – fali samobójstw dekadę temu. Wówczas w koncernie przeprowadzano masakrowanie warunków pracy i płacy, czyli tzw. restrukturyzację. Wspomniane samobójstwa są właśnie jej wynikiem. Według prokuratury 35 osób odebrało sobie życie wskutek praktyk zarządu firmy. Strona związkowa twierdzi, że chodzi o liczbę nawet dwa razy większą.

Wówczas jeszcze była to państwowa spółka, teraz jest to największe prywatne przedsiębiorstwo we Francji.

Przed sądem postawiono ówczesnego prezesa zarządu Didiera Lombarda, który kierował France Télécom od 2005 do 2010 r. i jego dwóch bezpośrednich podwładnych. Lobard został skazany na osiem miesięcy pozbawienia wolności, z czego jednak ma odsiedzieć wyłącznie cztery. Oprócz tego został ukarany grzywną w wysokości 16 tys. euro.

Pozostali skazani to ówczesny numer dwa w zarządzie firmy – Louis-Pierre Wenès oraz były dyrektor zasobów ludzkich Olivier Barberot.

Wszyscy trzej podsądni zostali uznani za winnych nękania moralnego w latach 2007–2008. To właśnie wtedy wdrożono plan restrukturyzacji. Uniewinniono ich jednak od zarzutu nękania moralnego w latach 2009–2010; ten okres prokuratura również ujęła w akcie oskarżenia.

Oprócz tej trójki wyroki skazujące usłyszały również cztery inne osoby piastujące wówczas funkcje kierownicze. Paryski sąd uznał ich za współwinnych, stwierdzając w sentencji wyroku, iż dopuścili się „współudziału w nękaniu moralnym pracowników”. Zostali skazani na cztery miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu. Nakazano im też zapłatę 5 tys. euro grzywny.

Koncern Orange zaś ma zapłacić 75 tys. euro. Służby prasowe firmy wydały komunikat z którego wynika, że jej prawnicy nie będą składali apelacji. Jedynie były szef France Télécom Didier Lombard zapowiedział odwołanie.

Podczas procesu przesłuchiwani byli też działacze związkowi. Z ich zeznań jasno wynika, że szefostwo wprowadziło kulturę systematycznego mobbingu chcąc zwolnić 22 tys. pracowników, a kolejnych 10 tys. zmusić do rezygnacji z pracy w latach 2006-2008, w ramach projektu restrukturyzacji znanego jako „plan NExT”.

Proces wykazał, że była to zaplanowana strategia polegająca na ustawicznym „zastraszaniu” pracowników. Celem tego działania była „pełna destabilizacja psychologiczna, wytworzenie atmosfery zaniepokojenia i lęku” oraz „drastyczne pogorszenie warunków pracy”.

Skandal wybuchł równo dziesięć lat temu, kiedy pracownik techniczny z Marsylii, który popełnił samobójstwo w lipcu 2009 r., oskarżył firmę w liście, który pozostawił zanim odebrał sobie życie. Napisał m.in. że „zarząd wprowadził terror”.

Według związków zawodowych w latach 2008-2009 ok. 70 osób popełniło samobójstwo w związku z okrutnym reżimem restrukturyzacji. Jednym z najbardziej wstrząsających było samobójstwo Rémy’ego Louvradouxa. Ten 56-letni pracownik France Télécom w kwietniu 2011 r. dokonał samospalenia na parkingu przed biurem firmy. Szokujący był też przypadek niejakiej Yonelle, pracownicy technicznej podjęła próbę samobójczą, wbijając nóż w brzuch w trakcie spotkania roboczego, po tym, jak została powiadomiona o przeniesieniu jej do call center.

Proces koncentrował się na przypadku 39 pracowników. 19 z nich popełniło samobójstwo, 12 próbowało, a 8 doświadczyło ciężkiej depresji. Didier Lombard zaprzeczył, jakoby ówczesny zarząd był odpowiedzialny za te zgony. Gdy był szefem France Télécom i wdrażał „plan NExT” media obiegła jego wypowiedź, która wyciekła z rozmów na forum zarządu: „pozbędę się ich w ten czy inny sposób – albo przez drzwi, albo przez okno” zapowiadał Lombard. W 2009 r. zaś, gdy indagowano go o pierwsze przypadki samobójstw powiedział, że jest to „wynik mody na samobójstwa”. Później przepraszał za to oświadczenie.

Artykuł L 1152-1 francuskiego kodeksu pracy definiuje nękanie moralne jako „powtarzające się czyny, których celem lub skutkiem jest pogorszenie warunków pracy pracownika w sposób naruszający jego prawa lub godność, wpływa na jego zdrowie fizyczne lub psychiczne lub blokuje ścieżkę awansowu”. Ponadto art. L 1152-2 stanowi, że sprawca może zostać skazany na rok pozbawienia wolności i grzywnę w wysokości do 15 tys. euro, jeżeli zostanie uznany za winnego. Można mu również nakazać zadośćuczynienie ofierze za poniesione szkody.

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Rzeszów: pielęgniarki nie odpuszczą

To jeden z największych protestów pielęgniarek w tym regionie od bardzo długiego czasu. Do…