Jakkolwiek nieuzasadnione, to jednak wielkie były nadzieje pokładane w nowym liderze polskiej wsi Michale Kołodziejczaku i jego partii Zgoda. Właśnie marzenia prysły.

Początkowo Michał Kołodziejczak był sprawnym i efektywnym organizatorem wiejskich protestów w Warszawie. Na tle wielkiego niezadowolenia na wsi, spowodowanej cenami w skupie, które nie pokrywały nawet kosztów produkcji mięsa i płodów rolnych, aktywność Kołodziejczaka kazała nawet niektórym porównywać go z Andrzejem Lepperem. I wiele wskazywało na to, że istotnie na wsi rośnie nowy, oddolnie formowany, lider. Tym bardziej, że pierwsze jego działania przyciągały do niego zarówno działaczy z lewej, jak i prawej strony politycznej. Kołodziejczak zapowiadał wymiecenie całej polskiej sceny politycznej, deklarował się jako nieprzejednany obrońca polskich rolników, pokrzywdzonych przez państwo i system bankowy. Na dodatek był politykiem sprawnie porozumiewającym się z mediami. Jednak niewielu obserwatorów od razu prognozowało, że mało realny jest skręt w lewo ruchu protestu, na czele którego stanął Michał Kołodziejczak.

Ugrupowanie, które najpierw założył, nosiło nazwę Prawda, by potem zamienić ją na Zgodę. Przymierzał się do samodzielnego startu w wyborach, by potem nieco zweryfikować swoje deklaracje: na początku sierpnia oznajmił, że idzie do wyborów w sojuszu z postkorwinowskim Kongresem Nowej Prawicy, ugrupowaniem mającym wszystkie wady programu Janusza Korwina Mikke. I choć Kołodziejczak zarzekał się, żeby nie wiązać jego ugrupowania z prawicą, to fakty były nieubłagane. Teraz projekt ten rozpadł się.

Kołodziejczak zawiesił swoje członkostwo w partii Zgoda. Argumentuje, że nie chce pracować z ludźmi, dla których największą wartością jest „palenie papierosów i picie piwa to najwyższe wartości w polityce”. Dodał, że nie będzie wciągał w to polskich rolników. To, jak się zdaje, poniewczasie pojawiająca się refleksja, że polska wieś nie jest tak jednoznacznie politycznie określona, jak się Kołodziejczakowi zdawało i nie tak łatwa do zorganizowania, jak się Kołodziejczakowi zdawało.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Kolejne stadium antyrosyjskiej paranoi. Uznali Gretę Thunberg za „córkę Putina”

Spiskowa teoria o tzw. Russiagate, w USA coś na kształt kultu religijnego, którego głównym…