15 tys. Finek i Finów wyszło wczoraj na ulice, by wyrazić sprzeciw wobec działalności organizacji neofaszystowskich. To odpowiedź na śmierć 28-letniego mężczyzny, który 16 września zmarł po pobiciu przez członków takiej grupy.

Marsz w Helsinkach / fot. Yonatan Kelib Twitter
Marsz w Helsinkach / fot. Yonatan Kelib Twitter

W marszu sprzeciwu wobec motywowanej rasowo lub narodowo przemocy w Helsinkach szła m.in. była prezydent Tarja Halonen, ona też pod koniec wydarzenia przemówiła do zgromadzonych. Potem nastąpiła minuta ciszy ku czci zmarłego 16 września mężczyzny. 28-latek, według niektórych świadków, splunął na ziemię, widząc przechodzących aktywistów neonazistowskiego ugrupowania. Ci zareagowali agresją: skopali go i uderzali jego głową o ziemię. Najbardziej agresywnemu neonaziście policja zamierza postawić zarzut nieumyślnego zabójstwa.

Tragedia w Helsinkach skłoni fiński rząd do wprowadzenia nowych regulacji prawnych dotyczących organizacji ekstremistycznych. Zapowiedział to osobiście premier Juha Sipila, który również protestował przeciwko przemocy skrajnej prawicy, idąc w mniejszym marszu w Kuopio. Podobne wydarzenia odbyły się także w Tampere, Jyvaskyli i Joensuu. Marsze obyły się bez incydentów, chociaż neofaszyści wystawili przeciwko największemu, w Helsinkach, mniejsze kontrpikiety. Wznoszono na nich hasła głównie przeciwko imigrantom. Grupy neofaszystów w Finlandii właśnie na nich skupiają swoją agresję. We wrześniu ubiegłego roku obrzucili kamieniami i fajerwerkami autobus wiozący czterdzieścioro uchodźców do ośrodka w Lahti.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Białoruś: przegrana kandydatka wzywa na pomoc prezydenta Francji

„Bardzo potrzebujemy mediacji, by uniknąć dalszego rozlewu krwi. Pan Macron mógłby być tak…