„Zbyt długo milczeliśmy. W sprawie chronienia księży oskarżanych o pedofilię, w sprawie upokarzania i poddawania mobbingowi księży, w sprawie bardzo wystawnego stylu życia” – można przeczytać w liście wiernych do papieża. Pikietowano także gdańską kurię: „Nazywanie zła złem nie jest atakiem na duchowieństwo” – mówiła jedna z uczestniczek protestu.

Walka z katolickim fundamentalizmem nasila się i mobilizuje do coraz bardziej odważnych działań. Dowodnym tego przykładem jest protest gdańskich wiernych, którzy domagają się od papieża odwołania abp. Sławoja Leszka Głodzia ps. „Flaszka”.

Co ważne nie chodzi tu o jakiś anonimowy donos napisany na maszynie z podpisem „Życzliwy” czy coś podobnego, lecz o coś na kształt listu otwartego, któremu na dodatek towarzyszył protest przed gdańską kurią. Wcześniej pod internetową petycją w tej sprawie podpisało się blisko 1 tys osób. Otwartej konfrontacji tej skali z najwyżej postawionymi funkcjonariuszami kościoła katolickiego w Polsce jeszcze nie było. Wierni demonstrowali w minioną niedzielę (3 listopada) pod hasłem „Odzyskajmy nasz Kościół”.

– Nie chcemy, żeby zło, które się dzieje w naszej diecezji, cały czas się panoszyło. Nie chcemy, żeby nazywanie zła złem było określane jako „systemowy atak na duchowieństwo” – mówiła Justyna Zorn, organizatorka protestu; cytuje ją portal TVN24.

– Kochamy ten kościół i chcemy w nim trwać. Czujemy się jednak bezsilni, bezradni wobec tego, co dzieje się w nim obecnie – mówiła Alicja Marciniak, jedna z protestujących; jej słowa przywołuje Dziennik Bałtycki.

W pikiecie wzięło udział około 200 osób. Zgromadzeni zadbali o stosowną oprawę nawiązującą do katolickich obrzędów. Odmówili m. in. modlitwę Ojcze nasz i wysłuchali czytania z Księgi Mądrości. Modlili się również za ofiary pedofilii skrzywdzone przez przedstawicieli kościoła jak również za kapłanów przytomnych, którzy nie zioną nienawiścią i posterują „z miłością, bez wykluczania kogokolwiek” oraz za ofiary ks. „Flaszki”.

– Boję się zlekceważenia, ale liczę, że ks. biskup nas dostrzeże, że do nas wyjdzie, porozmawia […] Jestem tu, ponieważ marzę o kościele, który jest wspólnotą, o kościele miłującym i otwartym na każdego – mówiła Anna Strzałkowska, protestująca z Gdańska.

– To nie osoby po rozwodach, nie geje i lesbijki, nie kobiety bez dzieci lub samotne matki, to nie dzieci ateistów, dzieci księży lub ktokolwiek inny jest nie do przyjęcia w naszym kościele. To wykluczenie, nienawiść, pogarda i złe słowa. Marzę o kościele, o którym mówi papież Franciszek, że jest jak szpital polowy, który pokrzepia wszystkich – tłumaczyła Strzałkowska.

Ważnym elementem demonstracji była dłuższa chwila niemego protestu. Zgromadzeni chcieli w ten sposób zachęcić wszystkich do refleksji wokół zadośćuczynienia i wsparcia 16 księży, autorów listu do nuncjusza, którzy sprzeciwili się Głodziowi.

– Nazywając rzeczy po imieniu możemy uzdrowić to, co jest złe, co jest słabe. Bez tego nie będzie powrotu do ewangelicznych korzeni. Jest nas dużo, jest wiele osób, które nie zgadzają się na to, co się dzieje w naszej diecezji. Oni protestując narazili się na ostracyzm. Im też należą się słowa podziękowania i wsparcia. Jezus będzie nas rozliczał z miłości, wobec najsłabszych, pokrzywdzonych, z miłości do tych, o których często nikt nie pamięta – mówiła podczas demonstracji cytowana wyżej Justyna Zorn.

Przypomnijmy, w ub. tygodniu grupa szesnastu księży napisała list do nuncjusza apostolskiego w Polsce, w którym potwierdzają prawdziwość zarzutów opisanych w reportażu TVN w programie Superwizjer (sprawę opisywaliśmy również na stronach Portalu STRAJK) oraz proszą o interwencję. W liście do przedstawiciela Stolicy Apostolskiej podpisali się własnymi nazwiskami.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Watykan może go ,,schować” przesuwając na emeryturę, lub powierzając jakąś nic nie znaczącą fuchę w kurii rzymskiej. W jednym i drugim przypadku nie będzie miał kontaktu z podległymi mu duchownymi, a z równymi lub wyższymi w hierarchii urzędniczej. Emerytura to też dobre wyjście dla stolicy apostolskiej – spadnie do rangi nikomu niepotrzebnego pensjonariusza domu starców.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Dlaczego PiS dojechał Międlara? Analityk skrajnej prawicy tłumaczy

Można powiedzieć – wreszcie. Państwo PiS w końcu wzięło się na poważnie za jednego z…