Jaki jest pomysł Francji na zmierzenie się z problemem uchodźców? Zamieść sprawę pod dywan, przeczekać, schować, by nie rzucali się w oczy. A jeśli się nie da, to przepędzać i upokarzać.

Uchodźca z Sudanu w Dżungli / fot. Wikimedia Commons
Uchodźca z Sudanu w Dżungli / fot. Wikimedia Commons

Obozowisko pod Calais, słynna „Dżungla”, staje się właśnie symbolem postawy Francji w sprawie uchodźców. Postawy stanowiącej przerażające zestawienie bezduszności i bezmyślności. Zgodnie z zarządzeniem prefekt regionu Pas-de-Calais Fabienne Buccio, uchodźcy koczujący w południowej części Dżungli mają się wynosić. Pani Buccio łaskawie daje wybór: mogą udać się do „centrum tymczasowego przyjęcia” w Calais, wprowadzić się do miasteczka kontenerowego albo szukać szczęścia w „centrach przyjęcia i orientacji”, z tym, że w ostatnim przypadku będą musieli kontynuować tułaczkę, ponieważ takiego ośrodka akurat ten nadmorski departament postawić nie zdążył. Wielkie obozowisko poza kontrolą ministerstwa spraw wewnętrznych istnieć już dłużej nie może. Co ciekawe, władze same swojego czasu bardzo chciały, by powstało: gdy uchodźcy zaczęli ściągać do Calais, początkowo koczowali, gdzie popadło. Mer miasta Natacha Bouchard zażądała wówczas od organizacji zajmujących się pomocą migranton, by skłoniły uciekinierów do osiedlenia się w jednym miejscu. Obiecywała, że jego mieszkańcy zostaną potraktowani wyrozumiale. Wyrozumiałość, jak widać, właśnie się skończyła.

Francuskie rozwiązania w kwestiach imigrantów zawsze były prowizoryczne. W poprzednich latach zamiast zastanowić się nad tym, jak dyskryminacja na rynku pracy i spychanie do dzielnic nędzy mogą przekładać się na popularność radykalnych poglądów religijnych, zakazywano noszenia chust. W wypadku uchodźców spod Calais prowizorka aż trzeszczy: w państwowych obozach na terenie departamentu jest miejsce na jakieś 2250 osób. W całej Dżungli może być prawie dwa razy tyle. Pani prefekt opowiada, do spółki z ministrem spraw wewnętrznych Bernardem Cazeneuve’em, że nieszczęśni uciekinierzy trafią teraz do obozów, w których będą żyli w sposób zorganizowany i z godnością. Co francuscy decydenci uznają za „godne życie”? Wymienione wcześniej centra dla uchodźców to w przypadku Calais zaimprowizowane, stawiane na szybko miasteczka kontenerowe, czasem ogrzewane, zawsze zaopatrzone w ogrodzenie z drutem kolczastym. W każdym kontenerze za całe wyposażenie robi dwanaście łóżek. Można tylko stać lub się położyć, o intymności, namiastce domu można zapomnieć. Nie tylko zresztą o tym. Na terenie ośrodka nie ma mowy o punktach pomocy prawnej, inicjatywach kulturalnych i oświatowych, zaspakajaniu potrzeb religijnych. To wszystko było w Dżungli. Rozwinęło się oddolnie, z potrzeby mieszkańców wspartej przez organizacje pozarządowe.

Według francuskich władz uchodźcom należy się jednak tylko nędzne legowisko za drutami. Symptomatyczny fakt: podczas poprzedniej redukcji terenu zajmowanego przez Dżunglę zburzono nie tylko pewną liczbę domów (drewnianych, zbudowanych przez uchodźców przy pomocy organizacji pozarządowych), ale i polowy kościół, który służył m.in. syryjskim chrześcijanom. Jak widać „obrona cywilizacji chrześcijańskiej” w pewnych okolicznościach może usprawiedliwić nawet niszczenie świątyń, bynajmniej nie muzułmańskich.

Uchodźcy w Bretanii / fot. francebleu.fr
Uchodźcy w Bretanii / fot. francebleu.fr

Last but not least, na przeprowadzkę do baraków za drutami i tak wszyscy się nie załapią. A ci, którzy będą mieli to wątpliwe szczęście, też – z samej definicji „centrów przyjęcia” – zostaną w nich tylko na czas określony. Organizacje, które pomagały uchodźcom urządzać Dżunglę, podejrzewają, że po kilku miesiącach siedzenia w kontenerach ci zdesperowani ludzie zostaną po prostu masowo deportowani. Rząd czeka tylko na moment, w którym niechęć do „obcych” będzie tak wielka, że społeczeństwo z entuzjazmem przyjmie taki krok. Co z tego, że będzie chodziło o ludzi, którzy mają za sobą przerażające doświadczenia, stracili bliskich, dorobek całego życia, szli tysiące kilometrów lub szczęśliwie przeżyli rejs przez Morze Śródziemne na zatłoczonej łajbie.
Rekruterzy Państwa Islamskiego zacierają ręce. Francuska bezmyślność i bezduszność działa na ich korzyść. Uchodźców niosła do Europy nadzieja. Kiedy ją do reszty utracą, doprawdy nie musi być wcale trudno ich przekonać, że niegościnny Stary Kontynent, który przyczynił się do zniszczenia ich domu, sama również zasługuje tylko na zniszczenie. Francja podobno wie, że naganiacze terrorystów działają na jej terytorium, że prowadzą francuskojęzyczne strony i profile na portalach społecznościowych. Podobno właśnie dlatego przedłużyła stan wyjątkowy do 26 maja. Dlaczego więc działa dokładnie tak, jakby sama chciała pchnąć rzesze muzułmanów do aktów desperackich, krwawych i niczego nie rozwiązujących?

Francuska dbałość o bezpieczeństwo polega bowiem na upokarzaniu muzułmanów. Nie uchodźców, których – jak powtarzają do znudzenia rządy różnych państw europejskich – trzeba gruntownie sprawdzać, żeby w tłumie zdesperowanych nie przepuścić terrorysty. Nie ludzi, którzy niedawno przyjechali nad Sekwanę i o których nic nie wiadomo. Stan wyjątkowy daje policji prawo do przeszukania każdego mieszkania i pojazdu, bez nakazu, o dowolnej porze. Zezwala na osadzanie w areszcie domowym bez zgody sędziego. Mundurowi z uprawnień korzystają chętnie, także w odniesieniu do ludzi z francuskim obywatelstwem, spokojnie żyjących we Francji od zawsze. Od listopada policjanci interweniowali 3200 razy, wsadzili do aresztów od 350 do 400 osób. Starczyło materiału na otwarcie przez paryską prokuraturę pięciu, dosłownie pięciu, śledztw związanych z zarzutami terroryzmu. Są też inne sukcesy. Według Amnesty International co najmniej 60 osób, jak się potem okazało, całkowicie niewinnych, zostało pobitych, upokorzonych, zniszczono ich mienie. Były przypadki, gdy ludzie tracili pracę, kiedy rozeszło się, że do ich mieszkań wkraczała policja. Były brutalne najścia na meczety, straszenie dzieci, niszczenie egzemplarzy Koranu.
Większość muzułmanów pewnie będzie przyjmować szykany z pokorą. Część może się już zresztą do nich przyzwyczaiła. Francuskie państwo tworzy jednak grunt pod to, by przynajmniej pewna grupa miała już dość. Potencjalni buntownicy, poszukując możliwości działania, mogą w meczecie czy w internecie trafić na sprawnego pozyskiwacza nowych terrorystów. A tacy potrafią ukrywać korespondencję mailową przed inwigilacją, wiedzą, jak rozmawiać przez telefon, by nikt nie zrozumiał, co tak naprawdę planują. Jeśli państwo francuskie będzie tak konsekwentnie, jak do tej pory, spychać swoich muzułmańskich obywateli na margines, żaden stan wyjątkowy nie da mu gwarancji bezpieczeństwa. Prędzej odbierze wolności obywatelskie „rodowitym Francuzom”, także tym, którzy dziś z entuzjazmem głosują na Front Narodowy i już dziś chcieliby wypędzić uchodźców.

Podobnie jak nic nie zmieni faktu, że uchodźcy dalej będą uciekać z Bliskiego Wschodu przed wojną i nędzą. Dalej będą zmierzali do Europy. A Europa, ta sama, która bez namysłu i bez litości eksploatowała Bliski Wschód, nakręcała tam konflikty etniczno-religijne, rozgrywała jedne grupy przeciwko innym, byle tylko nie stanęły razem przeciwko kolonizatorom, musi wyjść poza bezduszność i bezmyślność. Nie tylko z pobudek humanitarnych. Europa, jaką znamy, zwyczajnie nie przetrwa, jeśli w sprawie uchodźców nie wymyśli nic lepszego od zatłoczonych kontenerów za drutami.

[crp]

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. W idealnym świecie zachód i inni powinni się zjednoczyć, wypędzić ISIL i podobnych (wybić lub na Antarktykę wysłać) odbudować Arabom mieszkania, infrastrukturę i miejsca pracy zniszczone przez Europę, NATO, USA, Arabie Saudyjskie i innych (lub przez sprzęt wojskowy tych Państw dostarczony terrorystom) a potem większość imigrantów przesiedlić z Europy i Turcji do odbudowanych terenów. Dopiero wtedy wszystko by było „fair”, ale jakoś nikt o takim rozsądnym, sprawiedliwym rozwiązaniu nie wspomina, no może tylko Rosja.

  2. 1) http://www.themigrationfiles.com: w latach 2000-2014 do Europy „wjechało” 14 milionów NIELEGALNYCH uchodźców (1 milion na rok).
    2) Soros w ProjectSyndicate napisał, że Europa potrzebuje conajmniej 1 mln emigrantów.ze względu na…………..problemy demograficzne!!!
    3) Slavoj Żiżek pisze w „Rok niebezpiecznych marzeń”, że Merkel w 2010 na jakimś partyjnym zjeździe powiedziała, że w Niemczech „multi-kulti” się NIE UDAŁA!!!
    4) A co z „uchodźcami” – jak Palestyńczycy w Izraelu – którzy są de facto uchodźcami tylko nie mają już gdzie uciekać (z jednej strony morze a z drugiej strony mur +plus izraelskie wojsko bo tam wojsko pilnuje granic (a wojsko tam jest obowiązkowe zarówno do mężczyzn i kobiet, za wyjątkiem ortodoksów bo ci mają w d…ie „państwo Izrael”)?
    A teraz młodzi, świetnie wykształceni przez świetnych profesorów na polskich/francuskich/niemieckich uniwersytetach „HUMANIŚCI”-„FEMINISTKI”- etc: jednym słowem wyznawcy CULTURAL MARXISM (to z USA i jak sami autorzy tego sloganu podkreślają, nie ma żadnego związku z Marksizmem), macie jakieś pomysł/patent? JAKIE DECYZJE byście podjęli jako „premier’, „prezydent”? nie zapominając, że macie na łbie 2,5 mln bezrobotnych!! jakieś tam zadłużenie, inżynierowie (słabi bo znam sektor „manufacturing” i tu i tam) nie mają w Polsce pracy bo NIE MA MIEJSC PRACY dla inżynierów (to Strajk.eu przedstawiał raport NBP w tej sprawie), problem demograficzny jak najbardziej.
    A USA sprzedają dzisiaj Turcji bomby takie do burzenia schronów!!! (http://marketplace.investingchannel.com/article/382577/US-Government-Sells-680-Million-In-Bunker-Buster-Bombs-To-ISIS-Supplier-Turkey ). No i co?? „Uchodźcy” w EU to wojna ekonomiczna (sam Tusio to powiedział).
    Bujaj się „polska lewico” ze swoimi estetykami!!!

    1. „Merkel w 2010 na jakimś partyjnym zjeździe powiedziała…”

      Po pierwsze to Merkel od pewnego czasu nie kieruje się niemieckim interesem a realizuje amerykańską strategię.

      Proszę przyjrzeć się jej postawie w kwestii sankcji wobec Rosji lub stosunku do Turcji, która nota bene tę ogromną falę „uchodźców” na kierunku bliskowschodnim Europie zafundowała.

      Dlatego do jej wypowiedzi należy podchodzić bardzo ostrożnie.

      Po drugie, Niemcy „multikulti” uprawiają od kilkudziesięciu lat, i wyrośli na czwartą gospodarką świata. Twierdzenie że „multikulti” nie działa to slogan pod publiczkę. Mieszkam tu i widzę to w „realu”.
      Faktem jest że obecnie sytuacja stała się kryzysowa ale wynika to z ogromnej skali napływu. Oni zmagają się z problemem półtora miliona osób . Dla porównania w Polsce różnica pomiędzy 2 tys. a 12 tys. była podnoszona do racji zdrady stanu, bo te 10 tys. różnicy mogło Polskę załamać.
      Tymczasem Niemcy muszą sobie poradzić z liczbą 100 razy większą, stąd problemy.

      Na marginesie, pierwsza gospodarka świata to multikulti (USA), czwarta, piąta i szósta, także (RFN,GB, Francja). Jak na „niedziałanie” to całkiem nieźle, prawda?
      Warto się nad tym samodzielnie zastanowić.

  3. O jejku! Nareszcie przeczytałem na tym portalu artykuł, z którego treścią w dużym stopniu mogę się zgodzić.

  4. Niemożliwe! Przecież to tylko Polska jest taka straszna, ksenofobiczna, rasistowska i w ogóle. No ewentualnie Grupa Wyszehradzka… Ale Francja, ojczyzna praw człowieka? Coś tu się nie zgadza.

  5. Ciekawe jakby wyglądała sytuacja gdyby to Japończycy (znani ze swej dyscypliny), uciekali do UE. Zapewne nie byłoby żadnych prostestów, atakowania ciężarówek, krzyków że gospodarz jest zły. Z tym że uchodźcy to nie Japończycy, którzy w razie katastof grzecznie czekają w kolejce po wodę i żywność.
    Ucieczka przed wojną to ratowanie własnego życia, dach nad głową i jedzenie to wystarczający luksus, na który często nie mogą sobie pozwolić biedniejsi obywatele których także nie brak w UE. Jeśli ktoś domaga się lepszych standardów to niech szuka pracy i zacznie realizować swoje marzenie.
    A jeśli już tak chcecie walczyć o równość, to trzeba przyznać że większość tych ludzi to kryminaliści, których miejsce jest nie w obozach, a w więzieniach. Bo posiadanie innego koloru skóry, wyznania, narodowości, poglądów i uważania się za ofiarę, nie daje imunitetu do łamania prawa kraju w którym się przebywa.

  6. Droga autorka. Jestem poruszony twoim artykułem. Wspieram ciebie całym sercem. Zastanawiam się dlaczego nie przyjmiesz ich do siebie. Jednego dwóch murzynów. Na pewno jest to mało ale jak każdy tak z waszej grupy zrobi to z pewnością będzie połowa problemów mniej. A i udowodnicie nam nie niedowiarkom, że to są wspaniali ludzie potrafiący deptać naszą kulturę i kobiety.

  7. „Europa, jaką znamy, zwyczajnie nie przetrwa, jeśli w sprawie uchodźców nie wymyśli nic lepszego od zatłoczonych kontenerów za drutami.”
    Bo receptą jest zamknięcie zewnetrznych granic, zawracania łodzi, natychmiastowa deportacja każdego, kto nielegalnie przekroczył granicę.
    I tyle.
    Plus wysiedlenie 90% tych co już się tu przedostali.

  8. ciekawostka , ani slowa o Ameryce a dokladnie o USA, w kontekscie rozpetywania konfliktow na wschodzie…… poprawnosc polityczna czy wynikajaca z nazwiska autorki

    1. Bo nie uciekają przed Usa tylko religijnym fundamentalizmem, czyli tym co w kościółku nazywane jest ” dobrem”, a następnie takie są konsekwencje chorych religii. Trzeba za dupę wziąć kapłanów i wszelkich ajatollachów, rozwalić w gentanamo i wtenczas znikną konflikty religijne, które są głównym zarzewiem mordów, a przede wszystkim w tym regionie, zdelegalizować religie, przed tym wykazując niezbicie, szerokiej publiczności, do czego prowadzi to ” dobro”

    2. Komunizm w wydaniu Stalina to była inkwizycja religijna, przecież czystki w imię ideologii przez Nkwd, czym się różnią od siepaczy kościoła mordujących w imię jedynej prawdy? No niczym, kler tak samo totalitarny stanowił konkurencje przed religiopodobnym komunizmem. Przez propagowanie religii w krajach bliskiego wschodu nadal będą wracały dyktatury, bo ona ugruntowuje taką władze. Tym samym gdyby kościoła nie było to by też Adolfa ze Stalinem nie było, bo ten typ władzy zaczął się od religii. Usuniecie teraz religii na bliskim wschodzie i tak spowoduje powstanie dyktatury, bo ci ludzie tylko taki typ władzy znają, więc usunąć religie i edukować.

    3. Trywializujesz.

      1) w całej znanej nam historii naszego gatunku ludzie mieli jakąś formę życia religijnego, we wszystkich bez wyjątku rejonach geograficznych.Nawet plemiona, które dopiero niedawno „odkryto” i które nie miały okazji zetknąć się z misjonarzami, wytworzyły swoje własne minireligie.

      2) Historia pełna jest przykładów prześladowanych grup religijnych praktykujących w ukryciu pomimo zagrożenia życia.

      3) Wszelkie znane nam próby ześwieczczenia społeczeństw okazały się nieskuteczne, i to pomimo stosowanych represji.

      4) Nawet pośród przedstawicieli nauk przyrodniczych ateiści stanowią znaczącą mniejszość. A przecież taka np. fizyka wyklucza przyjmowania czegoś na wiarę. Historia pełna jest fizyków stosujących żelazną zasadę brzytwy Ockhama oraz dyktaturę faktu a jednocześnie religijnych. Paradoks?

      5) W którymś numerze Świata Nauki był krótki artykuł o tym że ktoś metodą funcjonalnego Magnetycznego Rezonansu Jądrowego zidentyfikował w ludzkim mózgu struktury odpowiedzialne za skłonności religijne. Osoby u których ten obszar uaktywniał się szczególnie mocno doświadczały przeżyć mistycznych. U kogo w małym stopniu był niedowiarkiem.

      Ostatni wymieniony punkt według mnie dobrze tłumaczy poprzednie.

      Ja sam jestem ateistą więc mam szacunek dla faktów.
      A poza tym zapewne u mnie fMNR wykazałby słabą aktywność wspomnianego obszaru.

      Dlatego, zaprawdę , powiadam Ci: Nie zlikwidujesz religii. Najwyżej podmienisz czasowo ją na inną jak wymieniony przez Ciebie stalinizm, czy nazizm.

      Czym innym jest natomiast ujęcie jej w karby aby nie szalała, to należy uczynić, byle mądrze.

    4. Lej

      Wpisz w google, …wiecej ludzi wierzy w ufo niż boga,… bo ufologia jest nową religią, już nawet zastępuje się bogów ingerencją kosmitów, patrz Daniekien. Te formy stare wymyślone przez prymitywnych pastuchów odejdą jak Zeus, którego zastąpił Bóg. Bo ludzie potrzebują aktualnego obrazu OPIEKUNA/ÓW i projektują na ten obraz, własnych byt w którym przebywają. Ja to nawet popieram, bo taka religia jest pozawiona tego całego barbarzyństwa, które było domunujące u pastuchów, więc jeśli Ufo zastąpi Boga, to już z nowoczesną etyką, tak więc da radę zastąpić to krwawe plugastwo religijne z epoki brązu i tu się zgadzam, że trzeba ograniczać religie i więcej ludom puszczać ArchiwumX :)

    5. Skoro Google jest dla Ciebie wyrocznią to ja się poddaję, nie jestem w stanie dyskutować z tym co ono powie. Bo ono jest jak Lemowski miriadoręki wijun, który wszystkie strony świata naraz pokazuje. I znajdziesz tam link na wszystko. Inna sprawa ile naprawdę jest wart.

      Olałeś punkty, które z mozołem wypisałem, Twoje prawo.
      Miłego wieczoru z Google.

    6. Lej
      Jakbyś przeczytał na temat religii Ufo to byś osądził.
      Bo ty odnosisz się bardziej do skłonności ludzi do metafizyki niż do kościołów, które reklamują patologie z epoki brązu. Metafizyka jak zlikwidujemy religie- kościoły, będzie szukała ujścia, więc Ufo moim zdaniem jest najmniej niebezpieczne, bo już etyka do kosmitów przykładana jest z tej epoki, a nie z epoki psychopatów z maczugami. Gdzie im krwawsza religia, tym więcej budziła strachu i do strasznej bozi lepiej się modlić i przekupywać, a innych zabijać bo krzywo patrzą.
      Już próbowano zlikwidować kościół, po mordach jakich dokonał, wystopiono o delegalizację i argumenty były takie jak twoje, że po upadku kleru powstaną stalinizmy i nazizmy. A moim zdaniem to jest naciągane, bo to kler buduje takie władze autorytarne, taką psychikę na szeroką skale. A metafizyka nie musi być autorytarna, tylko trzeba pozbyć się tych instytucji autorytaryzm budujących.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Trzy tygodnie pod ziemią. Wyzysk ukraińskich górników, złoty interes oligarchów

Krzywy Róg, wielki ośrodek przemysłowy na południowej Ukrainie, ostatni raz przebił się na…